Skokowy wzrost wydatków obronnych to dla polskich firm szansa na rozwój, ale i ogromne wyzwanie organizacyjne. Uczestnicy sesji inaugurującej konferencję "Przemysł dla obronności" debatowali, jak sprawić, by przemysł zbrojeniowy długofalowo skorzystał na fali lukratywnych zamówień z ostatnich lat.
Wybuch wojny w Ukrainie oraz zmiana sytuacji geopolitycznej w Europie Środkowo-Wschodniej doprowadziły do bezprecedensowej fali wydatków obronnych, widocznej również w Polsce. Wraz z tymi zmianami przyszła również zmiana myślenia o tym, jak zachować jak najwięcej z wydawanych pieniędzy w krajowych firmach.
Podczas konferencji "Przemysł dla obronności" w Katowicach na sesji inaugurującej wydarzenie rozmawiali na ten temat przedstawiciele rządu, państwowego sektora zbrojeniowego i instytucji prywatnych. Na panelu "Fabryka bezpieczeństwa. Przemysł obronny jako motor nowej industrializacji Europy" szukali odpowiedzi na pytanie, jak zamienić ten aktualny inwestycyjno-wydatkowy zryw w trwałe koło zamachowe gospodarki.
Koniec z zakupami bez technologiiKonrad Gołota, podsekretarz stanu w Ministerstwie Aktywów Państwowych (MAP), ocenił, że skończył się czas zakupów zagranicznych dla wojska bez transferu technologii, a nowe zasady local content w przetargach zbrojeniowych mają wzmocnić rolę krajowego łańcucha dostaw.
To musi być koło rozwojowe polskiego przemysłu i polskiej gospodarki. Musimy nauczyć się robić rzeczy na skalę, na jaką do tej pory nie działaliśmy, bo w przyszłości na te wyzwania bezpieczeństwa musimy zarobić – wskazał wiceminister Konrad Gołota.
– Od samego początku jest to spójna strategia całego państwa. Mamy ambicję, by na bazie przemysłu obronnego wejść do wyższej ligi gospodarczej – przekonywał wiceminister aktywów państwowych.

Wzrost zapotrzebowania w wojsku, ale i napływ funduszy, odczuwa zwłaszcza Polska Grupa Zbrojeniowa. Spółka stoi przed wyzwaniem przeskalowania swojej produkcji z setek na tysiące egzemplarzy, a mogą one trafić nie tylko na polski rynek. Prezes PGZ Adam Leszkiewicz nie wykluczył, że spółka będzie rozglądać się za akwizycjami.

Wokół PGZ ma powstawać cały ekosystem i łańcuch dostaw. Koncern z tradycyjnego producenta ma stać się integratorem. Już współpracuje z 12 tys. różnych podmiotów z Polski.
Jak przetrwać koniec prosperity?Wychodzimy od corocznego planowania produkcji na rzecz wieloletniego programu. To pozwala nam inwestować w infrastrukturę, budować kompetencje i tworzyć miejsca pracy. To zupełny przełom – tłumaczył Adam Leszkiewicz.
Na inny aspekt związany z długofalowym myśleniem o przemyśle zbrojeniowym zwracał uwagę Dawid Bielecki z należącej do Grupy WB spółki Flytronic. Stwierdził, że konieczne jest zaplanowanie, jak ma działać sektor po obecnym boomie, gdy spadnie popyt po aktualnej fali zamówień. Dlatego też zaapelował, by zabezpieczyć podmioty, które urosły na tej fali, ale mogą natrafić na trudności, gdy ta opadnie.

– Mamy czasy prosperity, ale za chwilkę może wrócić to, co było kilka lat temu. Musimy myśleć o tym już teraz: rozwijać sprzedaż zagraniczną oraz dbać o to, by wewnętrzny popyt był zachowany na długie lata – mówił Bielecki. To m.in. dlatego na panelu pojawił się wątek budowania kompetencji Polski jako europejskiego hubu serwisowo-modernizacyjnego (MRO; Maintenance, Repair, and Overhaul) dla sprzętu sojuszniczego i krajowego.

Na podobne, już majaczące na horyzoncie wyzwanie, zwracał uwagę Arkadiusz Sułek, prezes zarządu Chrobry SA. Zaznaczył, że obecnym inwestycjom w nowe moce produkcyjne nie mogą towarzyszyć obawy o to, jak zostaną one wykorzystane w przyszłości.
W długim terminie powinniśmy nie tylko budować fabryki, ale też tworzyć takie kompetencje, które zostaną z nami na lata i dadzą przewagę technologiczną. Nie możemy bać się, że jeśli wybudujemy ich za dużo, to pozostaną niewykorzystane – przekonywał Sułek.
– Inwestorzy nie nastawiają się na jednorazową realizację zamówień, lecz na strategiczne działania ukierunkowane na długi okres – zauważył z kolei Mateusz Rzeszowski, dyrektor działu inwestycji i współpracy międzynarodowej w Katowickiej Specjalnej Strefie Ekonomicznej (KSSE).
Jako przykład takiego dwutorowego, przyszłościowego działania, wskazał śląskie firmy z branży motoryzacyjnej, które dywersyfikują swoją działalność w stronę technologii podwójnego zastosowania (dual-use).

Na tę perspektywę zwracał uwagę również Paweł Skwarek z firmy Transition Technologies PSC. – Jeżeli firmy inwestują w obronność i budowę nowych linii produkcyjnych, musi być zapewniona płynność na przyszłość. Inwestycje muszą pozwalać na późniejsze wykorzystanie bazy, na przykład przy produktach dual-use lub eksporcie – ocenił Skwarek.
Gdy boom zamówień w kraju się skończy, naturalną rzeczą stanie się eksport i to już teraz zaczyna się dziać – skwitował przedstawiciel Transition Technologies.

Kluczowy wniosek z debaty zawarł w jednej ze swoich wypowiedzi Mateusz Rzeszowski, który tak podsumował obecną pozycję branży zbrojeniowej po kilku latach prosperity w zamówieniach: – Nowe trendy i podejście do całego sektora obronnego to działania podejmowane w dłuższej perspektywie, a nie tu i teraz, wyłącznie, aby zarobić.
Czytaj więcej
Zobacz relację z debaty:
©
Materiał chroniony prawem autorskim - zasady przedruków określa regulamin