Вход на сайт

Просмотр новости

Найдите то, что Вас интересует

Gra o przetrwanie przemysłu w Europie nabiera tempa

Дата публикации: 08-10-2026 10:11:00

Gdy europejski przemysł mierzy się z kolejnymi trudnościami, Bruksela przygotowuje nowe ramy finansowe i reformuje (nie pierwszy raz) system handlu uprawnieniami do emisji. W rozmowie z WNP o kulisach tych rozmów, które w październiku nabierają tempa i będą tylko przyspieszać, mówi europoseł PSL Adam Jarubas.

Основное содержимое страницы с новостью.

  • W ramach przyspieszonej procedury przy ETS zaplanowano uwolnienie 30 milionów niewykorzystanych pozwoleń, co ma dać europejskim hutom i cementowniom dodatkowe 4 miliardy euro wsparcia.
  • Zgodnie z postulatami polskiej delegacji, dostęp do systemu ETS powinien zostać ograniczony wyłącznie do podmiotów fizycznie potrzebujących certyfikatów, co zablokuje spekulacje instytucji finansowych.
  • Poparcie pakietu rewizji ETS uzależniono od wywalczenia tzw. ringfencingu, czyli wydzielonych pul środków dla państw mających do nadrobienia największy dystans transformacyjny.
  • Adam Jarubas zaznacza, że przesunięcie startu systemu ETS 2 poza rok 2030 to próg minimum, a brak wyciągnięcia wniosków z nastrojów społecznych da argumenty populistom.
  • O bieżących problemach, a także o perspektywach dla polskiego i europejskiego przemysłu będziemy rozmawiali już wkrótce podczas Forum Nowego Przemysłu (13-14 października, Katowice). Tegoroczna edycja odbędzie się pod hasłem: Polski przemysł. Europejska odporność.

Ilość produkowanych nawozów w Europie spada, a słychać głosy o zawieszeniu CBAM (granicznego podatku węglowego) na ten produkt. Jesteśmy - jako Unia Europejska, Polska - w stanie funkcjonować bez importu?

- Produkcja nawozów w Europie systematycznie spada. Jeśli nie zaczniemy chronić naszych firm, wkrótce będziemy w 70 procentach uzależnieni od importu, a mniejsza podaż na rynku wewnętrznym drastycznie podniesie ceny. Założenie, że wszystko możemy sprowadzić z zagranicy, to myślenie życzeniowe. Świat się przebiegunował, a niezależność oraz bezpieczeństwo dostaw trafiły na pierwszy plan. Wystarczy konflikt zbrojny lub jakikolwiek inny kryzys, by import stał się niemożliwy. Wtedy problemem nie będzie cena, lecz fizyczny brak nawozów na rynku.

Po raz kolejny okazuje się, że bezpieczeństwo kosztuje, a utrzymanie rolnictwa i produkcji nawozów jest kluczowe. Przerwy w dostawach zrujnują rolnictwo - nawozów po prostu zabraknie, niezależnie od ich ceny. To samo dotyczy stali czy aluminium i nie ukrywajmy, że podobne problemy zaczną dotykać innych sektorów.

Ryzyko ucieczki fabryk

CBAM ma objąć również produkty przetworzone. Niedawno Parlament Europejski głosował nad rozszerzeniem tego mechanizmu. Nałożenie go na same surowce to za mało?

- Parlament Europejski opowiedział się właśnie za poszerzeniem mechanizmu CBAM o produkty bardziej przetworzone. Brak importu samej stali niewiele zmieni, jeśli zaczniemy masowo sprowadzać gotowe gwoździe czy szyny. Zamiast samego aluminium rynek zaleją ramy okienne i felgi. Trzeba było zejść w dół łańcucha produkcyjnego.

Komisja Europejska proponowała początkowo mniejszy pakiet, obejmujący zaledwie 200 kodów produktowych, ale Parlament Europejski ostatecznie zgodził się na włączenie ponad 450 kategorii. Teraz przed nami negocjacje z Radą UE.

Kto skorzysta na tym i czy w ogóle?

- Objęcie cłem tych produktów jest niezwykle ważne z perspektywy branży AGD. Z firm z europejskim kapitałem produkujących w Europie zostały nieliczne: Siemens, Bosch, Miele, polska Amica czy dwie marki włoskie. Reszta to Chiny, Turcja i Korea. Mieliśmy w Polsce przykład zakładu we Wronkach, który Amica wybudowała w celu produkcji lodówek, ale po problemach z rentownością fabrykę sprzedano koreańskiemu Samsungowi.

Na spotkaniach z nami przedstawiciele branży mówili wprost: jeśli nie będzie CBAM-u na zmywarki, kuchenki mikrofalowe i gotowy sprzęt, fabryki zaczną uciekać z Europy, bo nikomu nie będzie opłacało się utrzymywać tu produkcji. Pierwotnie KE proponowała wykluczyć część asortymentu, na przykład mikrofalówki, ale PE ostatecznie zgodził się na objęcie cłem całego sprzętu. Wyrzucenie pojedynczych grup produktowych groziło załamaniem całych zintegrowanych fabryk, dlatego musieliśmy ten zakres uzupełnić.

Biorąc pod uwagę kondycję europejskiego przemysłu, czy my jesteśmy w stanie uratować wszystkich? Gdzie w tym wszystkim jest granica wytrzymałości obywatela, a właściwie - jego portfela?

- Jeśli poważnie myślimy o reindustrializacji Unii, musimy zatrzymać odpływ przemysłu. System ETS pogarsza konkurencyjność europejskich firm, więc w obliczu redukcji darmowych uprawnień musimy wprowadzić lustrzane obciążenie dla importu, jakim jest CBAM. Oczywiście pojawia się pytanie, kogo i w jaki sposób ratować, bo lista potrzeb jest długa. Objęcie cłem samych gwoździ nie uratuje huty - potrzebny jest grubszy pakiet, stąd tak szeroka lista przegłosowana przez Parlament.

Jednocześnie, mając świadomość, że portfele obywateli mają swoją granicę wytrzymałości, wielu kodów celowo w nim nie ujęliśmy.

Europoseł Adam Jarubas Fot. PTWP

Europoseł Adam Jarubas Fot. PTWPRachunek za dekarbonizację lub jej brak

W Polsce system ETS rozlewa się dalej i głębiej, czego nie doświadczają lub doświadczają w mniejszym stopniu, inne państwa: na energetykę. Odczuwamy to boleśniej niż reszta Europy.

- Zdecydowanie tak, mamy z tym potężny problem, ale w dużej mierze kolejne polskie rządy zgotowały nam go. Wszystkie rządy ponoszą w tej kwestii odpowiedzialność.

Zamiast pomyśleć o głębszej transformacji, wybudowaliśmy bloki w Jaworznie, Turowie, Kozienicach i Opolu. Zmarnowaliśmy czas na nieszczęsną Ostrołękę. Z kolei rząd Prawa i Sprawiedliwości w kolejnych latach sam swoimi decyzjami tak drastycznie przyspieszył dekarbonizację, że chyba sami do dzisiaj nie wierzą w to, jak bardzo przycisnęli ten proces.

Jak wygląda parlamentarny kalendarz prac nad ulgami dla przemysłu, zmianami w ETS? Dawno nie było tak wielu zmian przeprowadzanych jednocześnie.

- Prace prowadzimy dwutorowo. Odpowiadam za benchmarki paliwowe i cieplne w ramach procedury przyspieszonej przy ETS. Udało nam się przekonać Parlament do przyspieszenia prac, dzięki czemu unikniemy wielomiesięcznych uzgodnień. Głosowanie na sesji plenarnej zaplanowano już na listopad. W październiku mija termin zgłaszania uwag na poziomie komisji.

Oczywiście, w razie czego wciąż można złożyć poprawki na samej sesji plenarnej, ale jest to trudniejsze. To sprawia, że europosłowie mają utrudnioną drogę do wprowadzania do dyskusji nowych tematów, w przeciwieństwie do Rady, gdzie państwa członkowskie mogą zgłaszać swoje pomysły na każdym etapie prac legislacyjnych. Nowe prawo ma wejść w życie od 1 stycznia 2027 roku. Tempo jest więc zawrotne.

Co przemysł miałby zyskać?

- Dzięki tej ścieżce chcemy zabezpieczyć dla europejskich hut i cementowni nie tylko planowane 80 milionów darmowych uprawnień, ale też - zgodnie z propozycją francuską - uwolnić kolejne 30 milionów niewykorzystanych pozwoleń. Da to unijnemu przemysłowi dodatkowe 4 miliardy euro wsparcia, a łącznie mówimy o 10 miliardach euro.

Czytaj więcej

Na czym polega drugi tor prac?

- Z kolei kluczowa, duża rewizja ETS trafi do negocjacji trójstronnych na początku przyszłego roku. Lipcowy projekt Komisji idzie w dobrym kierunku, ale zmiany są zbyt płytkie. Będziemy domagać się mocniejszego obniżenia liniowego wskaźnika redukcji. Komisja Europejska proponuje 3,7 procent, nasz sprawozdawca Peter Liese - zgodnie z naszymi przewidywaniami - zaproponował 3,4 procent, ale dla nas to wciąż mało. Proponujemy poziom 2,4 procent na pierwszą fazę, by zabezpieczyć darmowe uprawnienia dla przemysłu aż do 2038 roku.

Równolegle, co postulujemy jako polska delegacja, dążymy do ukrócenia spekulacji na rynku uprawnień. Chcemy ograniczyć dostęp do systemu tylko dla tych podmiotów, które fizycznie potrzebują certyfikatów do rozliczenia swoich emisji. Dziś instytucje finansowe bronią płynności rynku, ale prawda jest taka, że wpuściliśmy gigantyczne fundusze inwestycyjne i maklerskie na wolny, słabo uregulowany rynek, co generuje presję na sztuczny wzrost cen.

Gra o unijny budżet i granice obywatela

Jak w to wszystko wpisują się negocjacje nowych ram finansowych, tzw. unijnej siedmiolatki? Czy dążenie niektórych państw do premiowania samych technologii nie zaszkodzi polskiej transformacji?

- To wszystko systemowo się łączy. W nowej konstrukcji budżetowej zrezygnowano z kontynuacji Funduszu Sprawiedliwej Transformacji. Widzimy niepokojący trend ze strony krajów takich jak Holandia czy państwa skandynawskie, które chcą oprzeć nowe instrumenty, na przykład zapowiadany Investment Booster, na zasadach czystej konkurencyjności i wyścigu technologicznego. Oznaczałoby to marginalizację kryteriów solidarnościowych.

Chcemy twardo wywalczyć tak zwany ringfencing, czyli specjalnie wydzielone pule środków dla państw mających do nadrobienia największy dystans transformacyjny. Dla wielu z nas w polskiej delegacji układ sił finansowych będzie kluczowy. Jeśli ostateczna propozycja uderzy w polskie zapotrzebowanie transformacyjne, po prostu nie poprzemy pakietu rewizji ETS.

CBAM, ETS, ale jest jeszcze ETS 2. Jakie są nastroje wokół rozszerzenia systemu o transport i ogrzewnictwo? Czeka nas kolejne przesuwanie terminów?

- Na razie udało się przesunąć start systemu o rok, przegłosowaliśmy to niewielką większością głosów. Odsunięcie ETS 2 poza rok 2030 to dla nas, dla polskiego rządu, reprezentacji Polski w Brukseli, absolutny próg minimum.

Będziemy o to zabiegać głównie w Radzie, gdzie na poziomie szefów rządów łatwiej wypracować polityczne przesunięcie tych przepisów. Daje to nam opcję strategiczną, bo zepchnięcie startu na rok 2030 otwiera furtkę do kolejnego odroczenia w okolicach 2029 roku, tuż przed nowymi wyborami europejskimi.

Zawsze będą jakieś wybory, da się przesuwać ETS 2 w nieskończoność?

- Musimy patrzeć na nastroje społeczne w Europie. Byliśmy z profesorem Buzkiem zwolennikami celu redukcyjnego na poziomie 50 procent, który w pełni realizował porozumienia paryskie. Ulegnięto jednak presji strajków klimatycznych i jako stanowisko negocjacyjne Parlamentu przegłosowano cel 60 procent, choć w wyniku negocjacji ostatecznie stanęło na co najmniej 55 procentach.

Jeżeli dzisiaj sami nie wyciągniemy z tego wniosków i nie odsuniemy ETS 2 w czasie, damy populistom argumenty. Czasem żartuję, że jeżeli my teraz nic nie zmienimy, to ten system i tak zablokuje nowa Komisja Europejska, z Giorgią Meloni albo Marine Le Pen na czele.

Схожие новости

#Наименование новостиТональностьИнформативностьДата публикации
1Unia robi zwrot w sprawie emisji CO2. Przemysł poczeka na decyzję, bo wraca ETS2011.2616-10-2026
2Bruksela buduje finansowe monstrum. Polska wśród liderów. Gra toczy się o 11 bln euro09.826-02-2026
3Nadchodzi unijny szczyt. Polska ma zawalczyć o zmiany w ETS razem z Włochami08.7416-06-2026
4Bez tego europejski przemysł czeka katastrofa. "Możemy stracić 5 milionów miejsc pracy"012.1717-06-2026
5Polska w koalicji walczącej o włączenie ETS2 do reformy systemu. Powstaje "klimatyczne NATO"09.6612-10-2026
6Zmiany unijnych norm emisji dla aut coraz bliżej. Jest wstępne porozumienie010.8520-10-2026
7Tusk o rewizji systemu ETS2: to dopiero początek012.2416-10-2026
8Czarne chmury nad Polską. "Nie wyrośniemy z długu. To mit"011.7325-05-2026
9Polska gospodarka błyszczy na tle Europy. Na horyzoncie widać jednak zagrożenie010.3314-05-2026

Классификация: Экономика. Схожих патентов: 0. Схожих новостей: 9. Тональность: 0. Информативность: 7.86. Источник: www.wnp.pl.