Bezpieczeństwo żywnościowe Polski, słabnąca pozycja ekonomiczna rolników, koncentracja produkcji, problemy z przetwórstwem oraz przyszłość gospodarstw rodzinnych – to główne tematy podcastu pt. „Znaki czasu” , gdzie przedstawiciele branży rolnej: rolnik, naukowiec i polityk, pytają wprost: Wezmą nas głodem?
Bezpieczeństwo żywnościowe Polski, słabnąca pozycja ekonomiczna rolników, koncentracja produkcji, problemy z przetwórstwem oraz przyszłość gospodarstw rodzinnych – to główne tematy podcastu pt. „Znaki czasu” , gdzie przedstawiciele branży rolnej: rolnik, naukowiec i polityk, pytają wprost: Wezmą nas głodem?
Rozmowa była moderowana przez dr. Mateusza Piotrowskiego z Centrum Reform i Solidarności, a brali w niej udział rolnik, hodowca bydła mięsnego oraz działacz związkowy pochodzący ze Szczecinka w województwie zachodniopomorskim - Emil Mieczaj, były minister rolnictwa - Jan Krzysztof Ardanowski oraz dr Aleksandra Bilewicz, socjolog wsi z Instytutu Rozwoju Wsi i Rolnictwa Polskiej Akademii Nauk. Goście zastanawiali się, czy Polska będzie w stanie utrzymać własne zaplecze produkcji żywności i jakie działania są konieczne, aby polskie gospodarstwa pozostały ważnym elementem gospodarki oraz życia społecznego. Szczegóły poniżej.
Bezpieczeństwo żywnościowe zaczyna się w gospodarstwiePunktem wyjścia do rozmowy jest pytanie o znaczenie bezpieczeństwa żywnościowego w sytuacji napięć geopolitycznych, wojen i zakłóceń międzynarodowych łańcuchów dostaw. Mateusz Piotrowski zwraca uwagę, że przez lata część konsumentów traktowała możliwość sprowadzania żywności z dowolnego miejsca na świecie jako coś oczywistego. Doświadczenia pandemii i kolejnych kryzysów pokazały jednak, że dostępność produktów zależy również od sprawności transportu i stabilności sytuacji międzynarodowej. Jan Krzysztof Ardanowski przekonuje, że podstawą bezpieczeństwa żywnościowego powinno być własne rolnictwo, zdolne dostarczać odpowiednią ilość żywności także w trudnych warunkach. Nie oznacza to rezygnacji z produktów importowanych, lecz konieczność zachowania krajowych możliwości produkcyjnych i ograniczenia nadmiernej zależności od dostawców zewnętrznych.
- Bezpieczeństwo żywnościowe to jest zapewnienie w długiej perspektywie czasu odpowiedniej ilości i jakości żywności po cenach, które są możliwe do zaakceptowania przez konsumentów – mówił były minister rolnictwa.
Jego zdaniem w tej definicji istotne są trzy elementy: dostępność żywności, jej jakość oraz cena. Ardanowski przypominał, że jednym z pierwotnych założeń Wspólnej Polityki Rolnej było pogodzenie interesów konsumentów i producentów. Rolnictwo miało dostarczać społeczeństwu dobrej jakości żywność po rozsądnych cenach, a jednocześnie zapewniać rolnikom możliwość godnego życia z prowadzonej działalności. Zdaniem byłego ministra obecne problemy dochodowe gospodarstw oraz rosnąca konkurencja ze strony producentów spoza Unii Europejskiej wskazują na zaburzenie tej równowagi.
Lokalny rolnik i przetwórstwo są równie ważne jak produkcjaEmil Mieczaj zwracał uwagę, że bezpieczeństwo żywnościowe nie kończy się na wyprodukowaniu surowca w gospodarstwie. Równie ważne są możliwości jego przetworzenia, przygotowania do sprzedaży i dostarczenia konsumentowi. Problem ten szczególnie wyraźnie widać w województwie zachodniopomorskim, gdzie, jak opisuje rolnik, brakuje części lokalnej infrastruktury przetwórczej. Mieczaj wskazuje na ograniczone możliwości przetwarzania mięsa, brak odpowiedniej liczby lokalnych zakładów ubojowych, a także niedostatek młynów i tłoczni. W praktyce oznacza to, że nawet jeśli gospodarstwa są w stanie wyprodukować surowiec, nie zawsze mogą przetworzyć go w pobliżu miejsca produkcji i zaoferować na lokalnym rynku jako gotowy produkt.
– Do najbliższej ubojni jest 130-140 km w jedną stronę, trzeba to zawieźć odpowiednim sprzętem, wrócić, robimy prawie 300 km i na drugi dzień trzeba jechać po półtusze – relacjonuje Mieczaj.
Rolnik podkreśla także, że brak przetwórstwa ogranicza możliwości skracania łańcucha dostaw.
Czy polscy rolnicy mogą konkurować z wielkimi producentami z zagranicy?Ważnym wątkiem rozmowy jest rosnąca presja konkurencyjna ze strony producentów z Ukrainy i Ameryki Południowej. Jan Krzysztof Ardanowski zwracał uwagę, że różnice w warunkach klimatycznych, skali gospodarstw oraz możliwościach organizacyjnych sprawiają, że polscy rolnicy nie zawsze są w stanie konkurować ceną z wielkimi podmiotami działającymi na rynkach globalnych. Były minister wskazywał na rozległe obszary produkcyjne Ukrainy oraz Ameryki Południowej.
- My w produkcji podstawowej, tej z pól, czy też również i w hodowli wielkich stad nie jesteśmy w stanie, i to mówię to bardzo zdecydowanie, wygrać konkurencji z oligarchami ukraińskimi czy z wielkimi gospodarstwami w Ameryce Południowej – ocenił Ardanowski.
Jego zdaniem Polska i pozostałe kraje europejskie powinny realistycznie oceniać swoje możliwości. Nie można zakładać, że krajowi producenci będą zawsze wygrywać z największymi gospodarstwami świata wytwarzającymi duże ilości stosunkowo tanich surowców. Ardanowski podkreśla, że odpowiedzią może być rozwijanie produkcji wysokiej jakości oraz budowanie silniejszych relacji z odbiorcami na rynku krajowym.
Jan Krzysztof Ardanowski wskazywał też spółdzielczość jako jeden z najważniejszych sposobów poprawy pozycji ekonomicznej rolników. Współpraca może obejmować zarówno wspólne użytkowanie maszyn, jak i organizację skupu, przetwarzania oraz sprzedaży produktów.
– Budowanie rynku, nie różnego rodzaju systemy wsparcia, dopłaty, preferencji, dotacji, jakichś pieniędzy, które powodują, że rachunek ekonomiczny szlag trafia, ale na dodatek są powodem zazdrości innych grup społecznych, bo chłop tam zawsze coś dostaje, takie jest przekonanie. Natomiast stabilizowanie rynku, ustrukturyzowanie tego rynku jest rolą państwa. Oczywiście przy aktywnej roli rolników, bo to nie jest tak, że państwo za nich wszystko stworzy i da w prezencie – podkreślał były minister.
Przypominał, że małe grupy producentów często nie dysponują odpowiednią skalą, aby negocjować z dużymi sieciami handlowymi czy zakładami przetwórczymi. Rozwiązaniem może być tworzenie większych zrzeszeń, które reprezentują interesy kilku mniejszych organizacji i wspólnie występują wobec dużych odbiorców. Jako przykład przywoływał Francję, gdzie rolnicy organizują się w celu wspólnego użytkowania sprzętu, a następnie łączą siły, aby uzyskać odpowiednią pozycję negocjacyjną na rynku.
Dlaczego spółdzielczość nie rozwija się wystarczająco szybko?Dr Aleksandra Bilewicz zwracała z kolei uwagę, że samo przekonanie o ekonomicznych korzyściach współpracy nie wystarczy do zbudowania trwałej spółdzielczości. Potrzebne są również zaufanie, relacje społeczne i gotowość do wspólnego podejmowania decyzji. Socjolog wskazywała, że na wsi coraz rzadziej dochodzi do spotkań i wzajemnej pomocy, które dawniej stanowiły podstawę lokalnej współpracy. Osłabienie tych więzi utrudnia tworzenie organizacji wymagających długofalowego zaangażowania wielu osób.
- Z moich takich skromnych badań etnograficznych wynika, że ludzie na wsi coraz rzadziej się spotykają, że coraz mniej spędzają ze sobą czasu, że coraz mniej pomagają sobie wzajemnie i to jest taka podstawa rozwoju spółdzielczości – mówiła dr Bilewicz.
Drugą barierą jest negatywny obraz spółdzielczości, związany z doświadczeniami okresu PRL i późniejszymi przemianami gospodarczymi. Zdaniem badaczki historyczne skojarzenia z przymusem i upaństwowieniem utrudniają przekonywanie młodszych pokoleń, że dobrowolna współpraca gospodarcza może przynosić wymierne korzyści. Dr Bilewicz zwraca również uwagę, że grupy producenckie nie rozwijają się wystarczająco dynamicznie.
Edukacja zamiast samego rozdawania pieniędzyPraktyczne wnioski z badań przedstawił Emil Mieczaj, który wraz z Pawłem Jarugą uczestniczył w ankietowaniu rolników w ramach działań dotyczących spółdzielczości i zrzeszania producentów. Jak relacjonował, odpowiedzi kilkuset rolników pokazały regionalne różnice w gotowości do współpracy. Wskazywane przez niego województwa lubelskie, wielkopolskie i kujawsko-pomorskie miały wyróżniać się większą gotowością do rozwijania działań spółdzielczych, podczas gdy w zachodniej części kraju i na Warmii istotną barierą miały być braki edukacyjne. Mieczaj podkreślał, że wyniki ankiety mogą pomóc lepiej ukierunkować działania wspierające organizowanie się producentów.
– Jeśli my tylko i wyłącznie rzucimy pieniądze: zakładajcie grupy, to to nie powstanie, potrzeba jest edukacji, potrzeba kształcenia liderów, potrzeba wizyt rolników w spółdzielniach już w Polsce, które działają, w spółdzielniach w innych krajach – mówił rolnik.
W praktyce oznacza to potrzebę pokazywania konkretnych modeli współpracy, wyjaśniania zasad zarządzania organizacją oraz przygotowywania osób zdolnych do koordynowania wspólnych działań. Rolnicy powinni móc zobaczyć, jak funkcjonują działające spółdzielnie, jak rozliczają się ich członkowie i w jaki sposób podejmowane są decyzje gospodarcze.
– Z jednej strony edukacja, oczywiście tłumaczenie, pozytywne przykłady, jeżdżenie po Europie, pokazywanie, że to może działać, że to nie święci garnki lepią, że to są proste rzeczy, jeżeli cokolwiek na tym świecie jest proste. Ale z drugiej strony sterowanie strumienia pieniędzy na inwestycje – wskazywał z kolei były minister.
Państwo powinno uporządkować relacje między rolnikami a sieciami handlowymiUczestnicy podcastu podkreślali, że spółdzielczość nie rozwiąże wszystkich problemów rolnictwa, jeżeli nie będą jej towarzyszyły odpowiednie regulacje rynku. Dr Aleksandra Bilewicz zwracała uwagę na francuskie rozwiązania dotyczące relacji między producentami rolnymi a dużymi sieciami handlowymi. Wskazywała na mechanizmy uwzględniające koszty produkcji przy ustalaniu cen oraz ograniczenia dotyczące sprzedaży produktów po bardzo niskich cenach. W jej ocenie Polska powinna rozważać zarówno wzmacnianie współpracy producentów, jak i regulowanie relacji handlowych, aby ograniczać przewagę największych uczestników rynku.
- Właściwie dożyliśmy takich czasów, że wobec tych rekinów biznesu, tych wielkich firm handlowych, przede wszystkim sieci handlowych, globalnych sieci handlowych, jedynym realnym podmiotem, który może z nimi twardo negocjować, dysponując narzędziami podatkowymi, legislacyjnymi, to jest państwo, zorganizowane państwo – dodawał Jan Krzysztof Ardanowski.
Jego zdaniem istotne są nie tylko ceny, lecz także zasady kontraktacji, jakość produktów, warunki dostaw i przewidywalność współpracy. Rolnicy oraz odbiorcy powinni z wyprzedzeniem ustalać wymagane parametry towaru i sposób określania ceny.
Przyszłość Wspólnej Polityki Rolnej budzi obawyW rozmowie pojawiały się również pytania o kierunek zmian Wspólnej Polityki Rolnej i możliwe przesunięcie większej odpowiedzialności za finansowanie rolnictwa na poziom państw członkowskich. Jan Krzysztof Ardanowski oceniał, że większa swoboda krajowa może przynieść korzyści, jeżeli rządy będą traktować rolnictwo jako strategiczny sektor gospodarki. Jeżeli jednak priorytety polityczne przesuną się w stronę innych obszarów, rolnictwo może stracić część dotychczasowych instrumentów wsparcia.
Jak będzie wyglądała polska wieś za 15–20 lat?W końcowej części podcastu rozmówcy próbowali odpowiedzieć na pytanie, jak powinna wyglądać polska wieś za kilkanaście lub kilkadziesiąt lat. Dr Aleksandra Bilewicz podkreślała, że w jej ocenie najważniejsze jest zachowanie podstawowej funkcji produkcyjnej wsi oraz utrzymanie zróżnicowanej struktury gospodarstw. Niepokoi ją wizja terenów wiejskich zdominowanych przez wielkie przedsiębiorstwa, w których tradycyjne więzi społeczne zostają zastąpione relacjami czysto ekonomicznymi.
Coraz mniej gospodarstw i hodowców zwierząt- Ja sobie ostatnio myślę o tym, może nie co trzeba budować, a co trzeba chronić i dla mnie ta wieś za 15 lat to jest taka wieś, która zachowa w ogóle jakąś podstawową swoją funkcję rolniczą i w której nie będziemy mieli do czynienia jedynie z wielkoprzemysłowymi gospodarstwami, w których pracują migranci – mówiła dr Bilewicz.
Emil Mieczaj przedstawił problem na przykładzie swojej miejscowości. - Chciałbym powiedzieć, co widziałem na mojej wsi 25 lat temu. Było kilkunastu producentów, hodowców zwierząt, posiadali kury i kaczki i bydło i świnie, produkowali mleko i wołowinę. Dzisiaj zostało ich dwóch – mówił rolnik.
Mieczaj wskazywał na starzenie się producentów oraz ryzyko dalszego zaniku hodowli. Zwracał uwagę, że na jego wsi jest obecnie około 80 rolników będących właścicielami gruntów i płacących podatek rolny, ale w perspektywie kilkunastu lat liczba aktywnych gospodarstw może znacząco się zmniejszyć. Rolnik ostrzegał, że koncentracja ziemi może doprowadzić do sytuacji, w której duże obszary będą zarządzane przez pojedyncze podmioty, a lokalna produkcja zwierzęca i związane z nią aktywności gospodarcze będą zanikać.
- Chciałbym zobaczyć na tej mojej wsi krowę, świnie, a nie widzieć jej tylko w muzeum – mówił dobitnie Emil Mieczaj.
Z kolei Jan Krzysztof Ardanowski zwracał uwagę, że przyszłość rolnictwa będzie zależała również od sposobu gospodarowania zasobami naturalnymi. Jak zaznaczył, wraz z rozwojem nowych inwestycji, w tym infrastruktury związanej z technologiami cyfrowymi, może rosnąć zapotrzebowanie na zasoby, które są niezbędne również dla rolnictwa. Z tego względu konieczne jest odpowiedzialne planowanie przestrzenne oraz ochrona możliwości prowadzenia produkcji rolnej.
- Problem zasobów, głównie wody, gleby możemy jeszcze w dużej mierze uratować. To nie przekracza zdolności człowieka. To nie są wyroki Boże – mówił były minister.
Ale brak odpowiednich działań może prowadzić do pogłębiania się konfliktów o wodę i ziemię, osłabienia produkcji rolnej oraz dalszego wyludniania części obszarów wiejskich.
- Chciałbym, żeby wieś była dobrym miejscem do życia i realizacji swoich aspiracji życiowych, zarówno dla tych, którzy nie mają z rolnictwem nic wspólnego i się tam osiedlą, ale nie po to, żeby zniszczyć wieś, którą zastali – mówił Ardanowski.
Z rozmowy wyłania się obraz rolnictwa stojącego przed wyzwaniami wykraczającymi poza bieżącą opłacalność produkcji. Chodzi nie tylko o ceny skupu, koszty środków do produkcji czy konkurencję na rynku międzynarodowym, lecz także o zachowanie lokalnego przetwórstwa, rozwój spółdzielczości, dostęp do zasobów naturalnych oraz relacje między rolnikami a resztą społeczeństwa. Uczestnicy podcastu podkreślali, że przyszłość wsi zależy zarówno od decyzji państwa i polityki rolnej, jak i od zdolności samych rolników do wspólnego działania.
| # | Наименование новости | Тональность | Информативность | Дата публикации |
|---|---|---|---|---|
| 1 | Czy małe gospodarstwa wyżywią Polskę? Między sentymentem a rzeczywistością | 0 | 7 | 08-07-2026 |
| 2 | Niszczone rolnictwo, ziemie przejmie zagranica. Ardanowski mówi, jak ratować | 0 | 11.13 | 10-08-2026 |
| 3 | Wyhamowanie po rekordowym roku. Mniej inwestycji i słabsze nastroje na wsi | -3 | 7 | 21-05-2026 |
| 4 | Susza, przymrozki i Zielony Ład. Gorące tematy spotkania z ministrem rolnictwa | 0 | 5 | 07-05-2026 |
| 5 | "Dziś każda złotówka musi się zwrócić". Rolnicy zmienili sposób inwestowania | 0 | 6 | 12-07-2026 |
| 6 | Takie będą żniwa 2026. "Schodzimy z poziomu rekordowego do poziomu przeciętnego" | -3 | 6 | 06-07-2026 |
| 7 | Rolnicy nie mają złudzeń. Susza i zimna wiosna odcisnęły piętno na gospodarstwach | -5 | 7 | 03-07-2026 |
| 8 | Rolnicy stawiają warunek poprawy dobrostanu. Bez pieniędzy produkcja będzie zagrożona | 0 | 8.2 | 24-10-2026 |
| 9 | Plony zbóż wyraźnie niższe. Pszenica najbardziej ucierpiała przez suszę i czerwcowe upały | 0 | 9.32 | 11-08-2026 |
| 10 | Polskie wsie wymierają, a gminom brakuje pieniędzy. „Idziemy drogą Grecji” | 0 | 11.81 | 23-10-2026 |