Вход на сайт

Просмотр новости

Найдите то, что Вас интересует

20 lat uczyła w szkole. Nagle usłyszała, że nie ma kwalifikacji. Chaos przed nowym rokiem

Дата публикации: 25-08-2026 12:10:00

- Po 20 latach pracy przy tablicy nie można nauczycielowi powiedzieć "pan nie ma kwalifikacji" i go zwolnić - mówi poseł Marcin Józefaciuk. Warto stworzyć ustawowy mechanizm walidacji kompetencji osób, które przez wiele lat wykonywały pracę nauczycielską, były oceniane i przechodziły kolejne etapy awansu.

Основное содержимое страницы с новостью.

- Po 20 latach pracy przy tablicy nie można nauczycielowi powiedzieć "pan nie ma kwalifikacji" i go zwolnić - mówi poseł Marcin Józefaciuk. Warto stworzyć ustawowy mechanizm walidacji kompetencji osób, które przez wiele lat wykonywały pracę nauczycielską, były oceniane i przechodziły kolejne etapy awansu.

  • System kwalifikacji wymaga stabilizacji. Zbyt często okazuje się, że nauczycielom jakichś brakuje.
  • Konieczne jest stworzenie procedury potwierdzania kwalifikacji dla dyrektorów i kuratorów oświaty.
  • - Resorty edukacji i nauki przy każdej okazji zapewniają, że w zakresie kierunków kształcenia ze sobą współpracują, ale efektów tej współpracy nie widać - stwierdza poseł, nauczyciel Marcin Józefaciuk.

Na Facebooku zapowiedział pan interwencję poselską w Ministerstwie Edukacji Narodowej i w Ministerstwie Nauki i Szkolnictwa Wyższego w sprawie kwalifikacji nauczycielskich. Co się takiego w tych kwalifikacjach dzieje, bo akurat wielkich nowości tu nie mamy?

Marcin Józefaciuk, poseł, nauczyciel: - Zbliża się nowy rok i dyrektorzy muszą wiedzieć, kto ma jakie kwalifikacje. Ponadto zarówno w sierpniu, jak i we wrześniu odbywają się też postępowania kwalifikacyjne o nadanie stopnia nauczyciela dyplomowanego i bywa, że w trakcie postępowań przedstawiciel kuratorium mówi "nie ma pani uprawnień pedagogicznych, nie może pani mieć wyższego stopnia awansu zawodowego".

Absurdem jest wymaganie od młodych ludzi, by przez prawie siedem lat przygotowywali się do zawodu nauczycielskiego

Czy to oznacza, że nauczyciele, którzy będą uczyli nowych przedmiotów, np. przyrody czy edukacji zdrowotnej w zakresie zdrowia seksualnego, mogą mieć problem z kwalifikacjami?

- Nie. Problem dotyczy między innymi psychologów szkolnych, u których kwestionowane bywa udokumentowanie przygotowania pedagogicznego odpowiadającego ścieżce nauczyciela psychologa. Trudności wynikają również z tego, że wymagania zmieniały się, a dokumenty wydawane według kolejnych standardów bywają oceniane odmiennie.

W sprawie funkcjonowania systemu kwalifikacji poseł Marcin Józefaciuk wszczął interwencję poselską

W sprawie funkcjonowania systemu kwalifikacji poseł Marcin Józefaciuk wszczął interwencję poselską

Ten problem dotyczy również innych nauczycieli. Nawet pracownicy naukowi uczelni wyższych nie mają kwalifikacji do nauczania w szkole. Żeby móc uczyć, musieliby uzupełnić wykształcenie.

- To prawda. Samo zatrudnienie na uczelni ani posiadanie stopnia naukowego nie daje automatycznie kwalifikacji do zajmowania stanowiska nauczyciela w szkole. Zostanie nauczycielem jest oczywiste, gdy się zrobi pięcioletnie studia nauczycielskie, metodyczne.

Problem pojawia się, jeżeli się studiowało na kierunkach nienauczycielskich, na przykład biologię. Bo wtedy tak naprawdę ścieżka dojścia do zawodu mocno się wydłuża - najpierw trzeba ukończyć biologię, dopiero później, jeżeli to były studia niemetodyczne, trzeba zrobić studia podyplomowe z kwalifikacji pedagogicznych, co trwa półtora roku. Razem co najmniej sześć i pół roku. To bardzo długo, szczególnie w sytuacji narastających braków kadrowych w szkołach.

Tak jest od wielu lat. Więc dlaczego mówimy o tym teraz?

- Bo wciąż nie ma jednego ciała, które by decydowało, kto ma kwalifikacje, a kto ich nie ma. Dyrektorzy szkół bardzo często pytają w kuratorium lub bezpośrednio w ministerstwie, czy dana osoba ma kwalifikacje, czy nie ma, ponieważ to zależy nie tylko od tego, jakie ma studia, ale od tego, kiedy je zrobiła, ile ma mieć godzin pedagogicznych w tym roku, co jest w suplemencie. Tych sytuacji jest za dużo.

Na te pytania dyrektorów szkół kuratoria odpisują, że to nie jest ich kompetencja, że to dyrektor podejmuje decyzję na temat zatrudnienia nauczyciela, ale jednocześnie ci sami urzędnicy w czasie postępowania kwalifikacyjnego o nadanie stopnia nauczyciela dyplomowanego (najwyższy stopień awansu zawodowego) często stwierdzają odgórnie, że dany nauczyciel nie ma uprawnień nauczycielskich i nie może podejść do dyplomowania. I to pomimo tego, że przy egzaminie na mianowanie takich zastrzeżeń nie zgłaszali.

Co więcej, mimo to, że zaledwie kilka dni wcześniej ten sam urzędnik, opiniując pozytywnie arkusz organizacyjny szkoły, nie zakwestionował kwalifikacji wskazanych w nim. No to są sytuacje kuriozalne, które nie powinny się zdarzać. To jest prawdziwa trauma dla nauczycieli.

Wszczął pan już tę interwencję czy to kwestia przyszłości?

- Wszcząłem. Przesłałem pisma z interwencją zarówno do jednego ministerstwa, jak i do drugiego. Resorty mają 14 dni na poinformowanie mnie o stanie rozpatrywania sprawy. Ostateczne załatwienie powinno nastąpić w terminie uzgodnionym ze mną. Myślę, że będą z tym czekać do końca terminu, bo to jest coś innego niż kontrola - którą nawiasem mówiąc rozpocząłem w Ministerstwie Cyfryzacji w związku z wdrażaniem e-Dziennika.

Podejrzewam, że zarówno MEN, jak i MNiSW odpowiedzą, że pracują nad rozwiązaniem tego problemu i ściśle ze sobą w tym zakresie współpracują. Co w takiej sytuacji pan zrobi?

- Interwencja to coś innego niż kontrola poselska czy interpelacja, które można zbyć takimi odpowiedziami. Ja w tej interwencji wskazałem konkretne sprawy, które szwankują, po to, żeby oba resorty pokazały, co robią w tej sprawie i co zamierzają zrobić. Więc na pewno nie zadowolę się odpowiedzią „pracujemy”. Nie od tego jest interwencja poselska. Ja chcę się dowiedzieć, kiedy to zrobią.

Powtórzę: absurdem jest wymaganie od młodych ludzi, by przez siedem lat przygotowywali się do zawodu nauczycielskiego. To m.in. dlatego dyrektorzy zatrudniają ludzi jako specjalistów bez kwalifikacji pedagogicznych i zwiększa to ryzyko spadku jakości nauczania.

Konieczne jest stworzenie procedury potwierdzania kwalifikacji i ochrony absolwentów studiów nadających kwalifikacje nauczycielskie

Czego pan się od tych resortów domaga?

- Przede wszystkim:

• stworzenia wiążącej i zaskarżalnej procedury potwierdzania kwalifikacji, jednolitej dla dyrektorów i kuratorów oświaty; w tym powołania międzyresortowego zespołu z udziałem przedstawicieli MEN, MNiSW, kuratoriów, dyrektorów, uczelni oraz ekspertów prawa oświatowego do prac nad tą procedurą;

• przygotowania rozwiązań chroniących osoby, które zaufały uczelniom i podjęły określone studia oraz kontroli kierunków studiów magisterskich i studiów podyplomowych nadających kwalifikacje nauczycielskie; bo jeżeli uczelnia prowadzi studia i wydaje dokument mający potwierdzać kwalifikacje, państwo powinno kontrolować takie oferty i stworzyć rozwiązanie ochronne dla absolwentów, których uprawniona uczelnia wprowadziła w błąd, co do skutków ukończenia studiów;

• przeprowadzania przeglądu materiałów informacyjnych, dotyczących wymaganych kwalifikacji;

• opublikowania aktualnej diagnozy braków kadrowych.

Wysłałem też do MEN żądanie opublikowania przed 1 września jednolitego komunikatu interpretacyjnego dla dyrektorów, kuratorów i tak dalej.

Od MNiSW domagam się:

• przeprowadzenia pilnego audytu kierunków i studiów podyplomowych reklamowanych jako nadające kwalifikacje nauczycielskie;

• stworzenia publicznego rejestru takich studiów, zawierającego nazwę uczelni, zakres programu, podstawę prawną i deklarowane kwalifikacje;

• utworzenia wspólnego z MEN punktu konsultacyjnego;

• przygotowania procedury ochronnej dla absolwentów, którzy w dobrej wierze polegali na informacjach przekazanych przez uczelnię;

• jednoznacznego określenia znaczenia prawnego informacji umieszczanych na świadectwach studiów podyplomowych.

Jakie dalsze kroki w związku z interwencją poselską mogą być podejmowane?

- To zależy, co dane ministerstwo odpowie. Jeżeli tego nie zrobi, to w grę wchodzi zarówno poinformowanie prezesa Rady Ministrów, jak i marszałka sejmu o odmowie odpowiedzi na interwencję, a także podjęcie innych kroków prawnych. Z tym, że ja ich nie przewiduję.

Mam nadzieję, iż resorty zauważą problem kwalifikacji i zaczną myśleć o zmianach.

Czy jest pan w stanie określić, co obecnie jest największym problemem? Czy ma to związek z nowym rozporządzeniem w sprawie kwalifikacji?

- Rozporządzenie uwzględniające kwalifikacje do nauczania nowych przedmiotów nie zostało jeszcze podpisane, więc nie możemy rozmawiać o prawie, które nie istnieje.

Faktem jest jednak, że za półtora tygodnia będzie rozpoczęcie zajęć w szkołach i ciągle jeszcze dyrektorzy nie mogą oficjalnie zatrudniać nauczycieli.

Kilka dni temu MEN wydało rozporządzenie, które pozwoliło w ogóle wpisać edukację zdrowotną jako obowiązkową i nieobowiązkową edukację seksualną do arkusza organizacyjnego. Dlatego też w jednej z moich interpelacji postuluję, żeby ministerstwo podawało tego typu zmiany na rok przed ich wprowadzeniem.

Złożyłem też do prezydenta wniosek o zawetowanie e-Dziennika, bo sam pomysł nie jest zły, ale ustawa w tej sprawie jest tragiczna. Poza tym - ustalmy - zarówno e-Dziennik, jak i Kompas Jutra to nie jest załatwianie najważniejszych problemów edukacji.

W sprawie e-Dziennika nauczyciel nie ma prawa decydować o swoim udziale w pilotażu

Projekt rozporządzenia zmniejsza skalę problemów, jaką ten pilotaż może wygenerować - teraz ma nim być objęte tylko 18 szkół. W dzienniku znajdą się tylko dane dzieci tych rodziców, którzy się na to zgodzą, a więc pracy będzie mniej.

- Niekoniecznie. Projekt mówi o minimum 18 szkołach i uważam, że pani minister będzie dążyła do tego, by było ich 40. Poza tym wciąż nie ma w nim mowy o nauczycielach. A oni już pytają, co będzie, jak odmówią. Bo nauczyciel prawa głosu tutaj nie ma. W rozporządzeniu jest tylko informowany, co będzie robił. Nie mogą odmówić, bo to będzie w ramach 40-godzinnego tygodnia pracy.

Rodzice też nie będą tacy chętni do testowania.

- Nikt nie jest chętny. Bo mamy co pewien czas wycieki danych. Wiceminister cyfryzacji Dariusz Standerski na „X” przekonywał mnie, iż ten e-Dziennik jest już po testach i jest bezpieczny, ale ja to sprawdzę. Właśnie rozpocząłem kontrolę poselską w MC, gdzie to bezpieczeństwo danych i te wszystkie testy, jakie zrobili, zbadam. Mam nadzieję, że się bardzo mocno zdziwię.

Psychologów w szkołach będzie brakowało, bo szwankuje system kwalifikacji

Dobrze by było. Chciałbym jednak wrócić do tej interwencji. Czy ma pan podejrzenie, że w kwestii kierunków kształcenia i wymaganych kwalifikacji te ministerstwa działają trochę obok siebie, a jak jeszcze dołożymy do tego autonomię uczelni, to mamy tu zbyt dużo swobody? W związku z tym, czy i tu trzeba coś poprawić?

- Uczelnie mogą kształcić w kierunkach, które uznają za pożądane, modne, ale jeżeli chodzi o kierunki nadające kwalifikacje, to jest to konkretnie rozpisane. Nie mam podstaw uważać, że jest inaczej. Bo oba ministerstwa regularnie mówią, iż współpracują ze sobą. Natomiast efektów tejże współpracy nie ma.

To wygląda tak, jakby to było jakieś zgniłe jajko, którego nikt nie chce dotknąć; tylko niech się rozlewa co sierpień, a my jakoś to przeczekamy.

Zajmują się Kompasem Jutra, e-Dziennikami i tak dalej, a przecież to, kto będzie uczył nasze dzieci i kto ma uprawnienia, to jest jedna z najważniejszych rzeczy. Proszę zwrócić uwagę na to, że coraz więcej psychologów brakuje i będzie brakowało przez właśnie ten system.

Młodzi ludzie powinni wiedzieć, na czym stoją, dlatego system kwalifikacji trzeba unormować.

Świadczy o tym m.in. dyskusja na grupie „Dealerzy Wiedzy”, gdzie doświadczeni nauczyciele - a często też dyrektorzy, którzy co roku zatrudniają jakichś nowych nauczycieli - przeszli przez wszystkie prośby kierowane do kuratoriów, do ministerstwa i wciąż się zastanawiają, czy dana osoba ma kwalifikacje, czy nie.
Ilość tych pytań jest zastanawiająca i niebezpieczna, bo to być może jakiś szczyt góry lodowej. I może się okazać, że rzeczywiście w szkołach, przedszkolach, placówkach pracuje coraz więcej osób, które nie mają kwalifikacji.

To jest kolejne z moich pytań do MEN, czy w ogóle zbierają dane o odmowach dotyczących przystąpienia do postępowania kwalifikacyjnego o nadanie stopnia nauczyciela dyplomowanego ze względu na brak kwalifikacji. Proszę sobie wyobrazić, że zadzwoniła do mnie nauczycielka z 20-letnim stażem w szkole, która po tych 20 latach dowiedziała się, iż nie posiada kwalifikacji!

Dobrze, że nikt jej nie każe zwracać pieniędzy, które w tym czasie zarobiła. Natomiast na pewno powinna zostać odsunięta od wykonywania zawodu?

- Jeżeli zostanie bezspornie stwierdzone, że stosunek pracy nawiązano z naruszeniem ustawowych wymagań i nie zachodzi przewidziany prawem wyjątek, stosunek pracy może wygasnąć z mocy prawa, a dyrektor stwierdza to wygaśnięcie. Po 20 latach pracy.

I to są te momenty, kiedy widać wyraźnie, że czegoś w tym systemie brakuje. Wieloletniego doświadczenia i rzeczywistego dorobku nauczyciela nie można ignorować. Warto stworzyć ustawowy mechanizm walidacji kompetencji osób, które przez wiele lat wykonywały pracę nauczycielską, były oceniane i przechodziły kolejne etapy awansu.

Praktyka potwierdzania kwalifikacji przez doświadczenie istnieje w wielu państwach. Bo jak ktoś przepracował te 10-15 lat w szkole z dzieciakami pod tablicą, był kontrolowany, no to chyba coś umie. Ale my, dyrektorzy, mamy obowiązek stwierdzić wygaśnięcie stosunku pracy, który w określonych sytuacjach wygasa z mocy prawa.

Czy unormowanie tej sytuacji wymaga zmian w ustawie, czy też wystarczą zmiany na poziomie aktu wykonawczego?

- Według mnie to powinno być uregulowane w ustawie, tak żeby ministrowie nie musieli udawać, że są merytoryczni. Dlatego jako poseł jestem w trakcie tworzenia projektu nowelizacji Karty Nauczyciela, w którym zaproponuję wprowadzenie przynajmniej kilku podstawowych kwestii dotyczących kwalifikacji. Bo jak są one regulowane rozporządzeniami, które pisane są przez osoby nie znające się na rzeczy, to widać, co się dzieje.

My nie mamy już problemu - my mamy katastrofę w kwalifikacjach nauczycieli. I nikt nie chce wziąć odpowiedzialności za powiedzenie, czy ktoś ma kwalifikacje, czy nie.

TAGI

Materiał chroniony prawem autorskim - zasady przedruków określa regulamin.

Схожие новости

#Наименование новостиТональностьИнформативностьДата публикации
1Ostatni rok na awans nauczycieli. Od 2027 r. nowe zasady09.8425-07-2026
2Nauczyciele zepchnięci na margines. W 2027 r. osiągną historyczne dno010.0201-09-2026
3Nauczyciele mogą zarobić 11 proc. więcej. Rząd już pracuje nad zmianami010.9922-07-2026
4Już wiadomo, kto może uczyć edukacji zdrowotnej. Nowe kwalifikacje nauczycieli od 2026 r.011.4124-08-2026
5Nowe przepisy mają chronić nauczycieli. Związki mówią o „inkwizytorze”09.2520-09-2026
6Nauczyciele początkujący zarobią więcej. Jest propozycja stałej podwyżki09.5814-08-2026
7Nauczyciele powitają nowy rok szkolny na ulicy. „Grzecznie już było”010.8913-08-2026
8Premier obiecywał, że rozwiąże sprawę wynagrodzeń. "No to się go o to zapytamy"08.0417-08-2026
9Tylko 4 proc. nauczycieli ma mniej niż 30 lat. Polska na końcu unijnego zestawienia016.7306-10-2026
10Nie tylko przy zatrudnieniu. MEN analizuje pomysł okresowej weryfikacji nauczycieli07.4612-08-2026

Классификация: Общество. Схожих патентов: 0. Схожих новостей: 10. Тональность: 0. Информативность: 10.76. Источник: www.portalsamorzadowy.pl.