Polska przygotowuje się do największego programu inwestycyjnego od upadku komunizmu. Problem w tym, że już dziś należy do ścisłej europejskiej czołówki państw pozywanych przez zagranicznych inwestorów. Gdy do gry wchodzą kontrakty warte setki miliardów złotych, eksperci od arbitrażu widzą nie tylko szansę na rozwój gospodarki, ale także początek nowej ery kosztownych sporów.
Polska należy do światowej czołówki państw najczęściej pozywanych przez zagranicznych inwestorów w arbitrażu inwestycyjnym. Według danych Konferencji Narodów Zjednoczonych ds. Handlu i Rozwoju (UNCTAD) przeciwko Polsce wniesiono dotąd 41 znanych sporów inwestor – państwo (ISDS), co plasuje ją na trzecim miejscu w Unii Europejskiej – za Hiszpanią (56 spraw) i Czechami (43).
Większość polskich sporów dotyczy zmian regulacyjnych i decyzji administracyjnych wpływających na wartość inwestycji – od sektora finansowego i ubezpieczeniowego, przez nieruchomości, po energetykę i górnictwo.
Międzynarodowa liga pozywanychJeszcze bardziej wyrazisty jest przypadek Hiszpanii, europejskiego lidera pod względem liczby pozwów. Zdecydowana większość hiszpańskich spraw wynika z reform systemu wsparcia dla odnawialnych źródeł energii po kryzysie finansowym i ograniczenia wcześniej gwarantowanych subsydiów dla inwestorów w energetykę słoneczną i wiatrową. To właśnie zmiany w polityce energetycznej wywołały falę arbitraży liczonych w miliardach euro.
Czechy z kolei przez lata zmagały się głównie ze sporami związanymi z sektorem finansowym, mediami i arbitrażami dotyczącymi inwestycji w energetykę słoneczną po ograniczeniu hojnych systemów wsparcia dla fotowoltaiki.
Czytaj więcej
W efekcie to właśnie Hiszpania, Czechy i Polska tworzą dziś nieoczywistą europejską „pierwszą ligę” arbitrażu inwestycyjnego – państw, których decyzje regulacyjne najczęściej trafiają pod międzynarodowy osąd inwestorów.
Zdaniem ekspertów od arbitrażu to dopiero początek.
Bilion złotych, tysiące kontraktówPolska wchodzi właśnie w największy cykl inwestycyjny od transformacji ustrojowej. Państwo stało się głównym inwestorem w strategicznych sektorach gospodarki – od energetyki i sieci przesyłowych, przez infrastrukturę transportową, po przemysł obronny. Tylko w ramach unijnego instrumentu SAFE Warszawa zabezpieczyła 43,7 mld euro finansowania na cele obronne, najwięcej spośród wszystkich państw UE, a w maju otrzymała pierwszą transzę w wysokości 6,6 mld euro.
Równocześnie rząd planuje przeznaczyć na obronność 4,8 proc. PKB w 2026 r., utrzymując pozycję jednego z największych wydatkujących w NATO.
W perspektywie najbliższej dekady mówimy o wydatkach publicznych liczonych już nie w dziesiątkach, lecz w setkach miliardów złotych. Łączna wartość projektów związanych z transformacją energetyczną, modernizacją armii, koleją, drogami, portami, energetyką jądrową i infrastrukturą przesyłową zbliża się do biliona złotych.
Państwo będzie finansować znaczną część tych inwestycji, ale bez kapitału prywatnego – krajowego i zagranicznego – ich realizacja będzie niemożliwa. Jednocześnie coraz większą rolę odgrywają wymogi dotyczące lokalnego udziału przemysłu i budowy europejskich łańcuchów dostaw, zwłaszcza w sektorze obronnym i energetycznym.
O polskie kontrakty rywalizują także największe światowe grupy zbrojeniowe, energetyczne, infrastrukturalne i technologiczne. A im większa obecność zagranicznego kapitału przy projektach finansowanych z pieniędzy publicznych, tym większa potencjalna ekspozycja państwa na przyszłe spory.
GreenX: ostrzeżenie przed tym, co może nadejśćNajgłośniejszym i potencjalnie najkosztowniejszym arbitrażem inwestycyjnym przeciwko Polsce pozostaje sprawa GreenX Metals, wcześniej Prairie Mining.
Jak zauważa Andrew de Roy, założyciel Bearstone Global, firmy specjalizującej się w corporate intelligence i risk consulting, oraz organizator konferencji Asset Recovery CEE 2026, która miała miejsce w czerwcu w Warszawie, znaczenie tej sprawy wykracza daleko poza samą wysokość zasądzonego odszkodowania.
W październiku 2024 r. trybunał arbitrażowy przyznał australijskiej spółce około 252 mln funtów odszkodowania wraz z odsetkami, co sama spółka przeliczała na około 1,2 mld zł.
Polska próbowała podważyć rozstrzygnięcia w postępowaniach uchyleniowych; część tej ścieżki została już jednak rozstrzygnięta niekorzystnie dla Polski, m.in. w odniesieniu do awardu ECT przed sądem w Singapurze. Dlatego sprawę należy opisywać precyzyjnie: jako bardzo poważne, ale nadal proceduralnie złożone ryzyko finansowe – mówi de Roy.
Jego zdaniem GreenX jest ważny z jeszcze jednego powodu. Pokazuje, jak spór o decyzje administracyjne, koncesje i dostęp do projektu może po latach przełożyć się na roszczenie liczone w miliardach złotych.
Rekiny dopiero wpływają do gryEksperci zwracają uwagę, że dotychczasowe spory inwestycyjne mogą okazać się jedynie przedsmakiem tego, co przyniesie nadchodząca dekada.
Polska stoi przed bezprecedensową falą inwestycji. To naturalnie zwiększa ryzyko sporów, choć trzeba rozróżnić dwa ich rodzaje. Pierwsze to klasyczne arbitraże inwestycyjne. Drugie, znacznie liczniejsze, to spory kontraktowe dotyczące realizacji samych projektów – mówi Zbigniew Jankowski, prezes The Diplomatic Platform, ekspert odpowiedzialny za negocjacje i spory korporacyjne prowadzone przeciwko państwom i w ich imieniu.
Jak podkreśla, skala przedsięwzięć oznacza, że konfliktów nie należy postrzegać jako wyjątku, lecz jako element krajobrazu inwestycyjnego.
– Przy takiej skali zamówień każde opóźnienie, zmiana technologiczna, problem z poddostawcą czy spór o zakres kontraktu może przełożyć się na wielomilionowe roszczenia. Szczególnie wrażliwe będą projekty obronne i infrastrukturalne, gdzie nakładają się na siebie bezpieczeństwo państwa, presja czasu, wymogi regulacyjne i ogromne wartości kontraktów – wskazuje Jankowski.
Opisowo można powiedzieć, że Polska przez ostatnie dwie dekady nauczyła się żyć z arbitrażami inwestycyjnymi, ale prawdziwy test dopiero nadchodzi. Dotychczasowe spory dotyczyły pojedynczych inwestycji, zmian regulacyjnych czy decyzji administracyjnych. Teraz stawką będą projekty warte miliardy złotych, realizowane przez globalne koncerny zbrojeniowe, energetyczne i infrastrukturalne.
– To nie oznacza, że liczba arbitraży inwestycyjnych eksploduje. Bardziej prawdopodobny jest gwałtowny wzrost sporów kontraktowych. Tam, gdzie pojawiają się tysiące kontraktów i setki podmiotów w łańcuchach dostaw, pojawiają się też roszczenia o opóźnienia, waloryzację, zmiany technologiczne czy odpowiedzialność za niewykonanie zobowiązań – ocenia prezes The Diplomatic Platform.
Nie arbitraż będzie największym problememParadoksalnie największym wyzwaniem dla państwa mogą okazać się nie wielomiliardowe arbitraże inwestycyjne, lecz tysiące znacznie mniej spektakularnych sporów kontraktowych. Każdy z nich osobno może wydawać się niewielki, ale razem mogą generować ogromne koszty, blokować inwestycje i opóźniać realizację strategicznych projektów.
– Ryzyko powstaje codziennie: w mailach, notatkach ze spotkań, protokołach i decyzjach. Czasami jeszcze ważniejsze od tego, co zapisano, jest to, czego nie zapisano wcale – mówi Andrew de Roy.
Jak podkreśla, większość sporów zaczyna się na długo przed złożeniem pozwu.
Spór bardzo często zaczyna się dużo wcześniej niż pozew. Zaczyna się od korespondencji, zmian harmonogramu, decyzji administracyjnych i tego, jak strony zapisują własną wersję wydarzeń. Później właśnie te dokumenty stają się materiałem dowodowym – tłumaczy.
Zdaniem de Roya najbardziej narażone na konflikty są sektory, w których odpowiedzialność rozmywa się pomiędzy dziesiątki podmiotów.
Państwo też może wpaść we własną pułapkęEnergetyka, obronność, infrastruktura krytyczna czy technologie strategiczne mają jedną wspólną cechę: bardzo trudno szybko ustalić, kto naprawdę odpowiada za opóźnienie albo szkodę. Im więcej konsorcjów, spółek zależnych i podwykonawców, tym większe ryzyko konfliktu – mówi.
Do tego dochodzi coraz silniejsza presja polityczna, by publiczne pieniądze wspierały krajowy lub europejski przemysł. Samo w sobie nie jest to problemem. Problem zaczyna się wtedy, gdy reguły zmieniają się już po tym, gdy inwestor wyłożył pieniądze.
Państwo ma pełne prawo wspierać krajowy przemysł i projektować rynek w sposób preferujący europejskie łańcuchy dostaw. Ryzyko pojawia się wtedy, gdy inwestor najpierw zostaje zachęcony do wejścia na rynek, a później warunki gry zmieniają się w sposób, który odbiera ekonomiczny sens inwestycji – ostrzega Jankowski.
To właśnie taki mechanizm doprowadził do wielu sporów przeciwko Hiszpanii po zmianach systemu wsparcia dla odnawialnych źródeł energii. Inwestorzy nie kwestionowali prawa państwa do reform. Twierdzili jednak, że państwo zmieniło zasady już po tym, jak projekty zostały sfinansowane i uruchomione.
Najdroższe będą błędy, nie procesyPolska zna już cenę przegranych sporów. W sprawie GreenX Metals arbitraż zakończył się zasądzeniem na rzecz inwestora miliardowego odszkodowania. To pokazuje, że nawet pojedynczy spór może oznaczać dla budżetu państwa koszty porównywalne z wartością dużych programów publicznych.
Zdaniem Jankowskiego największym wyzwaniem nie będzie jednak sam arbitraż, lecz zarządzanie ryzykiem już na etapie przygotowania inwestycji.
Najtańszy spór to ten, do którego nigdy nie doszło. Przy projektach tej skali kluczowe stają się jakość dokumentacji, przejrzyste procedury, realistyczne harmonogramy i sprawne mechanizmy rozwiązywania konfliktów, zanim trafią do sądu lub arbitrażu. W przeciwnym razie rachunek za błędy może być bardzo wysoki – podsumowuje.
Dla Polski stawką nie jest dziś wyłącznie powodzenie największego programu inwestycyjnego od dekad. Równie ważne będzie to, czy państwo zdoła przekonać inwestorów, że potrafi dotrzymywać własnych reguł. Bo w świecie arbitrażu największe spory rzadko zaczynają się od złej woli. Zwykle zaczynają się od obietnicy, której jedna ze stron uważa, że druga nie dotrzymała.
| # | Наименование новости | Тональность | Информативность | Дата публикации |
|---|---|---|---|---|
| 1 | Polska walczy nie tylko o inwestorów. Stawka jest wysoka | 0 | 8.6 | 21-08-2026 |
| 2 | Kolejne miliardy z SAFE spłyną do Polski? Pojawiła się duża okazja | 0 | 10.42 | 11-08-2026 |
| 3 | Ruszy lawina pieniędzy. Prezes PFR: to największy taki program w historii polskiej gospodarki | 0 | 11.67 | 01-06-2026 |
| 4 | Część inwestycji w sektorze zbrojeniowym może nigdy nie powstać | 0 | 7.29 | 25-08-2026 |
| 5 | Miliardy czekają na polskie firmy. Pierwsze inwestycje już za kilka tygodni | 0 | 8.86 | 24-02-2026 |
| 6 | Wydatki na obronność. 1,5 proc. PKB może zrestartować przemysł | 0 | 11.34 | 10-07-2026 |
| 7 | Sektor prywatny pracuje na wydatki państwa 229 dni w roku | 0 | 12.98 | 18-08-2026 |
| 8 | "Kiedyś byliśmy szybsi i tańsi". Dziś problem jest dużo większy | -2 | 6 | 13-05-2026 |
| 9 | Największe grzechy GPW. Zagraniczny kapitał stoi w blokach, ale to skutecznie go odstrasza | 0 | 9.6 | 03-04-2026 |
| 10 | Młoda polska fabryka nie zwalnia tempa. Czeka ją dalsza automatyzacja | 0 | 6 | 24-09-2025 |