Local content nie powinien być tylko hasłem dopisanym do przetargu ani prostą preferencją dla krajowych firm. Podczas Ukraine Recovery Conference w Gdańsku przedstawiciele największych polskich spółek i instytucji przekonywali, że stawką jest coś więcej: odporność gospodarki, silniejsze łańcuchy dostaw i zdolność polskich firm do udziału w odbudowie Ukrainy.
Local content nie rozstrzygnie się w kodeksach, prezentacjach i strategiach. Rozstrzygnie się znacznie wcześniej niż przy samym przetargu: w sposobie planowania inwestycji, w kryteriach wyboru dostawców, w podziale zamówień, w gotowości dużych spółek do rozmowy z rynkiem i w tym, czy mniejsze firmy dostaną realną szansę wejścia do łańcucha dostaw.
To dlatego najważniejsze pytanie nie brzmi dziś: czy polskie firmy mają częściej wygrywać duże kontrakty. Brzmi raczej: czy potrafimy zbudować taki system inwestowania, w którym wraz z dużymi projektami rosną krajowe kompetencje, technologie, serwis i zaplecze wykonawcze.
Właśnie na ten praktyczny wymiar zwracała uwagę Ilona Deręgowska, wiceprezes Agencji Rozwoju Przemysłu, podczas debaty o local content na Ukraine Recovery Conference w Gdańsku. Jak podkreślała, samo przyjęcie kodeksu dobrych praktyk nie wystarczy, jeśli nie zmieni się sposób myślenia o projektach.
- Najważniejsza bariera tkwi w podejściu, w mindsecie, który należy stosować w praktyce - mówiła.
Jak wskazywała, local content powinien pojawiać się już na początku przygotowywania projektu. To wtedy trzeba weryfikować łańcuchy dostaw, sprawdzać, które firmy są w stanie dostarczyć rozwiązania w odpowiednim terminie, budżecie i jakości, a także tak konstruować zamówienia, by mniejsze podmioty nie były z nich automatycznie wypychane.
- Warto dzielić zamówienia na mniejsze części, aby umożliwić mniejszym podmiotom udział w przetargach - mówiła Deręgowska.
To szczególnie ważne przy wielkich inwestycjach, gdzie wymagane gwarancje należytego wykonania umowy mogą być dla mniejszych firm barierą nie do przejścia, nawet jeśli mają kompetencje potrzebne w projekcie.
Katarzyna Rozenfeld, wiceprezes PGE ds. operacyjnych, przekonywała, że w największej polskiej grupie energetycznej local content nie jest już dodatkiem do polityki zakupowej. PGE przyjęła w tym roku strategię local content, obejmującą cele krótko-, średnio- i długoterminowe.
- Ta strategia między innymi zakłada to, że w każdej z naszych spółek zależnych będzie pełnomocnik ds. local content - mówiła Rozenfeld.
PGE chce także publikować roczne plany zakupowe, szerzej informować dostawców o planowanych postępowaniach i prowadzić z nimi dialog jeszcze przed uruchomieniem przetargów. Jako przykład takiego podejścia Rozenfeld wskazała projekt Baltica.
Problem w tym, że local content nie zadziała, jeśli zostanie tematem tylko dla największych spółek i administracji. Musi zejść niżej - do firm, które mają wejść do łańcuchów dostaw, także tych mniejszych, lokalnych, często niewidocznych z poziomu głównego przetargu.
Stąd jej najmocniejsza uwaga: local content nie może być wyłącznie projektem spółek Skarbu Państwa.
- Zadanie główne jest takie, żeby rzeczywiście ta koncepcja była koncepcją ogólnopolską, a nie koncepcją spółek Skarbu Państwa - mówiła.
Bez tego zostanie dobrze brzmiącą deklaracją. Sens zaczyna się dopiero wtedy, gdy firmy wiedzą, kiedy i gdzie mogą wejść do projektów, jakie kompetencje muszą zbudować i jakie standardy spełnić.
Enea: zadbać trzeba także o dostawcę czwartego rzęduGrzegorz Kinelski, prezes Enei, zwrócił uwagę, że o local content trzeba myśleć dużo wcześniej niż na etapie przetargu. Przygotowanie dużych inwestycji energetycznych trwa latami, a pojedynczy projekt może oznaczać tysiące elementów, dostaw, prac i decyzji.
- Robienie tego już przy przetargu to jest dawno za późno - mówił.
Według prezesa Enei kluczowe jest także dostrzeżenie firm, których nie widać na pierwszym planie. Nie każda lokalna firma wystartuje w głównym przetargu na dużą inwestycję, ale wiele z nich i tak będzie w tym projekcie uczestniczyć - jako dostawcy betonu, stali, ogrodzeń, usług montażowych czy prac lokalnych.
- Mamy dostawców drugiego rzędu, trzeciego rzędu, czwartego rzędu, czyli takich, którzy dostarczają jako czwarty podwykonawca podwykonawcy podwykonawcy. I o nich też trzeba zadbać - mówił Kinelski.
To jeden z najważniejszych praktycznych wniosków z debaty. Local content nie kończy się na tym, kto podpisuje główną umowę. Prawdziwa wartość zostaje w gospodarce wtedy, gdy rozwijają się również firmy stojące głębiej w łańcuchu dostaw.
Tauron: local content to nie jednorazowy zakupGrzegorz Lot, prezes Taurona, sprowadził dyskusję do praktyki: local content ma sens wtedy, gdy duże inwestycje budują trwałe relacje z dostawcami i wzmacniają firmy, które pracują w łańcuchu dostaw energetyki.
- Dla mnie local content to tworzenie trwałej wartości dla akcjonariuszy, dla regionu, dla kraju i dla firmy. To budowanie przewagi konkurencyjnej - mówił.
W tym ujęciu krajowy dostawca nie jest tylko wykonawcą jednego zlecenia, ale partnerem, który dzięki współpracy z dużą grupą energetyczną może rozwijać produkty, usługi i kompetencje potrzebne później także poza Polską.
Prezes Taurona powiązał local content także z transformacją regionów. Przypomniał, że spółka jest kojarzona z energetyką konwencjonalną, ale w miejscach, gdzie dotąd działała energetyka węglowa, muszą powstawać nowe aktywności gospodarcze.
Jako przykład wskazał Jaworzno, gdzie obok energetyki konwencjonalnej rozwijane mają być projekty związane z wodorem, jednostkami szczytowymi, magazynami energii czy hubami ładowania samochodów elektrycznych.
- Ludzie, którzy wychowani zostali na energetyce konwencjonalnej, konwertują się, uczą i przechodzą do świata nowej energii - mówił.
PGZ: local content, polonizacja i suwerennośćAdam Leszkiewicz, prezes Polskiej Grupy Zbrojeniowej, podkreślał, że w przemyśle obronnym local content nie jest nową ideą, choć dziś zyskuje szczególne znaczenie. W jego ocenie najważniejsze nie są same rozwiązania formalno-prawne, lecz codzienne decyzje biznesowe, produkcyjne, technologiczne i badawcze.
- Local content to jest pewna idea, która już była, jest i będzie. Pytanie tylko, jaki będzie jej poziom i jaki będzie poziom świadomości w społeczeństwie, w przedsiębiorcach, w dużych spółkach państwa - mówił.
PGZ ma na swojej platformie zakupowej ponad 2 tys. firm. Leszkiewicz przypominał, że pieniądze kierowane do dużych programów nie zostają wyłącznie w spółkach grupy, ale trafiają dalej - do poddostawców, kooperantów i firm z całej Polski.
W przemyśle obronnym local content szybko schodzi z poziomu hasła na poziom konkretnych zamówień. Duże programy produkcyjne realizowane przez spółki PGZ uruchamiają znacznie szerszy łańcuch: producentów komponentów, poddostawców, kooperantów i firmy usługowe z całej Polski.
Adam Leszkiewicz, prezes Polskiej Grupy Zbrojeniowej, pokazywał to na przykładzie Huty Stalowa Wola i skali zamówień, które trafiają do tej spółki w ramach programów zbrojeniowych.
- Jeśli mówimy o 40 miliardach w przypadku Huty Stalowa Wola, to te pieniądze nie zostają w Hucie Stalowa Wola. Idą dalej: do naszych poddostawców, dostawców, firm podwykonawczych - mówił.
To właśnie w takim mechanizmie local content przestaje być ogólną deklaracją. Staje się sposobem na wzmacnianie całego przemysłu, także firm, których nie widać na pierwszym planie dużych kontraktów.
Prezes PGZ połączył local content z polonizacją, czyli przenoszeniem do Polski jak największej części produkcji, technologii i kompetencji, które dziś często trzeba sprowadzać z zagranicy.
W przemyśle obronnym local content nie jest miękkim hasłem o wspieraniu krajowych firm. Wojna w Ukrainie sprowadziła tę dyskusję do podstaw: własnych zapasów, własnych zdolności produkcyjnych, elastyczności technologicznej i zdolności szybkiego reagowania.
- Musimy pamiętać o takim słowie jak suwerenność, rozumiana w sensie produkcyjnym, technologicznym i kompetencyjnym - mówił Adam Leszkiewicz.
Dlatego w przypadku obronności local content zaczyna znaczyć coś więcej niż udział polskich firm w zamówieniach. Staje się częścią odporności państwa.
- Local content, polonizacja, suwerenność - to jest największa nauka dla nas wszystkich - podkreślał prezes PGZ.
Totalizator: wartość krajowa to także instytucje i zaufanieBeata Stelmach, prezes Totalizatora Sportowego, wprowadziła do debaty inny wymiar local content. Nie mówiła o przetargach, komponentach czy energetyce, lecz o instytucjach zdolnych mobilizować środki na cele społeczne.
Przypomniała, że Totalizator Sportowy powstał ponad 70 lat temu po to, by zagospodarować zainteresowanie grami liczbowymi i kierować część środków na odbudowę infrastruktury sportowej po wojnie.
- Chodziło o to, by część pieniędzy, która jest przeznaczana na rozrywkę, trafiała z powrotem do społeczeństwa - mówiła.
Stelmach przypomniała także, że w latach 70. organizowano specjalne loterie pieniężne wspierające odbudowę Zamku Królewskiego.
Dziś, jak podkreślała, Totalizator jest również firmą technologiczną, bo klienci przenieśli się do świata cyfrowego, a odpowiedzialna rozrywka wymaga zaawansowanych rozwiązań technologicznych i cyberbezpieczeństwa.
- Dzisiaj dla nas local content to budowanie lepszej oferty. Sięgamy po rozwiązania polskich dostawców - mówiła.
To ważny wątek w kontekście Ukrainy: odbudowa kraju nie będzie wyłącznie sumą projektów infrastrukturalnych. Będzie wymagała także instytucji, mechanizmów finansowania, zaufania społecznego i rozwiązań, które pozwolą przez lata kierować środki na cele publiczne.
Ukraina wybierze priorytety, Polska musi być gotowaSama bliskość geograficzna nie wystarczy. Polska może być dla Ukrainy ważnym zapleczem odbudowy, ale tylko wtedy, gdy za tą bliskością pójdą kompetencje, referencje, serwis, szybka reakcja i zdolność pracy w dużych, międzynarodowych projektach.
Jest też druga strona tej układanki: to Ukraina będzie określać, czego potrzebuje najpierw, w jakiej skali i w jakim modelu. Polskie firmy mogą być partnerem, ale nie powinny zakładać, że miejsce przy odbudowie należy im się z definicji.
Katarzyna Rozenfeld, wiceprezes PGE zwróciła uwagę podczas debaty, że polska energetyka ma doświadczenia w wielu obszarach: sieciach, wytwarzaniu, nadzorze, projektach technicznych czy zarządzaniu. Ale to Ukraina zdecyduje, czego i kiedy będzie potrzebować.
- Żebyśmy nie weszli w narrację arogancji. Na koniec dnia to strona ukraińska będzie priorytetyzowała, będzie mówiła, w jakim terminie, kiedy, czemu chce - mówiła.
To zdanie dobrze porządkuje całą dyskusję. Local content nie może być rozumiany jako jednostronna ekspansja. Jeśli ma działać w Ukrainie, musi oznaczać partnerstwo: część rozwiązań polskich, część europejskich, część lokalnych, budowanych wspólnie z ukraińskimi firmami.
***
Artykuł powstał na bazie panelu pt. "Local Content" w trakcie Konferencji na rzecz Odbudowy Ukrainy w Gdańsku. Materiał w ramach współpracy z PGE.
| # | Наименование новости | Тональность | Информативность | Дата публикации |
|---|---|---|---|---|
| 1 | Kolejna polska firma będzie produkować części do Abramsów | 0 | 8.32 | 17-07-2026 |
| 2 | "Niewielkie szanse na zdobycie kontraktów". Prezes ZPP rozwiewa nadzieje polskich firm ws. Ukrainy | -2 | 6 | 06-07-2026 |
| 3 | Polska wyprzedziła kluczowe programy obronne Europy. Dodatkową szansę daje nam Ukraina | 0 | 8.46 | 21-07-2026 |
| 4 | Ta ukryta wojna już trwa. "Jest o kształt naszego świata" | 0 | 8.65 | 16-06-2026 |
| 5 | "Zanieczyszczający płaci". Polski fundusz pomoże w zielonej transformacji Ukrainy | 0 | 8.31 | 26-06-2026 |
| 6 | Polska bliżej koalicji antybalistycznej. PGZ chce przygotować ofertę | 0 | 6.47 | 07-08-2026 |
| 7 | Port Polska bez tej konkretnej inwestycji LOT-u o sukcesie może zapomnieć. Giganci już czekają | 0 | 11.08 | 12-05-2026 |
| 8 | Michalkiewicz ostro o Ukrainie i Zełeńskim: „Mają w d. polskie odznaczenia. Polska powinna dać do zrozumienia Ukraińcom, że… [VIDEO] | -5 | 3 | 22-06-2026 |
| 9 | Ukraiński rząd wynajmie agencję PR, by poprawić swój wizerunek w Polsce | 0 | 7.56 | 13-08-2026 |