- Nie ma drugiej branży, która tak bardzo odczuwa braki kadrowe jak budownictwo – podkreśla w rozmowie z WNP Dariusz Grzeszczak, prezes Erbudu. Wskazuje na dane GUS, a z tych wynika, że na liście 23 zawodów deficytowych prawie połowa związana jest mniej lub bardziej z budownictwem.

Przedstawione pod koniec stycznia przez Główny Urząd Statystyczny dane kolejny raz potwierdziły niepokojące trendy demograficzne – liczba ludności Polski spada niemal nieprzerwanie od roku 2012, a jednocześnie postępuje proces „starzenia się zasobów pracy”. Jak polskie firmy radzą sobie z coraz mniejszą dostępnością pracowników, w tym specjalistów? Czy ten problem dotyka i waszego przedsiębiorstwa?
- Nie ma drugiej branży, która tak bardzo odczuwa braki kadrowe jak budownictwo – potwierdzają to chociażby dane GUS, gdzie na liście 23 zawodów deficytowych prawie połowa związana jest mniej lub bardziej (z akcentem na bardziej) z budownictwem; oprócz klasycznych profesji - jak murarze, tynkarze, spawacze czy monterzy - są tam np. nauczyciele szkół zawodowych, co raczej zwiastuje, że będzie tylko gorzej…
Generalni wykonawcy, realizujący te największe w Polsce projekty na pewno są na razie bardziej odporni na ten niekorzystny trend, bo ten najbardziej ambitny „narybek”, chcący zdobywać referencje na zaawansowane duże projekty, najpierw wybierze nas, realizujących gigantyczne projekty, a dopiero potem mniejsze firmy.
Co - poza wynagrodzeniem - decyduje dziś o skutecznym przyciąganiu kadr?
- Portfolio realizowanych projektów – w tym, niestety, lokalizacje tych bieżących, bo z roku na rok spada skłonność do mobilności kandydatów.
Niewątpliwe dopomaga także stabilność zatrudnienia i szeroko pojęta atmosfera pracy – im bardziej skostniała i biurokratyczna struktura i kultura, tym większa rotacja.
Czy (lub w jakim stopniu) i jak polskie firmy z pana branży radzą sobie z naborem kadr?
- Trwają rozmowy w różnych gremiach, też ministerialnych, o stworzeniu listy stanowisk zamawianych na duże projekty infrastrukturalne, ale tymczasem trudno mi wskazać szerokie rozwiązanie systemowe, a jedynie punktowe inicjatywy
Posiłkowanie się pracownikami z biedniejszych krajów na dużą skalę nie jest jeszcze „tematem zaopiekowanym”. Na pewno za dekadę, jeśli – a wszystko na to wskazuje – trend „underemploymentu” będzie się nasilać, to jedyną odpowiedzią pozostaje prefabrykacja. Osiedle mieszkaniowe średniej wielkości, które dziś potrzebuje łącznie od kilkunastu do kilkudziesięciu wysoko wykwalifikowanych ludzi na półtora do dwóch lat, w technologii modułowej wymaga ledwie kilku osób z nadzoru i obsługi hali produkcyjnej o niższych kwalifikacjach. I to na pół roku.
Jakie reperkusje w waszej firmie, a także w gospodarce powoduje i perspektywicznie może spowodować sukcesywny przyrost kosztów pracy?
- Wydaje mi się, że najgorszy, czyli ten skokowy wzrost pracy minimalnej powodującej efekt echa też na wyższych stanowiskach, mamy za sobą.
Nie zmienia to faktu, że koszty pracy, w tym przede wszystkim koszty wykwalifikowanych pracowników o rzadkich referencjach, będą miały znaczenie w wycenach. Po prostu usługi budowlane będą droższe.
Jeśli ktoś budował dom w czasach hossy i pamięta walkę o ekipy budowlane i remontowe, to można przełożyć tę sytuację na wersję makro – będziemy w tym trybie permanentnie. Dlatego też inwestujemy dużo na przykład w serwis dla przemysłu, kupując kolejne firmy z ich zespołami, by skonsolidować i „zabezpieczyć” ten rynek.
Jak ocenia pan proces inwestycji w technologie w naszej gospodarce – w automatyzację, robotyzację, chmurę i cyfryzację, w tym rozwiązania AI (koszty, nowoczesność produkcji, wymogi konkurencji, ale i metoda na niedostatki kadrowe)? W jakich działach polskiej gospodarki można wykorzystać sztuczną inteligencję, a w jakich jest to trudniejsze?
- W niektórych dziedzinach nie mamy powodów do wstydu na tle Europy, zaryzykowałbym stwierdzenie, że wyrastamy tu na prymusa. Na tapecie jest chociażby tegoroczny KSeF – dobry przykład naszych ambicji i systemowego, skutecznego zajęcia się istotnym tematem.
Często jednak powtarzam, że ja akurat reprezentuję branżę, której AI „niestraszny” – zasadniczo kompetencji inżynierów na placach budowy sztuczna inteligencja nie zastąpi w tej dekadzie na pewno… Wykorzystujemy ją raczej w przygotowaniu produkcji, zapytaniach ofertowych, kalkulacjach. To usprawnia i wzmacnia rentowności.
Jak postrzegacie konieczność skalowania działalności i ekspansji międzynarodowej w skali polskiej gospodarki?
- To dobry moment, bo w wielu obszarach mamy wyższą dynamikę niż nasi partnerzy. „Stara Europa” dostała lekkiej, myślę, że przejściowej, zadyszki, więc widzę już sam większe pole chociażby do akwizycji firm niemieckich. Łatwiej się zresztą dziś z nimi rozmawia.
Czy unijne regulacje wspierają równą konkurencję w handlu międzynarodowym? Czy planowane cła wyrównawcze CBAM mogą skutecznie skorygować niekorzystne relacje cenowe między produktami unijnymi i głównie azjatycką konkurencją, gdzie podatki emisyjne są niższe, widać ukryte i jawne dotacje państw do produkcji, odmienne podejście do praw pracowniczych, niekiedy też problematyczną jakość towarów?
- Oczywiście CBAM wyrównuje koszt emisji CO₂ między producentami w UE a importerami z krajów, gdzie polityka klimatyczna jest mniej restrykcyjna. W sektorach takich jak stal, cement czy aluminium może realnie ograniczyć presję cenową wynikającą z braku opłat za emisje poza UE.
To aż tyle i tylko tyle, bo CBAM nie rozwiązuje problemu dotacji państwowych, niższych standardów pracy czy agresywnej polityki przemysłowej konkurentów. Dlatego skuteczność opisywanych regulacji będzie zależała od spójnego używania wszystkich narzędzi – handlowych, regulacyjnych i dyplomatycznych.
W jakim stopniu Europa może uniezależnić się od dostaw z Chin i innych krajów Azji? Czy liczycie na namacalne efekty – ogłoszonych w 2025 r. po publikacji raportu Draghiego - programów reindustrializacji czy tzw. strategicznej autonomii UE (poprawa niezależności surowcowej, inwestycje supernowoczesne dziedziny gospodarki, proinwestycyjne zmiany w raportowaniu ESG)?
- Europa nie przegrywa z Azją tylko regulacjami – przegrywa przede wszystkim kosztami energii. Bez taniej i stabilnej energii Europa nie ma szans na reindustrializację. Dziś główną barierą konkurencyjności nie są Chiny same w sobie, lecz koszt energii w Unii.
Jeśli przemysł w Europie płaci wyraźnie więcej za prąd i gaz niż w Azji czy USA, to perspektywicznie kapitał będzie uciekał. Strategiczna autonomia w energetyce nie oznacza pełnej niezależności od Chin, ale oznacza własne moce wytwórcze w kluczowych technologiach – od atomu i OZE po magazyny energii i komponenty sieciowe.
Programy reindustrializacji przyniosą efekty tylko wtedy, gdy Europa uprości regulacje, przyspieszy inwestycje i realnie obniży koszt energii dla przemysłu. Bez tego autonomia pozostanie hasłem politycznym, a nie projektem gospodarczym.
Czy unijne finansowanie zachęca do zwiększania skali działalności polskich firm, czy też przeciwnie: preferencje dla MŚP utrwalają obecną strukturę gospodarki i nadreprezentację małych i średnich firm?
- Preferencyjne warunki dla MŚP to zjawisko dobre, bo gospodarka się właśnie na nich opiera. Jeśli chcemy poważnie traktować local content – to właśnie to jest - wypisz wymaluj - local content.
To była właśnie idea dopłat europejskich, bo przecież większe podmioty, często z kapitałem zagranicznym, mają lepsze możliwości finansowania na rynku komercyjnym.
Czy dostęp do finansowania zewnętrznego jest barierą dla wzrostu polskich firm, ale też w szybkiej ekspansji?
- Jest barierą! Z jednej strony mówimy o nadpłynności sektora bankowego, ale - z drugiej - wcale nie jest tak łatwo, by uzyskać kredyt.
Czy stosunkowo niskie zadłużenie zewnętrzne polskich firm (także niskie ich zadłużenie w bankach na tle Unii) świadczy o zachowawczości w działaniu, w tym ostrożności - zdecydowanym priorytecie angażowania łatwo dostępnych lub tanich źródeł (kapitały własne, środki publiczne, w tym unijne).
- Nie lubimy się zadłużać, bo mamy złe doświadczenia z instytucjami finansowymi w momencie, gdy coś się dzieje. Banki mają stadny odruch, że jeżeli jest dekoniunktura, nie patrzy się na firmę, tylko wrzuca w jeden worek całą branżę. Bardziej decyduje PKD (Polska Klasyfikacja Działalności - przyp. red.) niż rzeczywisty standing finansowy firmy. Dlatego jesteśmy zachowawczy.
| # | Наименование новости | Тональность | Информативность | Дата публикации |
|---|---|---|---|---|
| 1 | Zagrożenie dla firm budowlanych. "Uważaliśmy, że nas to nie dotknie" | -3 | 6 | 09-12-2025 |
| 2 | Boom na budowach trwa, a ludzi brak. Firmy płacą nawet 36 tys. zł miesięcznie | 0 | 7 | 03-07-2026 |
| 3 | Ważą się losy "wiecznego start-upu" | -3 | 7 | 10-04-2026 |
| 4 | Polska spółka budowlana przyjrzy się swojemu biznesowi. Rusza kluczowy przegląd opcji strategicznych | 0 | 5 | 08-04-2026 |
| 5 | Zima zmroziła przychody Erbudu. Duży kontrakt dał jednak wiarę na zarobek | 0 | 6 | 13-05-2026 |
| 6 | Polska spółka budowlana pokazała wyniki | -5 | 5 | 12-05-2026 |
| 7 | Przemysł nie może ruszyć z miejsca, ale pensje fachowców sięgają już 57 tys. zł | 0 | 7 | 18-06-2026 |
| 8 | Oto najważniejsze wydarzenia roku dla branży budowlanej. Typują menadżerowie topowych spółek | 2 | 7 | 30-12-2025 |
| 9 | Trzy z czterech głównych biznesów poprawiły rentowność, czwarty wciąż na etapie rozruchu. „Jesteśmy w najtrudniejszej fazie” | 2 | 6 | 06-11-2025 |
| 10 | Budowlanka ma żądanie ws. atomu. "Nie możemy powtórzyć błędu z programu offshore" | 2 | 7 | 10-09-2025 |