Wiceprezes TK Bartłomiej Sochański odniósł się do zamieszania w Trybunale Konstytucyjnym. Nie chciał jednoznacznie opowiedzieć się po żadnej ze stron.
Wiceprezes TK Bartłomiej Sochański odniósł się do zamieszania w Trybunale Konstytucyjnym. Nie chciał jednoznacznie opowiedzieć się po żadnej ze stron.
Wiceprezes Trybunału Konstytucyjnego sędzia Bartłomiej Sochański udzielił wywiadu Onetowi. Przyznał, że jest rozdarty w ocenie wydarzeń z ostatniej środy. Przypomnijmy, że przed TK doszło do przepychanek protestujących z policją, a wewnątrz prezes Święczkowski miał naruszyć nietykalność sędziego Berka.
Awantura o TK. Wiceprezes Sochański: Obrona Trybunału była zbyt gorliwa— Moje odczucia są tu ambiwalentne. Jednego jestem pewien, że użyto nadmiernych środków z jednej i z drugiej strony — stwierdzał Sochański. — Obrona Trybunału przez zgromadzonych tam ludzi była zbyt gorliwa, ale z drugiej strony sędzia Berek nie potrzebował aż ochrony SOP ani interwencji policji, żeby złożyć w TK jedno pismo — mówił.
Ostatecznie stanął w obronie Bogdana Święczkowskiego, oskarżanego o szturchnięcie sędziego Macieja Berka. — Żadnej szarpaniny nie było — oznajmił.
– My w trybunale mamy zdjęcia z tego zajścia, tej sytuacji. Osobiście go nie widziałem, ale wiem, że na zdjęciach widać tylko prezesa Święczkowskiego, który delikatnie wszedł między sędziów chcących się dostać do zamkniętej części TK, a drzwi. On je tylko zastawił – zapewniał.
Bartłomiej Sochański: Ekscytacja z obu stron była niepotrzebnaPodsumowując chaos wokół TK, Sochański starał się zająć pojednawczą pozycję. – Zgodzę się, że ekscytacja z obu stron była niepotrzebna. Wszyscy są zbyt rozemocjonowani — oceniał. Zaraz jednak zrzucił winę za sytuację na nowych sędziów, którzy nie są dopuszczani do orzekania.
— A tak w ogóle to tego problemu by nie było, gdyby ta piątka sędziów wykazała się dobrą wolą i odrobiną cierpliwości — stwierdzał. — Rozumiem, że czekali około miesiąca na zaproszenie od prezydenta, ale głowa państwa nie ma terminu, w którym musi tychże sędziów zaprosić. A gdyby ci państwo, zamiast ślubować w Sejmie, poczekali jeszcze, powiedzmy, tydzień, nie mielibyśmy tego problemu — przekonywał.
— Mamy go dlatego, że pewnym ośrodkom władzy w Polsce przyśniło się, że mogą powiedzieć, że całe ślubowanie to nie kompetencja, a jedynie ceremonia. I mamy, co mamy — podsumował.
Czytaj też:
Nawrocki powiadomiony o „najściu prokuratora na TK”. Berek zwrócił się do Święczkowskiego Czytaj też:
Stowarzyszenie dziennikarzy grzmi ws. Trybunału Konstytucyjnego. „Niebezpieczny precedens”
Źródło: Onet.pl