Parlament Europejski chce ponownej oceny skutków jednej z części nowej dyrektywy ściekowej. Spór dotyczy tego, kto powinien ponosić koszty usuwania mikrozanieczyszczeń ze ścieków. Ważnym uczestnikiem tej debaty jest polski rząd, który skierował skargę do TSUE, popierając stanowisko branży kosmetycznej i farmaceutycznej. Tymczasem przedsiębiorstwa wodociągowe ostrzegają, że koszty mogą zostać przerzucone na mieszkańców.
Parlament Europejski chce ponownej oceny skutków jednej z części nowej dyrektywy ściekowej. Spór dotyczy tego, kto powinien ponosić koszty usuwania mikrozanieczyszczeń ze ścieków. Ważnym uczestnikiem tej debaty jest polski rząd, który skierował skargę do TSUE, popierając stanowisko branży kosmetycznej i farmaceutycznej. Tymczasem przedsiębiorstwa wodociągowe ostrzegają, że koszty mogą zostać przerzucone na mieszkańców.
Dyskusja o mechanizmie rozszerzonej odpowiedzialności producenta (ROP) w sektorze ściekowym trwa od lat. Jej przedmiotem są trudne do usunięcia pozostałości szkodliwych substancji, które trafiają do ścieków, a następnie do rzek, jezior i innych zasobów wodnych. Stosowane dotychczas metody oczyszczania nie pozwalają skutecznie ich eliminować. Konieczne jest więc wdrażanie kosztownych technologii tzw. oczyszczania czwartego stopnia, m.in. z wykorzystaniem membran.
Od co najmniej dekady powraca więc pytanie: skoro w Unii Europejskiej obowiązuje zasada „zanieczyszczający płaci”, dlaczego koszty usuwania tych substancji mają ponosić oczyszczalnie ścieków, a w konsekwencji mieszkańcy w opłatach za ich odbiór?
Problem ten próbuje rozwiązać nowa dyrektywa ściekowa. W pierwszej wersji przepisów producenci z dwóch sektorów uznanych za największych emitentów mikrozanieczyszczeń - farmaceutycznego i kosmetycznego - mieli pokrywać koszty oczyszczania ścieków w całości. Ostatecznie poziom ten obniżono do 80 proc. Problem polega na tym, że przedstawiciele obu branż nie zgadzają się z przypisaniem im tak szerokiej odpowiedzialności.
Spór o ROP i zasadę „zanieczyszczający płaci”Producenci farmaceutyków i kosmetyków nie kwestionują samej zasady „zanieczyszczający płaci”, ale podważają zarówno skalę swojego udziału w zanieczyszczaniu ścieków, jak i badania, na których Komisja Europejska oparła przepisy dyrektywy. Zwracają uwagę, że system ROP nie obejmuje innych sektorów, które także przyczyniają się do powstawania mikrozanieczyszczeń.
Jeszcze w ubiegłym roku polski rząd stanął po ich stronie. 10 marca 2025 r. złożył do TSUE skargę na przepisy dotyczące rozszerzonej odpowiedzialności producenta.
Jesteśmy po stronie polskich producentów z branży farmaceutycznej i kosmetycznej. Podzielamy stanowisko, że w tej sprawie brakuje proporcjonalności i dochodzi do naruszenia zasad równego traktowania. Ograniczenie działań wyłącznie do tych dwóch sektorów jest po prostu niesprawiedliwe
- mówił 2 lipca 2025 r. w Sejmie Przemysław Koperski, wiceminister infrastruktury.
- Nie chcemy podważać zasady „zanieczyszczający płaci”, ale podważamy nałożenie 80 proc. kosztów na dwa sektory przemysłu - dodawała wówczas Anita Sowińska, wiceminister klimatu i środowiska.
Podobną skargę do TSUE złożyły również firmy farmaceutyczne, obie sprawy czekają na rozpatrzenie przez Trybunał. Rozprawa dotycząca skargi polskiego rządu została wyznaczona na 3 września. Co ciekawe, niezależnie od toczącego się sporu w Ministerstwie Infrastruktury trwają prace nad wdrożeniem dyrektywy.
Tymczasem argumenty sektorów farmaceutycznego i kosmetycznego znalazły częściowe zrozumienie wśród europosłów. Jak niedawno opisywała „Rzeczpospolita”, mogło to być efektem opublikowania nowych badań naukowych dotyczących udziału poszczególnych sektorów w zanieczyszczeniu ścieków. Według ich autorów farmaceutyki odpowiadają nie za około 66 proc. mikrozanieczyszczeń, lecz jedynie za 7-8 proc.
Argumenty te najwyraźniej przekonały część Parlamentu Europejskiego. W rezolucji z 18 czerwca europosłowie wezwali do odłożenia wdrażania dyrektywy ściekowej i rozłożenia jej implementacji na lata 2033-2045 zamiast rozpoczęcia jej stosowania od 31 lipca 2027 r., jak przewidują obecne przepisy.
Europosłowie podkreślili, że ochrona środowiska pozostaje priorytetem, jednak koszty oczyszczania ścieków powinny zostać sprawiedliwie rozłożone pomiędzy wszystkich zanieczyszczających. Zwrócili również uwagę, że nowe regulacje nie mogą prowadzić do pogorszenia dostępności leków. Parlament Europejski wezwał także Komisję Europejską do ponownego oszacowania skutków dyrektywy do końca 2026 r.
W ramach tej analizy KE powinna ponownie zidentyfikować substancje obecne w ściekach komunalnych, zweryfikować koszty oczyszczania czwartego stopnia oraz ocenić wpływ nowych przepisów na dostępność leków. Do czasu zakończenia tych prac europosłowie postulują wstrzymanie implementacji dyrektywy, aby uniknąć braków leków i osłabienia europejskiego przemysłu farmaceutycznego.
Również polski europoseł Piotr Müller (PiS) 25 czerwca 2026 r. skierował do Komisji Europejskiej pytanie, czy zamierza ona przeprowadzić nową ocenę skutków dotyczącą kosztów wdrożenia czwartego stopnia oczyszczania ścieków oraz wpływu systemu rozszerzonej odpowiedzialności producenta na sektor farmaceutyczny i kosmetyczny.
"Parlament Europejski zakwestionował własne rozwiązania"Dr inż. Klara Ramm z Izby Gospodarczej „Wodociągi Polskie” oraz reprezentantka Polski w europejskiej organizacji przedsiębiorstw wodociągowo-kanalizacyjnych EUREAU nie kryje zdumienia obrotem sprawy. Podkreśla, że jedynym krajem, który zakwestionował dyrektywę, jest Polska.
- Żadne inne państwo członkowskie nie zdecydowało się na taki krok. Moim zdaniem stało się to również pod wpływem przemysłu farmaceutycznego. Gdy przeczyta się polskie uzasadnienie, widać, że argumentacja jest prowadzona właśnie w tym kierunku - mówi.
Jej zdaniem rezolucja Parlamentu Europejskiego oznacza, że większość europosłów dała się przekonać argumentom branży farmaceutycznej i kosmetycznej.
- Najwyraźniej uznali te argumenty za przekonujące i przyjęli rezolucję. Powstała więc dość paradoksalna sytuacja. Parlament Europejski, który wcześniej przyjął dyrektywę, teraz kwestionuje własne rozwiązania. Z punktu widzenia europosłów, którzy głosowali za dyrektywą, a dziś popierają rezolucję, wygląda to dość niezręcznie - podkreśla.
Głównym celem rezolucji jest zakwestionowanie faktu, że w pierwszym etapie obowiązki mają objąć wyłącznie dwie branże - farmaceutyczną i kosmetyczną. Klara Ramm uważa jednak, że trudno podważyć fakt, iż to właśnie farmaceutyki i kosmetyki stanowią główne źródło mikrozanieczyszczeń w ściekach pochodzących z gospodarstw domowych.
Nawet jeśli odłożymy badania na bok i kierujemy się zwykłym zdrowym rozsądkiem, wystarczy spojrzeć na funkcjonowanie gospodarstw domowych. Każdy używa kosmetyków. Wszystkie substancje stosowane podczas mycia czy kąpieli trafiają do kanalizacji. Bardzo wiele osób przyjmuje również leki i suplementy diety, które następnie są wydalane i także trafiają do ścieków. To właśnie te dwie grupy produktów odpowiadają za największą część mikrozanieczyszczeń
- uważa ekspertka.
Dodaje, że choć do kanalizacji trafia też chemia gospodarcza, to nie ma już wielu innych źródeł takich substancji. Dlatego jej zdaniem trudno zrozumieć próby podważania tezy, że farmaceutyki i kosmetyki mają największy udział w powstawaniu tych zanieczyszczeń.
Jak odnosi się do nowych greckich badań, które wskazują na znacznie niższy udział sektora farmaceutycznego?
- Wyniki nowych badań budzą moje wątpliwości. Wcześniej mówiono o ponad połowie. udziału farmaceutyków, a teraz pojawia się wartość 7-8 proc. To zbyt duża rozbieżność. Jeżeli farmaceutyki odpowiadają jedynie za 7-8 proc., a kosmetyki za kolejne kilka procent, to co w takim razie stanowi pozostałą część mikrozanieczyszczeń? Mikroplastik z prania? Owszem, ale to przecież inny rodzaj zanieczyszczeń. Mikroplastik to cząstki stałe, zawiesina, a nie substancje, na których ma się koncentrować ROP w tej dyrektywie - mówi nasza rozmówczyni.
Producenci leków: obecny ROP jest niesprawiedliwyPytanie brzmi: jak - zdaniem producentów leków i kosmetyków - powinien wyglądać system rozszerzonej odpowiedzialności producenta w sektorze ściekowym? Jak należałoby go skonstruować i jakie branże powinny zostać nim objęte? Jak duże znaczenie dla dalszych losów dyrektywy będzie miał planowany na wrzesień wyrok TSUE?
Krzysztof Kopeć, prezes Krajowych Producentów Leków, podkreśla, że choć unijnej dyrektywie ściekowej przyświeca szczytny cel ochrony środowiska, to - jego zdaniem - w obecnym kształcie przyniosłaby mieszkańcom Unii Europejskiej więcej szkody niż pożytku.
Przywołuje argument dotyczący niesprawiedliwego podziału kosztów oczyszczania czwartego stopnia ścieków komunalnych, którego celem jest usuwanie mikrozanieczyszczeń. Jak wylicza, należą do nich m.in. pozostałości farmaceutyków wydalanych przez pacjentów, kosmetyków, ale także pestycydów, patogenów czy mikroplastiku. Tymczasem kosztami zostałyby obciążone wyłącznie dwie branże - farmaceutyczna i kosmetyczna.
- To przełożyłoby się na dostępność najbardziej potrzebnych terapii, zwłaszcza tych stosowanych przez największą liczbę pacjentów. Producenci takich leków zostaliby niesprawiedliwie obciążeni ogromnymi dodatkowymi kosztami, co w efekcie stawiałoby pod znakiem zapytania rentowność ich produkcji - mówi.
W ocenie producentów leków system zaprojektowany w dyrektywie nie realizuje w praktyce zasady „zanieczyszczający płaci”, ponieważ wyliczenia dotyczące udziału poszczególnych sektorów w powstawaniu mikrozanieczyszczeń oparto - ich zdaniem - na wadliwych założeniach. Dane Joint Research Centre (JRC), wykorzystane podczas przygotowywania oceny skutków regulacji, mają znacząco przeszacowywać toksyczność leków oraz ich udział w zanieczyszczeniu ścieków.
Kopeć wskazuje na "aktualne, niezależne raporty badawcze, które wyraźnie pokazują, że inne sektory - takie jak producenci pestycydów, dodatków do tworzyw sztucznych czy produktów gospodarstwa domowego - również w istotnym stopniu przyczyniają się do powstawania mikrozanieczyszczeń w ściekach".
- Organizacja Medicines for Europe przeanalizowała listę substancji występujących w ściekach, na której Komisja Europejska oparła swoje wyliczenia. Okazało się, że badanie wykorzystane przez KE, przygotowane przez firmę konsultingową, opierało się na modelach komputerowych zamiast na wynikach testów laboratoryjnych wymaganych przez Europejską Agencję Leków (EMA). W efekcie ekotoksyczność niektórych leków została przeszacowana nawet 90 tys. razy - zaznacza.
Zdaniem prezesa Krajowych Producentów Leków koszty wynikające z wdrożenia dyrektywy mogłyby wynieść dla polskich firm farmaceutycznych około 650 mln zł rocznie. Odbiłoby się to na możliwościach produkcyjnych przedsiębiorstw, a w konsekwencji mogłoby ograniczyć dostępność leków, zwłaszcza refundowanych.
Odnosząc się do rezolucji Parlamentu Europejskiego, podkreśla, że branża od początku postuluje ponowne oszacowanie rzeczywistych kosztów oczyszczania czwartego stopnia oraz ocenę wpływu nowych przepisów na dostępność i przystępność cenową leków.
- Podlegamy surowym zasadom monitorowania, redukcji i oczyszczania ścieków powstających w procesach produkcyjnych. Ponosimy te koszty w poczuciu odpowiedzialności za środowisko. Sprzeciwiamy się jednak przeszacowaniu toksyczności pozostałości leków wydalanych przez pacjentów. To zagraża dostawom leków krytycznych dla milionów pacjentów, ponieważ ich produkcja może stać się nierentowna - mówi Krzysztof Kopeć.
Branża kosmetyczna: chcemy płacić za własne zanieczyszczeniaO komentarz do wydarzeń w Parlamencie Europejskim poprosiliśmy również Polski Związek Przemysłu Kosmetycznego. Dyrektor generalna, dr inż. Justyna Żerańska, podkreśla, że przemysł kosmetyczny w Polsce i Europie z zadowoleniem przyjął zarówno rezolucję PE, jak i pozostałe działania europarlamentarzystów, w tym zapytanie skierowane do Komisji Europejskiej przez europosła Piotra Müllera.
- Od kilku lat intensywnie zabiegamy o zmianę konstruowanego systemu ROP, tak aby był sprawiedliwy, oparty na zasadzie „zanieczyszczający płaci” oraz prawidłowej ocenie tego, które substancje rzeczywiście są powiązane z poszczególnymi sektorami. Wydaje się jednak, że Komisja Europejska uparcie trwa przy swoim stanowisku, choć błędy po jej stronie są - naszym zdaniem - ewidentne i rażące - mówi.
Podkreśla, że dla branży kosmetycznej sprawiedliwy system ROP jest „całkowitym przeciwieństwem obecnej propozycji”. Podobnie jak przedstawiciele producentów leków kwestionuje metodologię badań, na których oparto konstrukcję systemu rozszerzonej odpowiedzialności producenta w sektorze ściekowym.
Dziś wciąż mamy projekt oparty na błędnej metodologii przypisywania mikrozanieczyszczeń, która nie odzwierciedla rzeczywistych emisji. Przykład? Naszemu sektorowi przypisuje się substancje zakazane w kosmetykach, takie jak nonylofenol di(etoksylowany), substancje w ogóle niestosowane w naszych produktach, jak permetryna, czy też związki powszechnie występujące w środowisku, które z niewiadomych powodów przypisano wyłącznie kosmetykom, jak kwas palmitynowy. Prowadzi to do co najmniej 15-krotnego przeszacowania wkładu przemysłu kosmetycznego.
Wylicza, że udział sektora kosmetycznego wynosi 1,5-2 proc., a nie 26 proc., jak przyjęła w ocenie skutków dyrektywy Komisja Europejska.
W ocenie Justyny Żerańskiej dobrze zaprojektowany system ROP musi "rzeczywiście realizować podstawową zasadę prawa unijnego - zanieczyszczający płaci”. Jej zdaniem obciążenie tylko dwóch sektorów, w tym kosmetycznego, odpowiedzialnością za 80 proc. kosztów modernizacji systemu czwartego stopnia oczyszczania oznacza, że wszyscy pozostali współodpowiedzialni za mikrozanieczyszczenia w ściekach komunalnych nie będą mieli żadnej motywacji do ekoprojektowania i ograniczania emisji. W takiej sytuacji cele środowiskowe dyrektywy po prostu nie zostaną osiągnięte. Jednocześnie podkreśla, że przemysł kosmetyczny popiera cele dyrektywy.
Chcemy płacić za zanieczyszczenia, które rzeczywiście powodujemy. Nie zgadzamy się jednak na ponoszenie odpowiedzialności za mikrozanieczyszczenia ścieków komunalnych, których nie generujemy - zwłaszcza wtedy, gdy inne ich źródła pozostają poza systemem. Nie chcemy wskazywać palcem konkretnych branż. To eksperci powinni określić, które sektory rzeczywiście odpowiadają za poszczególne rodzaje zanieczyszczeń
- mówi dyrektor generalna Polskiego Związku Przemysłu Kosmetycznego.
Co będzie dalej z unijną dyrektywą ws. ścieków?Jak rozwinie się sytuacja? Czy Unia Europejska wróci do etapu analiz i ponownie będzie ustalać zasady rozszerzonej odpowiedzialności producenta w dyrektywie ściekowej? Odpowiedź zależy przede wszystkim od Komisji Europejskiej, bo teraz ruch należy właśnie do niej.
- Jesteśmy zdeterminowani, aby doprowadzić do zmiany niesprawiedliwych zapisów dyrektywy i pokładamy duże nadzieje w wyroku TSUE. Chcielibyśmy, aby doprowadził on do skorygowania błędów metodologicznych i ponownej oceny obecnego podejścia. Jeżeli jednak tak się nie stanie, będziemy kontynuować nasze działania. Europejczycy zasługują na wodę najwyższej jakości, a odpowiedzialność finansowa za stworzenie najlepszego możliwego systemu ROP powinna zostać proporcjonalnie rozłożona pomiędzy wszystkie branże emitujące mikrozanieczyszczenia - adekwatnie do ich rzeczywistego udziału - mówi Justyna Żerańska.
Nieco inaczej sytuację ocenia Klara Ramm. Jej zdaniem powrót do ponownych analiz oznaczałby znaczące opóźnienie całego procesu.
Obawiam się, że jest to całkiem prawdopodobny scenariusz. Mogą pojawić się kolejne badania, a każda ze stron będzie przedstawiała własne analizy na poparcie swoich argumentów
- mówi.
Dodaje, że zamiast kwestionować cały mechanizm, warto byłoby rozmawiać o jego rozszerzeniu. Każde państwo członkowskie ma bowiem możliwość rozszerzenia odpowiedzialności producenta na następne branże, jeśli istnieją ku temu odpowiednie podstawy.
- Polska również mogłaby pójść tą drogą, zamiast podważać całe rozwiązanie - podkreśla.
Zdaniem ekspertki najważniejsze jest jednak jak najszybsze rozpoczęcie wdrażania systemu.
- Mamy ogromny problem z jakością wód i nie możemy odkładać działań tylko po to, by chronić jeden czy dwa sektory gospodarki. Jeżeli koszty oczyszczania poniosą wyłącznie przedsiębiorstwa wodociągowo-kanalizacyjne, rachunki za wodę i ścieki dla mieszkańców znacząco wzrosną - mówi Klara Ramm.
Jak podkreśla, najbardziej racjonalnym miejscem do wychwytywania mikrozanieczyszczeń pozostają oczyszczalnie ścieków. Gdy przedostaną się już do rzek, jezior i innych zasobów wodnych, stają się zanieczyszczeniem rozproszonym, którego usunięcie jest znacznie trudniejsze. A nie da się wyeliminować źródła problemu poprzez ograniczenie korzystania z leków czy kosmetyków.
Zdaniem ekspertki zamiast negować zapisy dyrektywy sektory kosmetyczny i farmaceutyczny powinny skupić się na znalezieniu rozsądnego rozwiązania.
- Spotykam się z przedstawicielami niektórych firm, które chcą zrozumieć problem i wspólnie szukać rozwiązań. Nikt nie chce zaszkodzić przemysłowi farmaceutycznemu ani tworzyć negatywnej atmosfery wokół stosowania leków. Chodzi wyłącznie o to, że musimy znaleźć skuteczny sposób ograniczenia mikrozanieczyszczeń - podsumowuje Klara Ramm i podkreśla także, że celem dyrektywy nie jest szkodzenie konsumentom czy sektorom, a tylko w wyniku dialogu możliwe będzie znalezienie optymalnego rozwiązania.
Na rozwój wydarzeń wpływ będą miały zarówno decyzje Komisji Europejskiej, jak i planowane rozstrzygnięcia Trybunału Sprawiedliwości UE. Jedno już dziś wydaje się pewne - dyskusja o tym, kto i w jakim stopniu powinien finansować usuwanie mikrozanieczyszczeń ze ścieków, nie zakończy się szybko.

Materiał chroniony prawem autorskim - zasady przedruków określa regulamin.
| # | Наименование новости | Тональность | Информативность | Дата публикации |
|---|---|---|---|---|
| 1 | Dyrektywa ściekowa pod ostrzałem. Branża i rząd mówią o błędnych danych | 0 | 8.64 | 22-07-2026 |
| 2 | Nowe zapisy dotyczące ETS i darmowych pozwoleń na emisję CO2 uwzgledniają polskie postulaty | 0 | 9.55 | 18-06-2026 |
| 3 | Branża chemiczna krytykuje rewizję systemu ETS. Firmy ostrzegają | 0 | 8.52 | 20-07-2026 |
| 4 | Polska idzie na rekord. 625 gmin z apelami lub ograniczeniami w poborze wody | 0 | 11.38 | 29-07-2026 |
| 5 | Od 1 kwietnia opłaty jednak nie wzrosną. Mieszkańcy wielu miast o tym marzą | 0 | 6 | 04-03-2026 |
| 6 | Nielegalne odpady obciążają gminy. Samorządy apelują do ministra sprawiedliwości | -2 | 6 | 19-06-2026 |
| 7 | Nowe ulgi na śmieci to dopłaty z cudzej kieszeni. Gospodarka odpadami to nie opieka społeczna | 0 | 9.2 | 05-12-2025 |
| 8 | В Польше считают, что могут "много получить" по итогам спора в ЕС о бюджете | 0 | 0 | 10-12-2020 |
| 9 | Big techy płacą krocie. Miliardy złotych za brak ochrony danych | 0 | 6.94 | 07-07-2026 |