Вход на сайт

Просмотр новости

Найдите то, что Вас интересует

Państwo na urlopie, kasta robi swoje

Дата публикации: 29-09-2026 04:57:00



Основное содержимое страницы с новостью.

- Reklama -

NFZ, NIL i ministerstwo zdrowia miały pilnować systemu. Dopilnowali głównie tego, żeby nikt nie wiedział, ile naprawdę kosztuje kitel podpięty do publicznej kasy.

Państwo polskie lubi opowiadać, że „nadzoruje” ochronę zdrowia. Ma Narodowy Fundusz Zdrowia, Ministerstwo Zdrowia, Agencję Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji (AOTMiT), Naczelną Izbę Lekarską, sądy lekarskie, rzeczników odpowiedzialności zawodowej, prokuraturę i NIK. Na papierze wygląda to jak forteca. W praktyce ma ona otwartą bramę, wartownik śpi, a w skarbcu siedzi człowiek w kitlu, który sam sobie wystawia fakturę.

- Reklama -

Tymczasem kolejki do specjalisty liczy się w miesiącach a nawet latach, szpitale toną w długach, a część lekarzy – często na kilku kontraktach naraz – rozlicza ze środków publicznych kwoty, o jakich przeciętny płatnik składki może pomarzyć. Gdy instytucje milczą, robotę państwa biorą na siebie obywatele, dziennikarze i kilka uporczywych kont na X-ie (dawny Twitter). To nie jest „hejt na medyków”. To smutna prawda o substytucie kontroli, której oficjalne organy od lat nie chcą albo nie umieją wykonać.

- Reklama -

Miliony z publicznej kasy

ZarobkiLekarzy.pl zrobiło w kilka miesięcy to, czego ministerstwo nie zrobiło przez dekadę: zebrało odpowiedzi urzędów, oświadczenia majątkowe lekarzy-radnych i dane z zapytań stowarzyszenia Watchdog Polska kierowane m.in. do szpitali. I nagle okazało się, że król jest nie tyle nagi, ile bardzo dobrze opłacony. Ministerialny system nie sumuje wypłat jednego lekarza z wielu placówek. Dyrektor szpitala płaci fakturę i nie wie, ile ten sam człowiek bierze za ścianą, w powiecie obok i w prywatnej przychodni pod tym samym numerem PWZ. Państwo płaci. Państwo nie pyta. Państwo udaje, że to księgowość, nie polityka.

- Reklama -

Udokumentowane rekordy mówią same za siebie. Ortopeda z Ciechanowa: ponad 316 tys. zł miesięcznie na kontrakcie. W Pile i Krakowie najlepiej rozliczający się pracownicy przekraczali 300 tys. zł miesięcznie! Neurochirurg z Lublina: ponad 216 tys. zł. W Koszalinie najlepiej opłacany lekarz zbliżył się do 2,6 mln zł rocznie; 17 medyków w jednej placówce przekroczyło milion. Z oświadczeń majątkowych lekarzy-radnych ZarobkiLekarzy.pl wyliczyło medianę dochodu z samej praktyki na około 916 tys. zł rocznie – przy rozrzucie od niespełna 582 tys. do 1,49 mln, a u części sam obrót sięgał 3,9 mln zł. To liczby jawne, tylko rozrzucone po dziesiątkach Biuletynów Informacji Publicznej, których nikt w ministerstwie nie sumuje.

Oficjalna statystyka AOTMiT uspokaja: powyżej 100 tys. zł miesięcznie na jednym kontrakcie jest 625 specjalistów, czyli 1,2 proc. rozliczających się w ten sposób oraz 49 etatowców. Mediana na kontrakcie wynosi 25,6 tys. zł brutto. Proszę się rozejść, problemu nie ma. Chyba że ktoś przypomni sobie drobiazg: to mediana z jednego podmiotu. Lekarz łączący trzy szpitale, dyżury i procent od procedury znika w statystyce szybciej niż pacjent w kolejce do endokrynologa.

Tomasz Sommer, redaktor naczelny „Najwyższego Czasu!”, ujął to bez ogródek: „dopóki pierwszy lekarz-milioner nie pójdzie siedzieć, liczba milionerów w kitlach będzie rosnąć”. I dodał, że kolejne miliardy wrzucane do NFZ to produkcja kolejnych „Porszaków” i mieszkań. W 2021 r. Sommer alarmował, że lekarze kowidowi na lekko zarabiają 40–50 tys. zł miesięcznie, „a kompletnie sobie z pandemią nie radzą. Ich samorząd blokuje dyskusję naukową, a prominentni przedstawiciele zalecają lockdowny i maseczki. To patologia gorsza niż kasta sędziowska”. Od tamtej pory nakłady na pensje lekarzy wzrosły, a kolejki nie zniknęły.

Izba, która broni swoich

Gdy pada pytanie o odpowiedzialność lekarską, pada zaklęcie: „to zawód zaufania publicznego”. W praktyce oznacza to samorząd, który sam siebie sądzi. Sądy lekarskie są tak wyspecjalizowane i tak sformalizowane, że sędzia powszechny bez biegłego nie oceni nawet, czy procedura była zgodna ze sztuką. Biegłym zostaje kolega po fachu. Wynik bywa przewidywalny.

ZarobkiLekarzy.pl relacjonował jedną z komisji sejmowych dotyczących opieki zdrowotnej w Polsce: system budowano tak, by chronić lekarzy przed odpowiedzialnością. Lekarze nie chcą orzekać przeciwko kolegom ze szpitala, sędziowie – przeciwko kolegom od wódki.

NIL ma ustawowe umocowanie, status zawodu zaufania publicznego błyszczy w konstytucyjnym ornamencie, a prezes Łukasz Jankowski mówi bez ogródek: jeszcze żaden rząd nie wygrał z lekarzami.

Statystyki izb nie oszałamiają surowością. Skargi idą w setki i tysiące, kary w dziesiątki. Bywa, że izba uniewinnia, a sąd powszechny dopiero później wymierza karę.

NIL to nie jest samorząd w sensie rzemieślniczego cechu dbającego o jakość. To gildia z monopolem na licencje, limity przyjęć na studia medyczne i specjalizacje oraz recenzję własnych grzechów.

NFZ: kara, korekta, umorzenie, do widzenia

Narodowy Fundusz Zdrowia płaci za sprawozdanie z leczenia, nie za leczenie. Wpis w systemie staje się podstawą wypłaty. Pacjent rzadko sprawdza Internetowe Konto Pacjenta (IKP). A gdy sprawdzi, znajduje czasem wizytę u reumatologa, u którego nigdy nie był, protezę, której nie dostał, albo rehabilitację rozliczoną z NFZ, choć zapłacił prywatnie. Cud nad Wisłą? Nie. Publiczny płatnik, prywatna faktura, zbiorowa amnezja.

W 2024 r. do NFZ wpłynęło blisko 3,5 tys. zgłoszeń dotyczących rzekomo wykonanych świadczeń w IKP; ponad 1600 uznano za zasadne. W I kwartale 2026 r. 490 postępowań kontrolnych dało skutki finansowe na ponad 54 mln zł. Rekordowa kara w Rzeszowie za fikcyjne, droższe operacje to prawie 1,87 mln zł. Brzmi groźnie. Do momentu, w którym pojawia się magiczne słowo: „pomyłka”. Lekarz robi korektę, Fundusz kasuje pozycję i zapomina. To nie jest ryzyko więzienia. To zabawa w grę Monopoly, w której bankier podbiera z kasy i tłumaczy dziecku, że dopóki odda, wszystko gra.

Ten sam Fundusz, który nie umie zebrać pensji z pięciu faktur i przypisać je do jednego PESEL-u, dopuszcza do sytuacji, w których opuszczone szpitale stoją pełne sprzętu, a miłośnicy urbexu, czyli odkrywania i zwiedzania opuszczonych, często niedostępnych miejsc, kręcą tam filmiki. Tak było w Szpitalu Miejskim w Miastku. Twórcy internetowi weszli do placówki, która została zamknięta zaledwie kilka tygodni wcześniej (w sierpniu). Na opublikowanych nagraniach widać było pełne, warte miliony złotych wyposażenie gabinetów oraz sprzęt medyczny (w tym aparat RTG). Wywołało to burzę medialną, a władze szpitala zgłosiły sprawę na policję z powodu… włamania i zniszczenia mienia!

Sommer komentuje krótko: marnotrawstwo, które się w głowie nie mieści. Równolegle Tusk obiecuje kolejne 17 mld „dla pacjenta”. Pieniądze wpłyną, a lekarze kupią sobie kolejne mieszkania.

W coś trzeba inwestować

Jeśli nakłady na zdrowie rosną trzykrotnie od 2019 r., a dostępność świadczeń stoi w miejscu, pieniądze nie wyparowują. One zmieniają adres. Idą w aktywa. Lekarze stają się jedną z najaktywniejszych grup kupujących nieruchomości. Szpital może mieć 34 mld zł zobowiązań na wynagrodzenia – jak wskazuje ZarobkiLekarzy.pl – a jego gwiazda kontraktowa w tym samym czasie domyka kredyt na apartament, którego rata przekracza pensję programisty. Państwo tego nie łączy. Łączy to obywatel z arkuszem kalkulacyjnym.

Rynek mieszkaniowy jest tu lustrem. Publiczna renta z reglamentowanego zawodu, wypłacana ze składki, której nie można nie zapłacić, musi gdzieś osiąść. Jeśli nie w liczbie przyjętych pacjentów, to w metrażu. Deweloperuch.pl pokazuje ceny. ZarobkiLekarzy.pl pokazują źródło. Sommer pokazuje polityczny mechanizm: dosypać 17 miliardów „dla pacjenta” i udawać zdziwienie, że pod szpitalem przybyło kolejnych leasingów. Organ kontrolny, który nie potrafi połączyć tych warstw, nie kontroluje nic.

Reglamentacja podaży jest częścią interesu

Polska ma około 3,4–3,9 lekarza na 1000 mieszkańców przy unijnej średniej 4,2. Limity na uczelniach i miejscach specjalizacyjnych to nie „dbałość o jakość”. To bariera wejścia. Sommer mówi wprost: lekarze szantażują szpitale zdrowiem Polaków. Ktoś, kto potrafi powiedzieć „oddział stoi, dopóki nie będzie 350 zł za godzinę”, nie jest wolnym profesjonalistą na rynku. Jest udziałowcem monopolu opłacanego ze składki, której obywatel nie może nie zapłacić.

Państwo, które nie zna pensji własnego personelu

Do sierpnia 2026 r. AOTMiT zbierała dane zanonimizowane. Nie dało się przypisać etatu, kontraktu i dyżurów do jednej osoby. Minister nie wiedział, ile faktycznie zarabiają medycy. Dyrektorzy szpitali kazali dziennikarzom płacić tysiące za udostępnienie informacji publicznej o zarobkach lekarzy, bo sami rzekomo nie znali wypłat ludzi, którym podpisywali faktury i musieli te sprawy dopiero zbadać. Ustawa pozwalająca zbierać wynagrodzenia po PESEL i PWZ weszła w życie 5 sierpnia… Szpitale mają czas do końca listopada na zebranie danych. Wnioski z zebranych danych będą znane może w styczniu…

Równolegle resort zdrowia szykuje limity zarobków lekarzy: 240 zł za godzinę, wyjątkowo 360 zł, pułap około 76,8 tys. zł miesięcznie przy pracy na dwa etaty i odejście od „procentu od procedury”. Brzmi jak tama. Tama bez rejestru publicznego i bez kar za fikcyjne świadczenia to jednak tylko kolejny komunikat na konferencji prasowej. Środowisko już zapowiada, że „tylko złodziej albo idiota pracowałby za 240 zł/h”. To zdanie powinno wisieć nad każdym biurkiem w NFZ. Nie jako argument za podwyżką. Jako autodenuncjacja modelu, w którym publiczny płatnik nie ma alternatywy.

Oddolna kontrola

Skoro organy śpią, zostaje obywatel. Po pierwsze: Internetowe Konto Pacjenta. Każdy, kto zapłacił składkę, ma prawo zobaczyć, czy nie „odbył” wizyty, której nie było. Przycisk „zgłoś nieprawidłowość” to dziś jedyny masowy audyt świadczeń. Po drugie: wnioski o dostęp do informacji publicznej. Po trzecie: oświadczenia majątkowe lekarzy-radnych, jedyne w miarę kompletne źródło dochodu z praktyki, bo mandat samorządowca wymusza jawność, której nie wymusza kitel. Po czwarte: agregatory takie jak ZarobkiLekarzy, które postulują oczywistość – jeden publiczny rejestr łącznych wypłat ze środków publicznych po numerze PWZ, bez prywatnego adresu i bez numeru konta, za to z sumą.

To jest kontrola oddolna w czystej postaci. Nie zastępuje rynku. Zastępuje państwo, które pozwoliło korporacji zawodowej i płatnikowi publicznemu grać w jednej drużynie przeciwko pacjentowi.

Dlatego oddolna kontrola nie jest fanaberią internetowych malkontentów. Jest protezą państwa. Protezą NIK-u, który nie sumuje zarobków tych samych lekarz z różnych źródeł. Protezą NFZ, który umarza skargi pacjentów na niezrealizowane, ale rozliczone świadczenia. Protezą NIL, która uniewinnia. Protezą ministerstwa, które do 2026 r. nie potrafiło powiedzieć, ile ten sam lekarz bierze z pięciu źródeł. Gdy aparat kontroli jest ślepy, obywatel ma obowiązek podać mu okulary. Albo zabrać mu portfel.

Pierwszy prawomocny wyrok dla lekarza za systematyczne drenowanie Funduszu zmieni sytuację skuteczniej niż setna „strategia onkologiczna”. Jawny rejestr po PWZ zmieni ją jeszcze wcześniej. Likwidacja monopolu izb na sądzenie swoich – również. Zwiększanie składki do 10 proc. PKB bez wymiany wiadra, z którego odpadło dno, da tylko tyle, że zamiast „Panamerek” pod szpitalem staną Lamborghini. To nie metafora, a matematyka socjalizmu stosowanego.

Państwo, które pozwala na wszystko ludziom wypłacającym sobie z publicznej kasy po trzysta tysięcy miesięcznie, a potem każe podatnikowi spokojnie czekać w kolejce, przestało być stróżem. Stało się wspólnikiem. A wspólnika nie prosi się o kolejną strategię. Wspólnika się rozlicza.

Sprawdźcie swoje IKP. Zanim kolejna „pomyłka” przejdzie w systemie na wasz koszt.

Схожие новости

#Наименование новостиТональностьИнформативностьДата публикации
1Z bankruta do prymusa. Reformy odmieniły kraj, rynki przecierają oczy01019-09-2026
2Polacy z mentalnością niewolników. Nie stosują się do ograniczeń, ale i tak chcą, żeby państwo dokręcało im śrubę01023-09-2026
3Książę-Małżonek i cudaki01026-09-2026
4Lekarze-milionerzy. Krezusi utuczeni na naszych podatkach?026.6718-09-2026
5Rząd ukrywa to przed Polakami?! Coraz bliżej katastrofy01028-09-2026
6Polska to nie Islandia!01013-09-2026
7Moskwa bez Odessy01027-09-2026
8Miliard z „myku” na Auschwitz01023-09-2026
9Żółta kartka. Putin lekarstwem na problemy wizerunkowe rządu01024-09-2026
10Brzoska na wojnie z Metą. Mamy do czynienia z jawnym łamaniem polskiego prawa i polskiej konstytucji08.7912-09-2026

Классификация: . Схожих патентов: 0. Схожих новостей: 10. Тональность: 0. Информативность: 10. Источник: nczas.com.