Вход на сайт

Просмотр новости

Найдите то, что Вас интересует

Wielkie piece w Europie wracają do życia, ale hutnicy jeszcze nie otwierają szampana

Дата публикации: 09-09-2026 19:36:05

CBAM, czyli unijny mechanizm granicznego wyrównania kosztów emisji CO2, zwany także podatkiem węglowym, daje europejskiemu hutnictwu oddech. Czy jest głęboki, zdania są podzielone. Branża zgadza się jednak, że mechanizmy ochronne trzeba rozwijać, bo nie może być tak, że komplet narzędzi sprowadzony z Chin kosztuje mniej niż stal, z której zostały wyprodukowane.

Основное содержимое страницы с новостью.

  • Import wyrobów stalowych z krajów trzecich do Unii Europejskiej spadł w pierwszym półroczu o 2 proc., a do Polski o 6 proc. Branża hutnicza dostrzega pierwsze efekty działania CBAM i nowych kontyngentów taryfowych, ale studzi oczekiwania. 
  • Nowe mechanizmy ochronne zaczynają ograniczać presję importową, ale obecny system pozostawia istotną lukę. Chodzi o gotowe produkty zawierające stal, takie jak śruby, narzędzia czy elementy konstrukcyjne. Hutnicy chcą rozszerzenia mechanizmu na tzw. downstream.
  • - Kupiłem na Temu zestaw narzędzi za 64,50 zł i po ich zważeniu uznałem, że sam złom byłby wart więcej. To pokazuje skalę problemu, europejscy producenci i dystrybutorzy nadal nie mają równych szans - powiedział Przemysław Sztuczkowski, prezes Cognora.

CBAM, czyli Carbon Border Adjustment Mechanism, to unijny mechanizm granicznego wyrównania emisji CO2.  Jego celem jest ograniczenie różnic kosztowych między producentami działającymi w Unii Europejskiej a firmami spoza UE, które nie ponoszą porównywalnych kosztów polityki klimatycznej. W praktyce importerzy określonych towarów z państw trzecich muszą rozliczać emisje związane z ich produkcją i ponosić odpowiadający im koszt. Na pełną skalę uruchomiono go 1 stycznia 2026 r.

Mechanizm obejmuje m.in. stal i żelazo, aluminium, cement, nawozy, energię elektryczną oraz wodór. Dla europejskiego hutnictwa CBAM ma szczególne znaczenie, bo producenci w UE od lat ponoszą koszty wynikające z systemu ETS, podczas gdy część konkurentów spoza Wspólnoty takich obciążeń nie ma.

CBAM nie jest jednak klasycznym cłem ani narzędziem ograniczającym wielkość importu. Jego zadaniem jest przede wszystkim wyrównanie kosztu emisji CO2. Z kolei presję nadmiernego importu mają ograniczać inne instrumenty, np. kontyngenty taryfowe TRQ.

Import stali do UE spada. Hutnicy widzą pierwsze skutki wprowadzenia nowych mechanizmów ochronnych

Jak powiedział na debacie o problemach hutnictwa podczas Future Mining Forum & Expo w Katowicach Mirosława Motyka, prezes Hutniczej Izby Przemysłowo-Handlowej, w pierwszej połowie roku import wyrobów stalowych z krajów trzecich do Unii Europejskiej spadł o 2 proc. Do Europy trafiło około 15,3 mln ton stali. W Polsce spadek był nieco większy i wyniósł 6 proc. W ciągu sześciu miesięcy sprowadziliśmy z krajów spoza Unii około 1,21 mln ton. Spadki są przy tym bardzo zróżnicowane w zależności od grupy produktowej i kierunku importu.

- Widać więc pewne ograniczenie presji ilościowej, ale byłbym ostrożny z przypisywaniem tego wyłącznie CBAM. Pod koniec ubiegłego roku firmy bardzo mocno zatowarowały magazyny, bo nie było wiadomo, jak i kiedy nowe rozwiązania zaczną działać. Dlatego na jednoznaczną ocenę jest jeszcze za wcześnie - powiedział Motyka.

Umiarkowanym optymistą, jeśli chodzi o działanie mechanizmów ochronnych jest Adam Preiss z zarządu ArcelorMittal Poland.

- CBAM i TRQ może nie są idealnie, ale zaczynają działać i odpowiadają na dwa różne problemy. CBAM ma wyrównywać warunki konkurencji wobec producentów z krajów, które nie ponoszą takich kosztów emisji, jakie Unia Europejska nałożyła na własny przemysł. Z kolei TRQ odpowiada na problem nadmiernego importu wynikającego z ogromnej globalnej nadprodukcji stali, liczonej w setkach milionów ton rocznie - ocenił Adam Preiss.

W przypadku ArcelorMittal efekty są na razie pozytywne. Według szacunków Euroferu nowe rozwiązania mogą przywrócić około 15 mln ton produkcji rocznie w Unii Europejskiej. Oznaczałoby to ochronę około 30 tys. miejsc pracy bezpośrednio w hutnictwie i około 200 tys. w całym przemyśle. ArcelorMittal w tym roku przywrócił do działania jeden piec w Polsce (w Dąbrowie Górniczej), jeden we Francji i jeden w Hiszpanii. Widać więc pewne ożywienie.

- Trzeba jednak bardzo wyraźnie podkreślić, że te narzędzia nie zwiększają popytu ani nie powiększają europejskiego rynku stali. Powodują przede wszystkim zastępowanie importu produkcją europejską. Sam popyt na stal w Europie pozostaje obecnie słaby - dodał.

Czytaj więcej

Hutnicy chcą ochrony także dla gotowych wyrobów

Branża hutnicza zgadza się, że trzeba zabiegać o rozszerzenie systemu. Jeżeli CBAM ma być rozwiązaniem kompletnym, musi zostać rozszerzony na downstream, czyli tzw. steel derivatives - gotowe wyroby zawierające stal.

- Mówimy o bardzo prostych produktach: śrubach, kluczach czy narzędziach. Wystarczy spojrzeć na ceny takich towarów dostępnych na platformach azjatyckich. Sam kupiłem na Temu zestaw narzędzi za około 64,50 zł. Jako hutnik zważyłem go i doszedłem do wniosku, że sam złom byłby wart więcej niż gotowy produkt. To pokazuje skalę problemu. Jeżeli gotowe wyroby są subsydiowane i trafiają na europejski rynek bez kosztów wynikających z unijnych regulacji klimatycznych, nie ma mowy o równych warunkach konkurencji - powiedział Przemysław Sztuczkowski, prezes Cognora.

Rozmowy na temat rozszerzenia CBAM mają się toczyć jeszcze we wrześniu.  

- CBAM działa, nowe kontyngenty również działają. Zmierza to w dobrym kierunku. To skuteczna ochrona europejskiego rynku. Trzeba sobie wyobrazić, co działoby się dziś przy tak niskim popycie, zarówno w Polsce, jak i w całej Europie, gdyby nie było CBAM i nowych rozwiązań celnych. Sytuacja branży byłaby dramatyczna - ocenił Henryk Orczykowski, prezes Stalprofilu.

Jego zdaniem, najlepszym papierkiem lakmusowym pokazującym, czy ochrona rynku rzeczywiście działa, będą ceny. Jeżeli podaż tanich wyrobów z Chin, Indii, Egiptu czy innych kierunków zostanie ograniczona, ceny powinny rosnąć. Dziś wpływ CBAM i nowych kontyngentów najlepiej widać w przypadku blach gorącowalcowanych. Ich ceny systematycznie rosną. Przekłada się to na ceny rur i profili zamkniętych. 

©

Materiał chroniony prawem autorskim - zasady przedruków określa regulamin

Схожие новости

#Наименование новостиТональностьИнформативностьДата публикации
1Produkcja stali w UE najniższa w historii. Import na rekordowym poziomie07.0621-07-2026
2Nowe zapisy dotyczące ETS i darmowych pozwoleń na emisję CO2 uwzgledniają polskie postulaty09.5518-06-2026
3Hutniczny gigant ma poważny problem, który może być bardzo kosztowny09.9218-02-2026
4Europa zbroi się na potęgę - to napędza rynek stali. Polska może tu dużo zyskać07.9915-08-2026
5Branża chemiczna krytykuje rewizję systemu ETS. Firmy ostrzegają08.5220-07-2026
6Dekarbonizacja kontra konkurencyjność. Europa gra o przyszłość przemysłu08.1417-04-2026
7Europa i Polska zostają w tyle. Przemysł potrzebuje tańszej energii, ale to nie wszystko07.2330-05-2026
8Ciepłownictwo toczy batalię o kluczową kwestię. Gra z rządem do jednej bramki06.9821-04-2026
9Alarm dla europejskiej motoryzacji. Nasila się groźne zjawisko08.3803-03-2026

Классификация: . Схожих патентов: 0. Схожих новостей: 9. Тональность: 0. Информативность: 10.57. Источник: www.wnp.pl.