Вход на сайт

Просмотр новости

Найдите то, что Вас интересует

Bruksela szuka miliardów. Na celowniku tysiące firm w Polsce

Дата публикации: 05-08-2026 09:48:33

Nie ma darmowych lunchów. Gigantyczny budżet Unii Europejskiej, spłata pandemicznego długu i nowe programy, takie jak SAFE, wymagają nowych pieniędzy. Polska może być jednym z największych beneficjentów unijnych środków, ale część rachunku Bruksela chce wystawić największym przedsiębiorstwom. Nowa danina CORE może objąć kilka tysięcy firm w Polsce.

Основное содержимое страницы с новостью.

  • Komisja Europejska szuka nowych źródeł dochodów, bo UE musi sfinansować rekordowy budżet na lata 2028-2034 oraz spłatę długu zaciągniętego po pandemii.
  • Polska może otrzymać ponad 120 mld euro w nowej perspektywie budżetowej oraz korzystać z instrumentu SAFE dla przemysłu obronnego, ale największe firmy działające w kraju mogą znaleźć się wśród płatników nowej opłaty.
  • Nowa danina CORE miałaby objąć przedsiębiorstwa z przychodami powyżej 100 mln euro rocznie, czyli około 430-450 mln zł.
  • Według danych Ministerstwa Finansów potencjalnie chodzi o około 3,3-4 tys. największych firm w Polsce.

Na październikowym szczycie przywódców Unii Europejskiej Irlandia, która kieruje obecnie pracami nad przyszłym budżetem Wspólnoty, ma przedstawić pakiet nowych źródeł dochodów UE.

To kolejna próba rozwiązania jednego z największych problemów Brukseli: jak finansować rosnące ambicje UE, gdy obecny system oparty głównie na składkach państw członkowskich przestaje wystarczać.

Potrzeby są coraz większe. Unia musi sfinansować rekordowy budżet na lata 2028-2034, inwestycje w konkurencyjność i bezpieczeństwo, a także spłatę wspólnego zadłużenia zaciągniętego po pandemii w ramach programu NextGenerationEU.

Komisja Europejska chce zwiększyć udział tzw. własnych zasobów UE, aby ograniczyć zależność od tradycyjnych wpłat państw członkowskich.

Najwięcej emocji budzi Corporate Resource for Europe (CORE) – nowa opłata dla największych przedsiębiorstw działających na unijnym rynku.

Byłoby to rozwiązanie szczególne: nie kolejna danina krajowa, ale potencjalnie stałe źródło dochodów budżetu UE powiązane bezpośrednio z działalnością firm.

Komisja Europejska szacuje, że CORE mogłaby przynieść około 6,8-7 mld euro rocznie (ok. 29-30 mld zł).

Czytaj więcej

Polska między korzyścią a kosztem

Dla Polski unijna układanka jest wyjątkowo skomplikowana.

Z jednej strony Warszawa należy do największych beneficjentów finansowania z Brukseli. Według wstępnych propozycji w perspektywie 2028-2034 Polska miałaby otrzymać ponad 120 mld euro (ponad pół biliona zł).

Dodatkowo zgłosiła projekty obronne o wartości ponad 40 mld euro w ramach instrumentu SAFE, który ma wspierać rozwój europejskiego przemysłu obronnego.

Z drugiej strony część kosztów budowy nowego systemu finansowania UE może zostać przeniesiona na największe przedsiębiorstwa działające w Polsce.

Państwo może być beneficjentem większego strumienia pieniędzy z Brukseli, ale firmy mogą znaleźć się po stronie płatników.

CORE: opłata od obrotu, nie od zysku

W pierwotnym kształcie CORE miałaby objąć przedsiębiorstwa, których roczny przychód netto ze sprzedaży przekracza 100 mln euro. Przy obecnym kursie oznacza to około 430-450 mln zł rocznych obrotów.

Nie byłby to klasyczny podatek dochodowy. Podstawą naliczenia nie byłby zysk przedsiębiorstwa, lecz skala działalności mierzona przychodami.

Zgodnie z dokumentem roboczym Komisji Europejskiej (SWD(2025) 570 final/2) CORE miałby mieć charakter ryczałtowy. Wysokość opłaty byłaby przypisana do czterech progów przychodowych: 100 mln, 250 mln, 500 mln i 750 mln euro. Roczna opłata odpowiadałaby 0,1 proc. dolnej granicy danego progu, co oznacza odpowiednio 100 tys., 250 tys., 500 tys. i maksymalnie 750 tys. euro rocznie.

Taka konstrukcja oznacza, że przedsiębiorstwa mieszczące się w tym samym przedziale przychodowym płaciłyby identyczną kwotę, niezależnie od tego, czy ich sprzedaż wynosi 110 mln czy 240 mln euro. Dopiero przekroczenie kolejnego progu powodowałoby skokowy wzrost opłaty.

To właśnie ten mechanizm - a nie sama wysokość daniny - budzi dziś największe kontrowersje.

Nie kilkanaście firm, ale tysiące

Skala potencjalnego oddziaływania CORE w Polsce może być większa, niż sugerowałaby lista największych giełdowych koncernów.

Próg 100 mln euro rocznych przychodów obejmuje szeroką grupę przedsiębiorstw działających na polskim rynku.

Z analizy danych Ministerstwa Finansów wynika, że przy obecnym kursie euro próg ten przekracza kilka tysięcy podatników CIT. W zależności od przyjętej metodologii i kursu walutowego mowa o około 3,3-4 tys. firm.

Unijna kasa potrzebuje nowych miliardów. Polska może zyskać środki z Brukseli, ale część kosztów mogą ponieść największe przedsiębiorstwa. Fot. Katarzyna Bartman / PTWP

Unijna kasa potrzebuje nowych miliardów. Polska może zyskać środki z Brukseli, ale część kosztów mogą ponieść największe przedsiębiorstwa. Fot. Katarzyna Bartman / PTWP

Podstawą analizy są dane z zeznań podatkowych CIT według stanu na 1 sierpnia 2025 r., obejmujące podatników wskazanych w art. 27b ustawy o CIT, czyli spółki osiągające przychody przekraczające równowartość 50 mln euro.

Na potrzeby wyliczeń wyodrębniliśmy firmy przekraczające próg 100 mln euro przychodów i zestawiono ich liczbę, łączne przychody oraz dochód podatkowy.

W zależności od kursu euro do tej grupy kwalifikuje się od około 3323 do 3976 firm. W przypadku największych grup kapitałowych skala jest jeszcze bardziej widoczna. Granica 100 mln euro obejmowałaby około 60-70 największych grup kapitałowych - zależnie od kursu euro i ostatecznych zasad liczenia przychodów.

Nie oznacza to jednak, że wszystkie zapłacą identyczną daninę ani że można dziś obliczyć jej wysokość dla poszczególnych spółek.

Komisja Europejska nie opublikowała projektu aktu prawnego, a ostateczny kształt CORE pozostaje przedmiotem negocjacji.

Nie wiadomo m.in., czy podstawą będą dane rachunkowe czy podatkowe, jak będą traktowane grupy kapitałowe ani jakie wyłączenia zostaną ostatecznie przyjęte.

Jedno jest jednak pewne - wśród potencjalnie objętych przedsiębiorstw znalazłyby się największe grupy energetyczne, banki, koncerny paliwowe, firmy przemysłowe oraz największe sieci handlowe.

Problem zaczyna się przy marży

Największe kontrowersje wokół CORE nie dotyczą samej wysokości opłaty, lecz sposobu jej naliczania. Kluczowe pytanie brzmi: czy przychód jest dobrym miernikiem zdolności przedsiębiorstwa do ponoszenia dodatkowych obciążeń?

Przychód pokazuje skalę działalności, ale nie mówi, ile firma faktycznie zarabia. Dlatego eksperci wskazują, że mechanizm oparty na progach przychodowych może relatywnie mocniej obciążać przedsiębiorstwa działające na niskich marżach niż firmy osiągające wysoką rentowność.

Dobrze pokazują to dane Ministerstwa Finansów. Eurocash osiągnął ok. 36,3 mld zł przychodów, ale wykazał jedynie ok. 58 mln zł dochodu podatkowego. Dla porównania PKO BP przy przychodach ok. 61,5 mld zł wykazał ok. 13,7 mld zł dochodu, a KGHM przy 53,6 mld zł przychodów - ok. 6,4 mld zł. Oznacza to, że przedsiębiorstwa o zbliżonej skali działalności mogą mieć zupełnie różną zdolność do ponoszenia dodatkowych obciążeń.

CORE jak podatkowa gilotyna?

Zdaniem ekspertów problemem CORE nie jest przede wszystkim wysokość stawki, lecz konstrukcja mechanizmu.

Jan Sarnowski, były wiceminister finansów, obecnie doradca podatkowy i szef pionu podatkowego w kancelarii Fieldfisher Poland, wskazuje trzy główne ryzyka:

  • oderwanie od dochodu,
  • skokowy charakter progów,
  • oraz brak mechanizmu waloryzacji.

Proponowana danina budzi poważne wątpliwości z punktu widzenia zasady zdolności podatników do ponoszenia ciężarów publicznych, ponieważ jej wysokość nie jest uzależniona od wypracowanego przez podatnika dochodu – ocenia Sarnowski.

Jego zdaniem podstawowy problem wynika z faktu, że opłata byłaby liczona od przychodu.

Danina liczona jest od przychodu, a nie od dochodu. Oznacza to, że przedsiębiorca zapłaci ją nawet jeśli osiąga niewielkie dochody. Zapłaci ją też w latach, w których ponosi stratę – wskazuje ekspert.

Najbardziej narażone są jego zdaniem sektory, w których duża skala działalności nie przekłada się na wysoką rentowność.

 - Najsilniej będą nią obciążone branże niskomarżowe, czyli te, które mimo osiągania wysokich przychodów nie wyróżniają się wysokimi dochodami. Zalicza się do nich między innymi podmioty działające na polu produkcji przemysłowej, handlu detalicznego, handlu hurtowego czy logistyki – mówi były wiceminister finansów.

Progi mogą tworzyć pułapki

Drugim problemem jest sposób ustalenia progów. Według obecnej propozycji wysokość CORE miałaby zależeć od poziomu sprzedaży. Zdaniem Sarnowskiego taki mechanizm może powodować gwałtowne skoki obciążeń po przekroczeniu kolejnej granicy.

Ekspert wskazuje przykład firmy z przychodem 100 mln euro, która zapłaciłaby 100 tys. euro opłaty.

Podmiot z obrotem 245 mln euro nadal pozostawałby na tym samym poziomie. Jednak firma, która przekroczyłaby kolejny próg i osiągnęła 251 mln euro przychodu, zapłaciłaby już 250 tys. euro.

Podatnik o przychodach 245 mln euro zapłaci 100 tys. euro podatku, podczas gdy podmiot o przychodzie około 2 proc. wyższym, czyli 251 mln euro, zapłaci podatek w wysokości 250 tys. euro, czyli 250 proc. więcej – wskazuje Sarnowski.

Jego zdaniem taka konstrukcja może zachęcać firmy do przesuwania przychodów między okresami rozliczeniowymi lub w ramach grup kapitałowych.

Ekspert zwraca też uwagę na brak waloryzacji progów. Jeżeli limity pozostaną niezmienione, inflacja będzie stopniowo zwiększać zakres działania daniny.

Problemem będą również koszty administracyjne.

- Unia Europejska nie posiada własnej administracji skarbowej. Wdrożenie nowej daniny oznaczać będzie dodatkowe obowiązki dla administracji państw członkowskich – mówi Sarnowski.

Chodzi m.in. o interpretacje, kontrole, egzekucję należności oraz rozstrzyganie sporów.

KE łagodzi projekt, ale problem zostaje

Kontrowersje wokół CORE sprawiły, że Komisja Europejska zaczęła analizować zmiany w pierwotnej propozycji.

Wśród rozważanych modyfikacji znalazły się podniesienie progu przychodowego oraz wyłączenie najmniej rentownych przedsiębiorstw. Była to odpowiedź przede wszystkim na krytykę przemysłu, szczególnie niemieckiego sektora motoryzacyjnego.

Zdaniem Jana Sarnowskiego takie korekty nie rozwiązują jednak podstawowego problemu.

 - Nawet jeśli Komisja Europejska zrealizuje rozważane obecnie zmiany, nie usuną one podstawowych wątpliwości dotyczących konstrukcji tej daniny. W dalszym ciągu byłoby to obciążenie oparte na przychodzie, a nie na dochodzie – ocenia ekspert.

Jego zdaniem pozostanie również problem skokowego wzrostu obciążeń po przekroczeniu progów oraz brak jasnych zasad rekompensowania państwom kosztów poboru.

UE buduje własną kasę

Dla Michała Ostrowskiego, analityka Instytutu Podatków i Finansów Publicznych, CORE jest elementem większej zmiany w sposobie finansowania Unii Europejskiej.

CORE to kolejny krok do zwiększenia siły fiskalnej Unii Europejskiej. Po pierwsze, nowy zasób własny miałby przynieść około 7 mld euro rocznie do nowego, rekordowo wysokiego unijnego budżetu. Po drugie, mimo że obciążenie największych przedsiębiorstw uzasadniane jest dużymi korzyściami, jakie czerpią one z funkcjonowania na wspólnym unijnym rynku, konstrukcja tej daniny przypomina korporacyjny podatek obrotowy – wskazuje Ostrowski.

Jego zdaniem projekt pokazuje kierunek, w którym zmierza Bruksela: budowę własnych, bardziej niezależnych źródeł dochodu.

 - Taka inicjatywa – obok opłaty za e-odpady czy już istniejącego podatku od plastiku – jest wyraźnym sygnałem, że Komisja Europejska chce budować unijny system podatkowy – dodaje ekspert.

Jednocześnie podkreśla, że największe ryzyko nie wynika z samej wysokości stawki.

Proponowane stawki wydają się zbyt niskie, żeby samodzielnie wpłynąć na zachowanie przedsiębiorców czy doprowadzić do widocznego wzrostu cen. Większe wątpliwości budzi konstrukcja daniny – ocenia.

Rachunek może przyjść w kryzysie

Na inne ryzyko zwraca uwagę Paweł Wojciechowski, były minister finansów i główny ekonomista Business Centre Club.

Jego zdaniem problemem nie jest tylko sama wysokość opłaty, ale moment, w którym przedsiębiorstwa mogą zostać zobowiązane do jej ponoszenia.

To kolejna propozycja nowych dochodów własnych Unii Europejskiej, wynikająca z potrzeby sfinansowania spłaty zadłużenia programu NextGenerationEU. CORE jest de facto nowym obciążeniem dla największych przedsiębiorstw, choć formalnie nie ma charakteru podatku dochodowego – wskazuje Wojciechowski.

Według niego dodatkowe koszty mogą osłabić konkurencyjność europejskich firm.

 - Jak każde dodatkowe obciążenie nakładane na firmy, może ono osłabić konkurencyjność europejskich przedsiębiorstw, zwłaszcza wobec konkurentów spoza UE, ograniczyć środki na inwestycje oraz zwiększyć koszty prowadzenia działalności – ocenia.

Największy problem widzi w tym, że opłata byłaby niezależna od cyklu gospodarczego. - Efekt będzie tym większy, że opłata jest uzależniona od wielkości obrotów, a nie od osiąganego zysku, a więc będzie należna również w okresie dekoniunktury – podkreśla.

W praktyce oznacza to, że firma może jednocześnie mierzyć się ze spadkiem marż, presją kosztową i słabszym wynikiem finansowym, a mimo to nadal będzie zobowiązana do zapłaty.

Niemcy hamują projekt

CORE może stać się jednym z najtrudniejszych elementów negocjacji nad przyszłym budżetem UE.

Spór nie dotyczy wyłącznie technicznych szczegółów opłaty. W tle jest fundamentalne pytanie: czy Unia powinna budować własne, bardziej niezależne źródła dochodów, nawet jeśli oznacza to nowe koszty dla przedsiębiorstw.

Największy sceptycyzm wobec projektu wyrażają Niemcy. Berlin argumentuje, że dodatkowe obciążenia mogą osłabić konkurencyjność europejskiego przemysłu w momencie, gdy firmy już mierzą się z wysokimi cenami energii, kosztami transformacji klimatycznej oraz presją ze strony Stanów Zjednoczonych i Chin.

Szczególne obawy dotyczą przemysłu motoryzacyjnego, jednego z najważniejszych sektorów niemieckiej gospodarki.

Przeciwnicy CORE przekonują, że Europa potrzebuje dziś większych inwestycji i wzrostu produktywności, a nie kolejnych kosztów dla firm.

Zwolennicy odpowiadają, że największe przedsiębiorstwa są jednymi z największych beneficjentów jednolitego rynku i powinny w większym stopniu uczestniczyć w finansowaniu wspólnych europejskich celów.

Ostateczna decyzja będzie jednak polityczna. Zmiana systemu zasobów własnych UE wymaga jednomyślnej zgody państw członkowskich oraz krajowych procedur ratyfikacyjnych.

Polska między interesem a ryzykiem

Dla Warszawy CORE jest szczególnie trudnym elementem europejskiej układanki. Polska należy do największych beneficjentów unijnego finansowania. Utrzymanie wysokiego poziomu finansowania jest więc dla Polski strategicznie ważne.

Jednocześnie część kosztów budowy nowego systemu dochodów UE może zostać przeniesiona na największe przedsiębiorstwa działające w Polsce.

To właśnie główny paradoks CORE: beneficjentem dodatkowych środków może być państwo i sektor publiczny, ale rachunek mogą częściowo zapłacić firmy korzystające z jednolitego rynku.

Paweł Wojciechowski zwraca uwagę, że Polska może odczuć skutki daniny słabiej niż największe gospodarki UE.

Polska może odczuć skutki CORE nieco słabiej niż największe gospodarki Unii, ponieważ relatywnie mniej polskich przedsiębiorstw przekracza próg 100 mln euro rocznego obrotu - wskazuje.

Jednocześnie ekspert podkreśla, że ocena projektu nie powinna ograniczać się wyłącznie do wpływów do unijnego budżetu.

 - Jeżeli celem jest zwiększenie konkurencyjności europejskiej gospodarki, warto oceniać nie tylko wpływy do budżetu, ale także długookresowy wpływ nowych obciążeń na inwestycje, innowacyjność i produktywność – mówi.

Ministerstwo Finansów na razie milczy

O stanowisko polskiego rządu w sprawie CORE oraz pozostałych nowych źródeł dochodów UE zapytaliśmy Ministerstwo Finansów oraz Ministerstwo Rozwoju i Technologii.

Pytania zostały wysłane 30 lipca. Dotyczyły oceny propozycji nowej daniny, stanowiska Polski w negocjacjach nad przyszłym systemem zasobów własnych UE oraz potencjalnego wpływu CORE na przedsiębiorstwa działające w Polsce.

Do momentu publikacji tekstu Ministerstwo Finansów nie odpowiedziało. Ministerstwo Rozwoju i Technologii przekazało sprawę do resortu finansów.

Polska musi policzyć nie tylko, ile pieniędzy może dostać z nowego budżetu UE, ale też ile zapłaci za ich pozyskanie.

Kluczowy rachunek brzmi: jaka część nowych środków wróci do gospodarki i biznesu, a jaka część kosztu zostanie przerzucona na firmy objęte CORE. To bilans potencjalnych korzyści i realnych obciążeń.

Схожие новости

#Наименование новостиТональностьИнформативностьДата публикации
1Miliardy czekają na polskie firmy. Pierwsze inwestycje już za kilka tygodni08.8624-02-2026
2Kolejne miliardy z KPO popłyną do Polski. KE dała zielone światło010.323-04-2026
3BGK chce wydać w trzy lata na projekty dotyczące rozwoju nowych technologii 1,5 mld zł011.3613-03-2026
4Bruksela buduje finansowe monstrum. Polska wśród liderów. Gra toczy się o 11 bln euro09.826-02-2026
5Polskie firmy stawiają na dwa nowe kierunki ekspansji. Kryzys w Europie wręcz im pomaga08.1427-04-2026
6To miały być żniwa dla polskiej budowlanki. Rządowy ping-pong studzi nadzieje012.619-08-2026
7Polska wieś szykuje się do nowego podziału pieniędzy. Stawką miliardy euro0707-05-2026
8Włochy rzucają wyzwanie Brukseli. Będą nowe zasady finansowania kryzysu energetycznego?08.1327-07-2026
9Miliardy euro na obronność już w Polsce. Tusk: wpłynęła pierwsza zaliczka z programu SAFE06.7229-05-2026

Классификация: МСП. Схожих патентов: 0. Схожих новостей: 9. Тональность: 0. Информативность: 8.29. Источник: www.wnp.pl.