Kiedy państwo potrzebuje dodatkowych miliardów, nie podnosi już podatków wszystkim. Zamiast tego wyciąga mapę gospodarki i zaznacza miejsca, w których – jego zdaniem – pieniądze są największe. Najpierw banki. Potem firmy paliwowe i platformy cyfrowe. W Brukseli pojawia się też pomysł nowej daniny od największych przedsiębiorstw. Czy to narodziny nowej filozofii opodatkowania?
Jeszcze kilka lat temu recepta na zwiększenie dochodów państwa była stosunkowo prosta: podnieść istniejące podatki albo ograniczyć wydatki. Dziś oba rozwiązania stają się coraz trudniejsze – politycznie i gospodarczo.
Europa weszła w okres wyjątkowej presji fiskalnej. Państwa muszą finansować rekordowe wydatki na obronność, transformację energetyczną, bezpieczeństwo gospodarcze i rosnące koszty systemów społecznych. Jednocześnie wiele krajów, w tym Polska, zostało objętych procedurą nadmiernego deficytu i muszą szukać sposobów na poprawę finansów publicznych.
Podnoszenie podatków wszystkim obywatelom jest jednak politycznie kosztowne. Cięcie wydatków – szczególnie tych związanych z bezpieczeństwem i inwestycjami – często okazuje się równie trudne.
Dlatego coraz częściej państwa wybierają inną drogę. Zamiast pytać, który podatek podnieść, pytają: gdzie znajdują się pieniądze? To być może najważniejsza zmiana we współczesnej polityce fiskalnej. Państwa nie projektują już wyłącznie podatków. Projektują mapę sektorów, które mają sfinansować ich rosnące potrzeby wydatkowe.
Podatki_sektorowo_LAST.pngNowa mapa fiskusa. Te sektory poszły na pierwszy ogieńJeżeli spojrzeć na ostatnie decyzje rządów oraz propozycje Komisji Europejskiej, trudno nie zauważyć wyraźnego kierunku. Fiskus coraz częściej przenosi swoją uwagę nie na wszystkich podatników, lecz na konkretne sektory gospodarki – te, które są duże, rentowne i w określonych warunkach osiągają ponadprzeciętne wyniki.
Na tej mapie jako pierwszy punkt pojawiły się banki.
W Polsce od 2026 r. sektor bankowy został objęty wyższą, 30-procentową stawką CIT. Banki nadal płacą również podatek od niektórych instytucji finansowych. Według wyliczeń Związku Banków Polskich w tym roku sektor ma zasilić budżet państwa kwotą przekraczającą 35 mld zł.
To nie jest wyłącznie polski przypadek. Podobne rozwiązania funkcjonują lub były wprowadzane w ostatnich latach m.in. we Włoszech, Hiszpanii, Czechach czy na Słowacji.
Argumentacja rządów jest podobna: sektor finansowy osiąga wysokie zyski, a w sytuacji nadzwyczajnych potrzeb państwa powinien w większym stopniu uczestniczyć w finansowaniu wspólnych wydatków.
Banki odpowiadają jednak, że dodatkowe obciążenia mają swoją cenę. Wyższy podatek oznacza niższą rentowność sektora, a w konsekwencji może ograniczać zdolność do finansowania gospodarki – kredytów dla firm i inwestycji.
Czytaj więcej
Na tym mapa się nie kończy. Kolejne punkty to energetyka i paliwa – sektory, które w ostatnich latach znalazły się w centrum politycznej debaty ze względu na gwałtowny wzrost cen energii i paliw oraz nadzwyczajne wyniki części przedsiębiorstw.
W Polsce pojawił się projekt podatku od nadzwyczajnych zysków sektora paliwowego (windfall tax), który miał objąć przedsiębiorców prowadzących działalność w zakresie wytwarzania lub importu paliw ciekłych. Danina miała mieć charakter czasowy i przynieść około 4 mld zł wpływów, jednak ustawa została skierowana przez prezydenta do Trybunału Konstytucyjnego.
Równolegle państwa europejskie szukają pieniędzy w nowych miejscach. Jednym z nich są platformy cyfrowe. Polska planuje wprowadzenie podatku cyfrowego od 2027 r., który – według założeń – miałby objąć największych graczy działających na rynku cyfrowym i przynieść około 1,7 mld zł rocznie.
Na poziomie Współnoty Komisja Europejska zaproponowała natomiast mechanizm CORE (Corporate Resource for Europe) skierowany do największych przedsiębiorstw działających na jednolitym rynku. Według założeń rozwiązanie miałoby generować średnio około 6,8 mld euro rocznie.
Dlaczego właśnie te branże?Lista sektorów jest więc coraz dłuższa. Banki. Paliwa. Cyfrowi giganci. Największe korporacje.
Dlaczego właśnie te sektory? Nie dlatego, że są „złe”. Nie dlatego, że państwo uznało je za wygodne źródło pieniędzy. Powód jest bardziej pragmatyczny.
Sektory wybierane przez fiskusa łączy kilka cech: są duże, łatwe do zidentyfikowania, generują znaczące przychody i – przynajmniej w określonych warunkach – mogą osiągać wyniki wyraźnie wyższe niż w poprzednich latach.
To właśnie ta ostatnia cecha stała się jednym z głównych argumentów zwolenników podatków sektorowych. Jeśli określona branża korzysta z wyjątkowej sytuacji rynkowej – gwałtownego wzrostu cen energii, nadzwyczajnej koniunktury czy zmian regulacyjnych – państwo uznaje, że część tego dodatkowego dochodu powinna wrócić do budżetu.
Ale granica między udziałem w nadzwyczajnych zyskach a trwałym zwiększeniem obciążeń jest cienka.
Sam fakt, że określony sektor osiąga wysokie zyski, nie powinien być jedynym kryterium dodatkowego opodatkowania. Kluczowa jest konstrukcja daniny – wskazuje Jan Sarnowski, były wiceminister finansów, doradca podatkowy i szef pionu podatkowego w kancelarii Fieldfisher Poland.
Jak tłumaczy ekspert, w debacie o podatkach sektorowych trzeba rozróżnić kilka różnych podstaw opodatkowania. Czym innym jest podatek od dochodu, czym innym od aktywów czy przychodu.
Różnica nie jest wyłącznie techniczna.
Podatek od dochodu co do zasady rośnie wraz ze zdolnością przedsiębiorstwa do ponoszenia ciężaru kosztów finansowania państwa. Jeśli firma zarabia więcej, płaci więcej. Podatek od aktywów, obrotu czy samego faktu prowadzenia działalności może działać inaczej – obciążać przedsiębiorstwo również wtedy, gdy jego sytuacja finansowa się pogarsza.
Dlatego – zdaniem Sarnowskiego – najważniejsze pytanie nie brzmi, czy dany sektor powinien w większym stopniu uczestniczyć w finansowaniu państwa, ale jak zaprojektować daninę, aby nie osłabiła źródła dochodów, z którego państwo chce korzystać w przyszłości.
To właśnie konstrukcja podatku decyduje, czy jest on narzędziem jednorazowego przejęcia części nadzwyczajnych zysków, czy stałym elementem kosztów prowadzenia działalności.
Od wyjątkowych danin do nowego modelu fiskalnegoJeszcze niedawno podatki sektorowe były traktowane jako rozwiązanie wyjątkowe – stosowane przede wszystkim w sytuacjach kryzysowych. Dziś coraz częściej stają się elementem stałej polityki fiskalnej.
Zdaniem Kamila Burakowskiego, menedżera w dziale doradztwa podatkowego w KPMG w Polsce, kierunek zmian jest wyraźny: państwa coraz częściej odchodzą od jednolitego podnoszenia obciążeń na rzecz selektywnych danin skierowanych do wybranych grup podatników.
Efekt jest taki, że system podatkowy przestaje opierać się wyłącznie na kilku podstawowych daninach. Pojawia się coraz więcej wyjątków, dodatkowych mechanizmów i rozwiązań tworzonych dla konkretnych branż.
Kierunek wprowadzanych zmian wydaje się selektywny zamiast powszechnego. Zamiast jednolitej podwyżki opodatkowania ustawodawca wprowadza wiele dodatkowych obciążeń, które zwiększają ciężar podatkowy oraz potencjalnie komplikują naturę rozliczeń – wskazuje Burakowski.
To zjawisko nie dotyczy wyłącznie Polski. Komisja Europejska również szuka nowych źródeł dochodów, a wspomniana wyżej propozycja CORE pokazuje, że także na poziomie unijnym rośnie zainteresowanie mechanizmami, które obciążają największe przedsiębiorstwa.
W praktyce powstaje więc nowa hierarchia podatkowa. Nie wszystkie firmy są już traktowane tak samo. Coraz większe znaczenie ma sektor, w którym działają, skala działalności i sytuacja rynkowa.
Pytanie brzmi, czy taka strategia pozostanie skutecznym sposobem zwiększania dochodów państwa, czy też z czasem zacznie generować koszty, których nie widać w tabelach budżetowych.
Kto naprawdę finalnie zapłaci ten rachunek?Podatki sektorowe mają dla państw jedną ogromną zaletę – pozwalają szybko znaleźć dodatkowe dochody bez konieczności podnoszenia obciążeń wszystkim obywatelom. Ale ekonomiczny rachunek takiej strategii nie zawsze kończy się w momencie wpłaty pieniędzy do budżetu.
Bo dodatkowy podatek nie istnieje w próżni. Może wpływać na decyzje firm, poziom inwestycji, ceny usług, a w niektórych przypadkach także na klientów.
Najbardziej widoczny jest ten spór w przypadku banków. Zwolennicy wyższego opodatkowania sektora wskazują, że banki osiągały w ostatnich latach rekordowe wyniki i powinny w większym stopniu uczestniczyć w finansowaniu potrzeb państwa. Przeciwnicy odpowiadają, że koszt dodatkowego obciążenia nie zatrzymuje się na poziomie instytucji finansowych.
Związek Banków Polskich argumentuje, że wyższy CIT dla sektora może ograniczać możliwości budowania kapitałów, a tym samym zdolność banków do finansowania gospodarki. Mniejsza rentowność może oznaczać ostrożniejszą politykę kredytową i mniejszą przestrzeń do wspierania inwestycji przedsiębiorstw.
Podobny argument pojawia się przy podatkach od nadzwyczajnych zysków. Jeżeli danina zostanie skonstruowana zbyt szeroko albo będzie obowiązywać dłużej, niż zakładano, może stać się nie tyle udziałem państwa w wyjątkowych dochodach, ile stałym kosztem działalności.
Forum Obywatelskiego Rozwoju zwraca uwagę, że ostatecznie część kosztów takich rozwiązań może zostać przeniesiona na odbiorców – poprzez wyższe ceny usług, niższe inwestycje albo ograniczenie konkurencji.
Nie oznacza to jednak, że każdy podatek sektorowy jest z definicji błędem. Kluczowe znaczenie ma jego konstrukcja, czas obowiązywania i cel, któremu ma służyć.
Międzynarodowy Fundusz Walutowy od lat wskazuje, że stabilne finanse publiczne najlepiej budować na szerokich i neutralnych podstawach opodatkowania. Selektywne podatki sektorowe mogą być uzasadnione w wyjątkowych sytuacjach, ale niosą ryzyko zaburzenia konkurencji i przerzucania części kosztów na odbiorców.
To właśnie dlatego wokół podatków sektorowych trwa spór nie tylko o pieniądze, ale też o granice ingerencji państwa w gospodarkę.
Europa wpada we własną pułapkę? Każda mapa ma swoje graniceW tym sporze pojawia się jeszcze jeden paradoks. Europa potrzebuje dziś ogromnych inwestycji. Musi zwiększać wydatki na obronność, rozwijać własny przemysł, wzmacniać bezpieczeństwo energetyczne i konkurować z gospodarkami Stanów Zjednoczonych oraz Chin.
Jednocześnie coraz częściej sięga po dodatkowe obciążenia wobec tych samych firm, od których oczekuje kapitału, innowacji i inwestycji.
Banki mają finansować rozwój gospodarki. Koncerny energetyczne mają inwestować w transformację. Największe przedsiębiorstwa mają wzmacniać konkurencyjność europejskiego rynku. Każde kolejne obciążenie zmienia jednak kalkulację biznesową.
Jak wskazuje KPMG, według założeń ustawy podwyższony CIT dla sektora bankowego ma przynieść w 2026 r. około 6,5 mld zł dodatkowych wpływów. Projekt windfall tax dla sektora paliwowego miał wygenerować około 4 mld zł, a podatek cyfrowy – około 1,7 mld zł w pierwszym roku obowiązywania.
Dla budżetów państwowych są to znaczące kwoty. Dla dużych przedsiębiorstw są to jednak środki, które mogłyby zostać przeznaczone na inwestycje, rozwój technologiczny czy zwiększanie konkurencyjności.
Każda mapa – także fiskalna – ma jednak swoje granice. Państwa mogą wyznaczać kolejne punkty, szukać sektorów o największej zdolności do ponoszenia dodatkowych obciążeń i przesuwać ciężar finansowania wydatków publicznych tam, gdzie pieniądze wydają się najłatwiej dostępne.
Podatek może szybko przynieść budżetowi miliardy. Znacznie trudniej policzyć koszt utraconych inwestycji, wolniejszego wzrostu czy mniejszej konkurencyjności.
I właśnie tutaj pojawia się największe wyzwanie dla europejskiej polityki fiskalnej: państwa szukają pieniędzy w sektorach, które dziś wydają się najbogatsze. Muszą jednak uważać, aby nie osłabić tych samych źródeł wzrostu, które w przyszłości mają te pieniądze wygenerować.
| # | Наименование новости | Тональность | Информативность | Дата публикации |
|---|---|---|---|---|
| 1 | Więcej CIT dla największych firm. Ten jeden próg może być ważniejszy niż sama stawka | 0 | 9.92 | 26-08-2026 |
| 2 | Ekspert o reformie podatkowej rządu: zmniejszy atrakcyjność inwestycyjną Polski | 0 | 11.25 | 21-08-2026 |
| 3 | Rząd odpalił podatkową bombę. Kto zyska, a kto straci na tej rewolucji? | 0 | 10.81 | 20-08-2026 |
| 4 | Rząd zdecydował w sprawie podatków. Stawka rośnie do 22 proc. | 0 | 16.08 | 25-08-2026 |
| 5 | Niespodziewana zmiana opłat. Podwyżka aż o 11 pkt proc. | 0 | 18.05 | 25-08-2026 |
| 6 | Tak rząd chce ulżyć Polakom, choć nie wszystkim. Premier zapowiedział potężne zmiany w podatkach | 0 | 12.47 | 19-08-2026 |
| 7 | Polacy obniżają sobie podatki. Państwo na to pozwala | 0 | 8.71 | 09-08-2026 |
| 8 | Duże zmiany w rozliczaniu podatków. Ministerstwo Finansów zdeterminowane | 2 | 6 | 21-07-2026 |
| 9 | #WięcejWPortfelu: rządowy prezent, którego większość nawet nie zobaczy | 0 | 7.42 | 19-08-2026 |