Rząd chce wycisnąć z koncernów miliardy złotych, ale właśnie natknął się na problem, którego nie da się rozwiązać jednym wzorem. Trzeba ustalić, gdzie kończy się zwykły zysk, a zaczyna nadzwyczajny - i kto ostatecznie za tę granicę zapłaci.
W litrze benzyny – dajmy na to w cenie około 6 zł – 3,98 zł przypada na cenę hurtową rafinerii, 1,53 zł na akcyzę, 1,36 zł na VAT, a do tego dochodzą opłata paliwowa, emisyjna i marża stacji.
Według wyliczeń dr. Przemysława Zaleskiego, eksperta ds. bezpieczeństwa energetycznego z Fundacji im. Kazimierza Pułaskiego i wykładowcy Politechniki Wrocławskiej, w przypadku Pb95 marża stacji wynosiła pod koniec lipca około 13 gr na litrze.
Marża rośnie, ale nie w próżni. Gdzie szukać nadzwyczajnego zysku?Gdzie więc jest nadzwyczajny zysk, który państwo chce opodatkować? To pytanie będzie kluczowe dla drugiej próby wprowadzenia windfall tax, czyli podatku od nadmiarowych zysków.
Rząd, który potrzebuje nowych dochodów, a jednocześnie mierzy się z oczekiwaniem, by rachunek za drogie paliwo częściowo poniosły koncerny korzystające z wysokich marż, nie zamierza odpuszczać. Tym razem na celowniku mogą znaleźć się nie tylko paliwa, ale również gaz.
I właśnie wtedy prosta z pozoru danina zaczyna przypominać skomplikowaną operację: trzeba oddzielić rzeczywiście nadzwyczajny zysk od zwykłego wyniku firmy, a wysoką marżę od pieniędzy, które przedsiębiorstwo faktycznie zarabia.
Na pierwszy rzut oka rachunek wydaje się prosty: skoro marża rafineryjna jest dziś wyraźnie wyższa od poziomu, który Orlen zakładał w swoich długoterminowych planach, część tej nadwyżki można oddać państwu.
Tyle że rynek paliw nie działa jak prosta kasa fiskalna. Wysoka marża rafineryjna nie jest tożsama z wysokim zyskiem koncernu, a tym bardziej z zyskiem, który można w całości uznać za nadzwyczajny.
Na poziomie rafinerii warunki są pozytywne w porównaniu z „normalnym” rynkiem, choć nie są bezprecedensowe – mówi dr Zaleski.
Jak wskazuje, modelowa marża rafineryjna Orlenu wynosiła średnio 13,1 dol. za baryłkę w 2025 r., 11 dol. w 2024 r. i 17 dol. w 2023 r., podczas gdy w kryzysowych kwartałach 2022 r. sięgała 26,5-34,4 dol. za baryłkę.
Jednocześnie w długookresowych założeniach strategicznych koncern przyjmował na lata 2025-2030 średnią na poziomie około 6,33 dol. za baryłkę. Obecne warunki są więc rzeczywiście korzystne, ale nie są czymś, czego rynek wcześniej nie widział.
Paradoks rynku paliw polega na tym, że najbardziej widoczna dla kierowcy część ceny jest jednocześnie jedną z najmniej interesujących z punktu widzenia windfall tax.
Jak wskazaliśmy wyżej, pod koniec lipca marża detaliczna na Pb95 wynosiła około 13 gr na litrze przy cenie hurtowej rafinerii sięgającej około 3,98 zł za litr. W przypadku oleju napędowego kalkulowana marża detaliczna była jeszcze niższa.
– Na stacjach sytuacja wygląda zupełnie inaczej – wskazuje ekspert.
Największą pozycją ekonomiczną pozostaje koszt samego produktu paliwowego, czyli pośrednio ropa, międzynarodowe crack-spready i koszty rafinacji, a dopiero później pojawiają się podatki i marża detaliczna.
Cena hurtowa rafinerii nie jest przy tym prostym odpowiednikiem ceny ropy – zawiera również ekonomiczną wartość jej przerobu, czyli marżę rafineryjno-hurtową.
Jeśli więc gdzieś powstaje przestrzeń dla windfall tax, trzeba jej szukać wcześniej w łańcuchu – w nadzwyczajnym spreadzie między kosztem produktu a ceną jego sprzedaży.
Gaz może być łatwiejszym podatnikiem, ale...Problem w tym, że rynek paliw jest mocno zróżnicowany: obok dużych koncernów działają importerzy i niezależni sprzedawcy, a ich marże oraz ryzyko biznesowe nie są takie same. Dlatego rozszerzenie daniny na gaz może być dla państwa nie tylko sposobem na zwiększenie wpływów, ale także próbą uproszczenia poboru podatku.
Moim zdaniem rząd rozważa objęcie tym podatkiem dostawców gazu, bo byłoby to prostsze do przeprowadzenia niż opodatkowanie sprzedawców paliw – mówił w kanale „Zero” Michał Kozak, analityk spółek sektora paliwowego w Trigon DM.
Jak wskazał, część firm paliwowych ma rozproszoną strukturę, a importerzy działają na niższych marżach, co może stwarzać pole do obchodzenia przyszłych regulacji. W przypadku gazu baza podatkowa byłaby znacznie bardziej skoncentrowana.
Według obecnych szacunków rozszerzenie daniny na firmy gazowe mogłoby zwiększyć wpływy z około 4 mld zł do 7-10 mld zł, przy czym ponad 90 proc. krajowego rynku gazu ziemnego kontroluje Orlen.
Gaz może być dla państwa łatwiejszym miejscem poboru daniny, ale nie jest łatwiejszym rynkiem do opodatkowania.
Paliwa i gaz mają inną strukturę marż, inne cykle rozliczania kontraktów i zupełnie inną ekspozycję na ryzyko cenowe. Próba wrzucenia obu biznesów do jednego podatkowego wzoru może więc dać pozorną prostotę, a w praktyce – serię wyjątków, korekt i sporów.
Kluczowym błędem konstrukcyjnym byłoby przyjęcie jednej wspólnej podstawy opodatkowania dla obu sektorów. Paliwa i gaz to dwa różne modele biznesowe, oparte na innej strukturze marż, innym cyklu rozliczeniowym kontraktów i innej ekspozycji na ryzyko rynkowe – ocenia dr Bartosz Kubista, partner zarządzający, adwokat i doradca podatkowy w Kancelarii GLC oraz wykładowca Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Śląskiego.
Według niego próba wtłoczenia ich w jeden wzór skończy się fikcyjnym uproszczeniem albo gąszczem wyłączeń wymagających szybkiej nowelizacji.
- Metodologicznie uzasadnione byłyby dwie odrębne daniny uregulowane w jednej ustawie, z osobnym benchmarkiem referencyjnym dla każdego sektora – ocenia ekspert podatkowy.
Jego zdaniem marża z 2025 r. powiększona o 20 proc., którą rząd zastosował w konstrukcji podatku paliwowego, nie może zostać mechanicznie przeniesiona na gaz. W handlu gazem wynik zależy bowiem często od różnicy między ceną zakupu i odsprzedaży, a transakcje mogą być rozliczane w ramach wieloletnich kontraktów z mechanizmami indeksacyjnymi.
Sam mam wątpliwość, czy odpowiednikiem marży paliwowej powinna być marża na sprzedaży, EBITDA segmentu czy wynik na jednostce sprzedanego wolumenu. Jeżeli już nie moglibyśmy uniknąć tego nowego podatku, skłaniam się ku temu ostatniemu jako najbliższemu logice branży gazowej – mówi Kubista.
Państwo musi więc najpierw zdefiniować, co jest „normalnym” zyskiem firmy gazowej, zanim zacznie odbierać jej to, co uzna za nadzwyczajne. Benchmark musi odróżniać rzeczywisty windfall od zwykłego wzrostu rentowności wynikającego z inwestycji, wzrostu wolumenu sprzedaży czy zmiany struktury biznesu.
Czytaj więcej
Na przykładzie Orlenu widać najlepiej, dlaczego objęcie gazu windfall tax zmienia charakter całej operacji.
To grupa zintegrowana: wydobywa i handluje gazem, sprzedaje go klientom, produkuje energię, przetwarza ropę i prowadzi sprzedaż detaliczną. W pierwszym kwartale 2026 r. segment Upstream & Supply wypracował około 5 mld zł EBITDA, Energy 4,7 mld zł, Downstream 3,1 mld zł, a Consumers & Products 1,7 mld zł.
Nie da się więc powiedzieć, że istnieje jeden „zysk Orlenu”, który można przypisać benzynie albo gazowi.
Jeżeli państwo po prostu zsumowałoby wysokie wyniki paliw, gazu i innych segmentów i opodatkowało, „bo koncern dużo zarabia”, byłaby to już w praktyce szeroka danina sektorowa, a nie klasyczny windfall tax – mówi Zaleski.
Jego zdaniem ma to szczególne znaczenie w przypadku gazu, który w Grupie Orlen jest jednocześnie biznesem i elementem bezpieczeństwa energetycznego państwa.
Koncern inwestuje w wydobycie, LNG, magazyny, infrastrukturę i długoterminowe kontrakty. Opodatkowanie rzeczywiście nadzwyczajnej marży paliwowej to co innego, niż obciążenie normalnego zwrotu z wieloletnich inwestycji w bezpieczeństwo energetyczne.
– Obciążanie normalnego zwrotu z tych przedsięwzięć podatkiem od „nadzwyczajnego zysku” obniży możliwości inwestycyjne znacznie bardziej niż czasowy podatek od krótkotrwałego skoku marży paliwowej – ocenia Zaleski.
Europa już testowała ten podatekPolska nie porusza się po nieznanym terenie. Europa już raz przeprowadziła wielki eksperyment z opodatkowaniem nadzwyczajnych zysków energetycznych, gdy po rosyjskiej inwazji na Ukrainę ceny ropy, gazu i energii wystrzeliły.
Unijny mechanizm obejmował sektory ropy naftowej, gazu ziemnego, węgla i rafinacji. Dziś poszczególne państwa wracają do tego pomysłu, ale robią to na różne sposoby.
Portugalia, która 30 lipca zatwierdziła nową 33-proc. daninę od nadzwyczajnych zysków firm naftowych i rafineryjnych, przyjęła za punkt odniesienia średni zysk z dwóch poprzednich lat powiększony o 20 proc.
Wielka Brytania poszła jeszcze inną drogą: jej Energy Profits Levy obejmuje zyski z wydobycia ropy i gazu na Morzu Północnym, czyli działalność upstream, a nie sprzedaż paliw czy gazu odbiorcom.
Wniosek dla Polski jest jasny: można opodatkować nadzwyczajną rentę, ale najpierw trzeba zdecydować, gdzie ta renta powstaje.
Różnica między podejściem opartym na marży a podejściem opartym na zysku jest istotna. Polski mechanizm dla paliw opiera się na nadwyżce ponad marżę referencyjną, ustaloną na podstawie 2025 r. i powiększoną o 20 proc.; stawka wynosi 60 proc. Portugalia przyjęła natomiast rozwiązanie, w którym 33-proc. danina dotyczy części zysku z 2026 r. przekraczającego o więcej niż 20 proc. średni poziom zysku z lat 2024-2025.
– To różnica metodologicznie istotna, choć na pierwszy rzut oka może wydawać się niewielka – mówi dr Kubista.
Najtrudniej będzie go... wygasićJeżeli podstawą jest marża, ustawodawca próbuje uchwycić nadwyżkę ekonomiczną na określonym etapie łańcucha sprzedaży. Jeżeli podstawą jest zysk, punktem odniesienia staje się wynik przedsiębiorstwa. To, co wybierzemy, przesądza więc nie tylko o wysokości daniny, ale także o tym, które przedsiębiorstwa i jakie zachowania zostaną nią objęte - podkreśla nasz rozmówca.
Podatek od nadzwyczajnych zysków ma sens tylko wtedy, gdy rzeczywiście pozostaje podatkiem od nadzwyczajności. Tymczasem europejskie doświadczenia pokazują, że daniny projektowane jako czasowe potrafią szybko przyzwyczaić budżet do nowych wpływów.
Większość nowych danin miała być rozwiązaniem tymczasowym, które w praktyce przedłużano rok po roku. Rozbieżne wdrożenia wygenerowały niepewność inwestycyjną bez realnego domknięcia celu fiskalnego. Jestem więc sceptyczny wobec samej idei tej daniny właśnie dlatego, że europejskie doświadczenie pokazuje mechanizm chronicznie źle skrojony, podatny na optymalizację i trudny do wygaszenia mimo deklarowanej epizodyczności – uważa dr Kubista.
Rząd ma jednak mocne argumenty, by po część nadzwyczajnych zysków sięgnąć: potrzebuje dodatkowych dochodów, a oczekiwanie, by część kosztu kryzysu poniosły także firmy korzystające z wyjątkowej koniunktury, jest realne.
Prawdziwy test tej daniny zacznie się więc nie w dniu jej uchwalenia, lecz wtedy, gdy trzeba będzie odpowiedzieć na pytanie, czy państwo potrafi ją wygasić.
Bo dobry windfall tax powinien zabierać to, co rzeczywiście nadzwyczajne - i zniknąć, gdy nadzwyczajność znika. Inaczej podatek od wyjątkowego zysku bardzo łatwo może stać się zwyczajną daniną od zysku.
| # | Наименование новости | Тональность | Информативность | Дата публикации |
|---|---|---|---|---|
| 1 | Rząd dociska firmy paliwowe. Opłaty mają wzrosnąć dziesięciokrotnie | 0 | 8.96 | 26-08-2026 |
| 2 | Więcej CIT dla największych firm. Ten jeden próg może być ważniejszy niż sama stawka | 0 | 9.92 | 26-08-2026 |
| 3 | Rząd szykuje dużą podwyżkę podatków. Uderzy w firmy paliwowe i energetyczne | 0 | 12.26 | 20-08-2026 |
| 4 | Rząd odpalił podatkową bombę. Kto zyska, a kto straci na tej rewolucji? | 0 | 10.81 | 20-08-2026 |
| 5 | Rząd zdecydował w sprawie podatków. Stawka rośnie do 22 proc. | 0 | 16.08 | 25-08-2026 |
| 6 | Koniec z dominacją lokat? Rząd chce przekierować miliardy Polaków na giełdę | 0 | 8.69 | 06-08-2026 |
| 7 | Wyższe podatki dla firm energetycznych i paliwowych. To planuje rząd | 0 | 9.63 | 24-08-2026 |
| 8 | Rachunek nie wystarczy. Rząd nie zwróci samorządom każdego wydatku | 0 | 7.95 | 23-07-2026 |
| 9 | Szumne zapowiedzi rządu spełzły na niczym? Polskie firmy nie są pierwszym wyborem | 0 | 8.39 | 13-08-2026 |