Wicepremier i minister obrony Władysław Kosiniak-Kamysz wyraził we wtorek nadzieję, że jeszcze w kwietniu Polska powinna podpisać umowy z Brukselą na unijną pożyczkę SAFE na zakupy związane z bezpieczeństwem. Termin – tłumaczył – zależy od negocjacji Komisji Europejskiej z innymi państwami, w tym Węgrami, gdzie zmienia się rząd.
Miesiąc temu, 13 marca, rząd przyjął uchwałę w sprawie Programu Polska Zbrojna. Była to odpowiedź na weto prezydenta Karola Nawrockiego do ustawy o gospodarowaniu w Polsce środkami z unijnego mechanizmu SAFE, czyli niskooprocentowanej pożyczki na zakupy związane z bezpieczeństwem i obronnością.
Kiedy rząd podpisze umowę z Brukselą w sprawie SAFE?W uchwale o Programie Polska Zbrojna rząd upoważnił ministra obrony oraz ministra finansów i gospodarki do podpisania dwóch umów dotyczących SAFE – operacyjnej i pożyczkowej.
We wtorek wicepremier i minister obrony Władysław Kosiniak-Kamysz został zapytany, kiedy ten podpis nastąpi, ale odpowiedział, że data nie jest jeszcze znana.
Rozmowy z Komisją Europejską trwają, my jesteśmy gotowi, ale to musi być wspólne stanowisko i Komisji, i wszystkich państw, które są tym projektem zainteresowane. Termin powinien być kwietniowy. Chciałbym, żeby tak było, żeby w kwietniu doszło do podpisania tej umowy – powiedział.
Zwracał uwagę, że muszą się zakończyć rozmowy wszystkich zainteresowanych państw (to 19 na 27 członków UE) z Komisją Europejską. Kosiniak-Kamysz wyraził przy tym nadzieję, że szybko nastąpi akceptacja wniosku, jaki w sprawie SAFE złożyły Węgry.
Jeszcze pod rządami premiera Viktora Orbana, którego partia Fidesz w niedzielę przegrała wybory, Budapeszt zgłosił projekty wycenione na 16,2 mld euro, ale do dziś pozostaje jedyną stolicą, której wniosek wciąż jest oceniany przez Komisję Europejską. – W stosunku do ich PKB to jest cztery razy więcej nawet niż Polska – zauważył Kosiniak-Kamysz.
Wniosek Węgier jest trzecim – ex aequo z Francją – pod względem wartości. O większe pożyczki ubiega się tylko Rumunia (16,7 mld euro) i Polska (43,7 mld euro, czyli około 185 mld zł). Polsce miałoby przypaść 29 procent całego budżetu mechanizmu SAFE, w którym Unia Europejska zaciąga pożyczki na 150 mld euro.
Premier Węgier Viktor Orban przegrał niedzielne wybory. Fot. Alexandros Michailidis / ShutterstockWeto prezydenta a środki dla służb MSWiA i na infrastrukturęWicepremier zapewniał też, że rząd pracuje nad tym, jak nie utracić środków przeznaczonych dla służb mundurowych podległych MSWiA – policji, straży granicznej i Służby Ochrony Państwa, ale "jest to bardzo trudne przez zawetowanie ustawy przez prezydenta Nawrockiego".
Zawetowana ustawa nie dotyczyła tego, czy Polska przystąpi do programu SAFE, lecz precyzowała, jak gospodarować w Polsce środkami z tej pożyczki. Skoro jej rozwiązania nie weszły w życie, rząd postanowił wykorzystać przepisy ustawy o obronie ojczyzny, na mocy której od 2022 r. działa Fundusz Wsparcia Sił Zbrojnych.
Za jego pomocą można wydawać środki na zakupy dla wojska, a to ponad 90 proc. wydatków, na jakie były szacowane polskie środki z programu SAFE – według wyliczeń z końca lutego było to 170 mld zł. Jednak Polska do SAFE zgłosiła także projekty infrastrukturalne i dotyczące odporności, czyli w uproszczeniu – bezpieczeństwa pozamilitarnego.
Pierwsza grupa to po prostu wydatki na drogi i szlaki kolejowe potrzebne wojsku, które wyceniono na 9,2 mld zł. Druga grupa to 42 projekty wyceniane na 7,1 mld zł i dotyczące służb podległych Ministerstwu Spraw Wewnętrznych i Administracji – policji (10 projektów za 3,3 mld zł), straży granicznej (11 projektów za 3,2 mld zł) i Służby Ochrony Państwa (21 projektów za 643 mln zł).
Te trzy służby zamierzały kupić m.in. broń, wyposażenie osobiste i ochronne, w tym pistolety maszynowe, karabinki, karabiny maszynowe, granatniki, kamizelki kuloodporne, hełmy, płyty balistyczne, maski przeciwgazowe, odzież ochronną czy sprzęt noktowizyjny i termowizyjny.
Straż Graniczna Fot. NGCHIYUI / ShutterstockMiesiąc temu w uchwale o Programie Polska Zbrojna rząd zadeklarował "kontynuację działań na rzecz pozyskania środków" także na wsparcie zadań policji, straży granicznej i Służby Ochrony Państwa oraz na rozwój infrastruktury drogowej i kolejowej, służącej zwiększeniu bezpieczeństwa państwa.
Od tego czasu niektórzy członkowie rządu wspominali, że niektóre wydatki dla służb MSWiA da się włączyć do programu Tarcza Wschód związanego z ochroną granicy wschodniej.
WNP zapytało więc we wtorek Kosiniaka-Kamysza, czy zapadły konkretne decyzje. Wicepremier odpowiedział jednak, że rząd wciąż szuka rozwiązania.
Rząd rozważa "dwie-trzy koncepcje" dotyczące weta do ustawy o SAFEWyjaśniał, że rząd pracuje, "żeby straty wynikające z weta prezydenta były jak najmniej dotkliwe dla bezpieczeństwa Polski". Powiedział też, że rząd rozważa "dwie-trzy koncepcje" i trzeba zdecydować, która jest najlepsza.
Pomysł związany z Tarczą Wschód – mówił wicepremier - "nie zapewni wszystkich możliwości", na przykład nie nada się do sfinansowania projektów zgłoszonych przez resort infrastruktury i dotyczących ułatwienia przemieszczania się wojskom, w tym sojuszniczym. Przedstawiciele rządu w ubiegłym miesiącu mówili, że chodzi tu głównie o połączenia przez granicę z Niemcami, Czechami i Litwą.
Szukamy najlepszego rozwiązania, najbardziej efektywnego. Znajdziemy takie rozwiązanie, które w pełni, mam nadzieję, umożliwi zaabsorbowanie środków, jak najwięcej, żeby mogły skorzystać nie tylko wojsko, bo tu jest łatwiejsze rozwiązanie, które mamy – powiedział wicepremier.
- Prezydent utrudnił ten proces, ale go nie zablokuje - podkreślił.
Dopytywany przez WNP, czy wciąż trwające poszukiwania rozwiązań nie opóźnią podpisania umów z Komisją Europejską, Kosiniak-Kamysz podkreślił, że "na razie nie wpływa to na termin", bo negocjacje krajów członkowskich z Komisją Europejską nadal się nie zakończyły.
Zamówienia z MON a sytuacja w radomskim ŁucznikuKosiniak-Kamysz był też pytany o sytuację w należącej do państwowej Polskiej Grupy Zbrojeniowej Fabryce Broni Łucznik-Radom, która produkuje broń strzelecką, m.in. karabinki Grot.
We wtorek Portal Obronny, powołując się na przedstawicieli związków zawodowych, napisał, że w zakładzie stracić pracę może ponad 140 z ponad 600 pracowników, głównie osoby, którym kończą się umowy na czas określony. Firma, która w ostatnich latach pod wpływem MON zwiększała moce produkcyjne, teraz nie ma zamówień z resortu obrony – zwracają uwagę rozmówcy portalu.
Karabinki Grot w rękach żołnierzy Wojska Polskiego. Fot. FotoDax / ShutterstockWicepremier odpowiedział, że pytanie o sytuację w Radomiu warto zadań prezydentowi Nawrockiemu, który zawetował ustawę związaną z SAFE. - Bo straż graniczna, policja, a nie tylko wojsko, ale wszyscy inni, gdyby mieli już możliwość wejścia w życie instrumentu do obsługi funduszy europejskich, ta pewność zamówień byłaby większa – zwrócił uwagę Kosiniak-Kamysz.
Podkreślił przy tym, że budżet MON nie jest z gumy i musi opłacić kontrakty podpisane w poprzednich latach i warte łącznie setki miliardów złotych, ale resort szuka środków z Unii Europejskiej czy z zysku Narodowego Banku Polskiego, choć ten od kilku lat raportuje stratę.
Jestem zainteresowany zamówieniami, ale muszą być możliwości finansowe. Łucznik też musi sprzedawać, nie może być tylko uzależniony od Wojska Polskiego. Liczę, że będzie startował w różnych przetargach i będzie oferował swoje produkty - bardzo dobre, my je bardzo wysoko oceniamy. Karabinki Grot, które już w poprawionych wersjach trafiają do Wojska Polskiego – mówił minister obrony.
Podkreślił, że weto prezydenta utrudniło policji i straży granicznej możliwość skorzystania z oferty Łucznika.
Łucznik wśród firm, które według PGZ najbardziej straciły na wecie do SAFEW połowie marca pisaliśmy w WNP, że Fabryka Broni Łucznik-Radom i Maskpol w Konieczkach niedaleko Częstochowy to dwie spółki państwowej Polskiej Grupy Zbrojeniowej, które mogą najbardziej ucierpieć na wecie prezydenta Karola Nawrockiego do ustawy o SAFE.
Jak mówił wtedy WNP prezes PGZ Adam Leszkiewicz, radomska fabryka spodziewała się od służb MSWiA zamówień na karabinki Grot i pistolety MPS, z kolei Maskpol - m.in. na kamizelki kuloodporne, hełmy i maski przeciwgazowe. Inne potencjalne zakupy to na przykład amunicja małego kalibru z Meska w Skarżysku-Kamiennej.
Czytaj więcej
Temat ewentualnego braku zamówień dla radomskiego Łucznika nie jest nowy. 17 marca na posiedzeniu sejmowej komisji administracji i spraw wewnętrznych Tomasz Strzecha, członek prezydium Związku Zawodowego Przemysłu Elektromaszynowego i pracownik Fabryki Broni Łucznik-Radom, powiedział, że "od połowy kwietnia Fabryka Broni nie ma pracy". Dodał, że nawet jeśli uda się uruchomić środki z unijnego programu SAFE, to "nie będziemy mieli mocy produkcyjnych".
WNP zapytało wtedy radomską fabrykę, kiedy skończy się praca przy realizowanych obecnie kontraktach. Aleksandra Odziemkowska, kierownik działu marketingu i komunikacji odpisała nam, że zakończenie wykonania jednego z obecnie realizowanych kontraktów dla Ministerstwa Obrony Narodowej planowane jest na maj.
Jednocześnie fabryka – zapewniała Odziemkowska – pracuje przy pozostałych kontraktach i kolejnych zamówieniach, w tym dostawie pistoletów VIS 100 przewidzianej są do końca listopada 2026 r. "Równolegle Spółka posiada w ramach obowiązujących umów zakontraktowane dostawy na kolejne lata – w tym na karabinki Grot oraz pistolety VIS 100 w latach 2027–2029, a także granatniki podwieszane w okresie 2026–2029" – przekazała Fabryka Broni.
"Powyższe jednoznacznie wskazuje, że zakończenie pojedynczych etapów realizacyjnych nie oznacza przerwania działalności produkcyjnej. Fabryka Broni prowadzi produkcję w sposób ciągły, w oparciu o portfel zamówień rozłożony na kolejne lata, a także rozwija sprzedaż na rynku cywilnym i eksportowym" – zapewniła firma w odpowiedzi.
"Fabryka Broni nie przerywa produkcji, a procesy wytwórcze są elastycznie dostosowywane do bieżących potrzeb odbiorców i struktury zamówień" – dodano.